Codziennie wpadam na nich wychodząc z klatki mojego świeżo otynkowanego bloku, stojącego w centrum jednego z wielkopolskich miast. Nie przemykają chyłkiem, niemal okupują śmietnik i z wyjątkową ciekawością spoglądają na worek ze śmieciami, który chcę wyrzucić. Ani odrobiny prywatności…... (Czytaj dalej)