Granatowy volkswagen zatrzymał się z piskiem opon. Ze środka momentalnie wyskoczyło kilku dziarskich chłopców w mundurach. Pięciu, sześciu? Nie wiem. Na pewno było ich więcej niż nas. Otoczyli naszą trzyosobową grupkę kółkiem, a jeden rozpoczął standardową gadkę. Znowu to samo.... (Czytaj dalej)