Małgorzata Michnowicz

Historia wielkiego talentu

„Obdarzony wielką urodą, o kruczoczarnych włosach, cerze tak delikatnej, że wydawała się czasem aż przeźroczysta, szczupły, o wątłej budowie ciała, którą uznać by można za chorobliwą, miał we wzroku ukrywającym się pod długimi rzęsami – ognisty, zuchwały błysk inteligencji.” Tak po wojnie o Ryszardzie Apte, bohaterze książki „Apte. Niedokończona powieść” Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego, pisał jego kolega – Henryk Vogler.

Otrzymujemy krótką historię Rysia, chłopca który był traktowany jak cudowne dziecko, z powodu wszechstronnych uzdolnień – pięknie śpiewał, grał na fortepianie, rysował, pisał wiersze i fraszki, był dobrym sportowcem, miał zdolności nie tylko humanistyczne, ale również świetnie radził sobie z przedmiotami ścisłymi. Poznajemy jego młodość, życie gimnazjalne w elitarnej szkole, zainteresowania, dowiadujemy się, że był zarozumiały, a rzesze dziewczyn wzdychało do niego na każdym kroku.

Ten cudowny świat żydowskiego chłopca sypie się jednak jak domek z kart – wybucha wojna. Ryszard najpierw emigruje z rodzicami do Lwowa, który na chwilę daje namiastkę normalności, ale niestety nie okazuje się bezpieczny tak jak oczekiwali. 22 czerwca 1941 roku na Lwów spadają niemieckie bomby. Rodzina Apte przenosi się do Wieliczki, w której podobno „Żydom żyje się znośnie”. Tak też było do 22 sierpnia 1942 roku, w tym dniu na murach pojawiają się plakaty o wysiedleniu wszystkich Żydów. Tu zaczyna się początek końca. Żydzi zostają wywożeni, mordowani i zasypywani w rowach. Rodzice Ryśka zostają zabici, a on trafia do obozu pracy. Widzi tam brud, smród i codzienne egzekucje współwięźniów, sam doświadcza wielu poniżeń i zwierzęcego traktowania. Już wie, że zginie, postanawia więc uciec – powraca jednak do obozu już martwy.

Ciężko mi jest powiedzieć, czy książka mi się podobała, czy też nie. Czytając, myślałam o milionach zamordowanych Żydów. Pokazanie tej tragedii przez pryzmat krótkiego życia Ryśka – chłopca próżnego, a zarazem bardzo wrażliwego – to zapewne symbol zamordowanych dusz, jednostek takich jak ja, czy ty. Czuję pustkę i wcale nie z powodu historii, która przecież mogłaby trwać, a kończy się tak nagle. Pustka wywołana jest niezrozumieniem zbrodni. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” wraca do mnie za każdym razem gdy mam do czynienia z lekturą okupacji niemieckiej i losów Żydów w Polsce i na emigracji. Ta książka boli, a raczej słowa, treść przekazu porusza do głębi i zostawia ślad.

Pozycja jest na pewno cenna nie tylko ze względu na świadectwo zbrodni niemieckiej, ale również przez sposób jej wykonania. Książka, poza zrekonstruowaną historią Rysia Aptego, posiada również zbiór reprodukcji ilustracji i tekstów chłopca opublikowanych w czasopiśmie „Okienko na Świat”, jego rysunki oraz zdjęcia rodziny Piaseckich, którzy na przełomie 1941 i 1942 r. udzielili schronienia rodzinie Apte, a następnie przez blisko siedemdziesiąt lat przechowywali pozostawione przez Ryszarda ilustracje. Do książki dołączony jest teczka przypominająca zeszyt, w której zgromadzone są rysunki stanowiące cykl „Niepokój”. Wszystko to współczesna reprodukcja tamtych dzieł, jednak pokazują niezwykły talent jakim dysponował Ryszard Apte, a który został bezpowrotnie unicestwiony.

Czy warto tą pozycję przeczytać? Na pewno, jeśli temat okupacji niemieckiej was interesuje, jeśli nie, to robicie to na własną odpowiedzialność.

Recenzja pierwotnie opublikowana w  Lektury Reportera

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentuj