lluel
„Dni Trawy”
„Dni trawy”to historia dość specyficzna, przy czym należy do tych, które potrafią nami wstrząsnąć i zmienić światopogląd. Recenzowana książka to debiut młodego pisarza z Holandii. Powieść została nominowana do Academica Debutantenprijs – nagrody za najlepszy debiut literacki roku. Obecnie autor książki Philip Huff pracuje nad scenariuszem do ekranizacji „Dni trawy.”
Głównym bohaterem jak i narratorem jest Ben van Deventer. Opowiada o swoim dzieciństwie z perspektywy osiemnastolatka, który wyszedł z nałogu narkotykowego. Po dość skąpym prologu wiemy co się teraz dzieje z narratorem. Mieszka w Amsterdamie i jest już po odwyku.
Od początku Ben wyrzuca z siebie kolejne historie ze swojego krótkiego życia ze spokojem i lekkością – to jest zastanawiające, bo nie łatwe jest to o czym mówi. Opowiada o śmierci najbliższych, o miejscach których już nie ma, gdzie nie ma już po nim żadnych pamiątek, jak również po jego bracie bliźniaku, który umarł zaraz po porodzie.
Bardzo dużo o zawartości książki jak i o bohaterze mówi nam sama okładka. Połączenie płyty winylowej, książki, szachownicy i gitary jest dość ciekawą mieszanką symboli z życia Bena. Jednak to wszystko, a nawet narkotyki to mało ważne rzeczy, szczegóły, przy tym co naprawdę dzieję się w życiu chłopca.
Nie jest to kolejna historia o młodym narkomanie, który wyszedł z nałogu. Wszystko w niej jest czystym przesłaniem. Najważniejsze jest postrzeganie świata i muzyki, która otacza Bena. Stwierdzam że książka jest naprawdę dobra, choć jak dla mnie ciut za krótka. I chociaż historia sama w sobie jest tragiczna, zostawia po sobie mile odczucia. Dlatego zachęcam do przeczytania „Dni trawy”.
Książka Dni Trawy została wydana (i udostępniona do recenzji) przez Wydawnictwo Dobra Literatura



