Bartosz Skalski

Czwarta władza IV RP

Od ponad dwudziestu lat Polska ulega ciągłej demokratyzacji. Nie oznacza to jednak, że społeczeństwo z dnia na dzień podda się publicznej aktywizacji i zacznie samo kierować swymi poglądami. Chwilowo jesteśmy zdani na łaskę mediów. Czy aby?

Czwarta władza?

Od roku 1989, tak przełomowego dla historii powojennej Polski, jesteśmy świadkami zjawiska powszechnej demokratyzacji, nie tyle stricte ustrojowej, ale objawiającej się na wielu płaszczyznach społecznych. Zniesienie cenzury doprowadziło do wzrostu znaczenia wolnej prasy. Upowszechnienie określenia czwartej władzy i dający się odczuć wpływ, jaki wywiera ona na swoich odbiorców uświadomiły zarówno obywatelom, jak i politykom przez nas wybieranym, że słowo pisane ma siłę obalania rządów i kierowania polityką państwa. O ile na początku lat 90 święcie wierzyliśmy, że to my- lud- mamy ostateczny głos w sprawach istotnych dla Polski, ostatnie dwadzieścia lat poddało owy pogląd próbie. To ja wybieram polityka, którego poglądy są pokrewne moim własnym, jednak wolą mediów jest czy, i w jaki sposób doprowadzić do kontaktu na linii rząd-obywatel. Przebijają się nieliczni, wcale niekoniecznie mający do przekazania jakąkolwiek treść merytoryczną. Powodem występowania takiego zjawiska jest kontrola społeczna, jakiej w pewnym stopniu podlegają dziennikarze i politycy. Jedni, poprzez kokietowanie i zaspokajanie upodobań swych odbiorców umacniają siłę oddziaływania na ich światopogląd, drudzy natomiast poprzez sprzedawanie się walczą o głosy elektoratu w kolejnych wyborach. Doprowadza to do jednego – ogłupienia jednostki i wybrania przez nią nie tego, co wartościowe, ale tego co trendy.

Konkurs piękności

Prawdziwa debata toczy się w tle, a jej bohaterami są ludzie sporadycznie, bądź wcale nie występujący na pierwszych stronach gazet. Blask jupiterów przypada innym. Czołowymi przykładami walki o zainteresowanie odbiorcy są Janusz  Palikot i Tomasz Lis. Nie ukrywana w żaden sposób stronniczość dziennikarza, i jeszcze do niedawna wszechobecne show w wykonaniu posła na sejm dowodzą niezbicie, że walka o uwagę ogółu trwa!

Efekt?

Przesadne promowanie siebie i tym samym sprzedawanie swoich poglądów doprowadza do wynaturzenia, masowienia elitarnej dziedziny, jaką niezaprzeczalnie jest polityka. Nie każdy ma predyspozycje do tego, aby swoje przekonania i idee przeszczepić społeczeństwu. Wyśmienite osobowości rodzimej sceny politycznej można policzyć na palcach. Piłsudski, Sikorski, bliżsi współczesności Mazowiecki, Buzek czy Władysław Bartoszewski, na którego ubiegłotygodniowym wykładzie na Uniwersytecie Łódzkim miałem przyjemność przekonać się, iż jest to człowiek poglądowo wyprzedzający całą naszą scenę polityczną o milę. Wymieniłem autorytety. Jednak to media zadecydowały, że na co dzień obcujemy z Panem Lepperem czy posłem Palikotem. Przykre, ale prawdziwe.

Tomasz Lis, do niedawna również postać wzorcowa dla wielu, osiągną swój status społeczny dzięki ogromnej wytrwałości i ciężkiej pracy. Jednak poziom jego ostatnich programów autorskich, ich stronniczość i polityczna propaganda sprawiły, iż sławny i wartościowy dziennikarz stracił w oczach widzów dużo, jeśli nie wszystko na co tak długo pracował.

Słowem kończącym

Temat stronniczości i wszędobylskiej manipulacji ze strony wolnych mediów podsunęła mi wczorajsza debata na UŁ, w której uczestniczył Pan Wojciech Maziarski, redaktor naczelny tygodnika Newsweek – jednego z najbardziej wpływowych tytułów na polskim rynku prasowym. Starał się on udowodnić nam, młodym ludziom, że to właśnie od nas zależy kształt i kierunek, który obierze Polska w przyszłości, niezależnie od siły nacisku ze strony radia,prasy czy telewizji. To wy kreujecie debatę! -  powiedział na zakończenie.

Fotografia 1 pochodzi ze strony Wikimedia Commons

Fotografia 2 autorstwa Doroty Lenkowskiej

Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Bez utworów zależnych 2.5 Polska

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentuj