Grzegorz Przepiórka

Dla kogo są chodniki?

Zaparkowane na chodniku pojazdy uniemożliwiają sprawne przemieszczanie się pieszych. Zdj: Andrzej Pieczyrak

Odpowiedź na tytułowe pytanie wydaje się chyba bardzo prosta. Ale, ten kto tak myśli, jest w błędzie. Od dziecka wpajano nam do głowy, że piesi chodzą po chodniku, a jezdnia przeznaczona jest dla samochodów. Niemniej wychodząc na ulicę zauważamy często, że tak niestety nie jest.

Samochody brutalnie wdarły się do naszego życia, co zaowocowało samowolnym rezerwowaniem sobie miejsc do parkowania na chodnikach. Zmniejsza się tym samym przestrzeń pozostawiona dla ruchu pieszego. Co więcej proces ten odbywa się niejako za cichym przyzwoleniem służb zajmujących się porządkiem ruchu w mieście, które nie wystawiając mandatów kierowcom parkującym niewłaściwie, niejako pozwalają na takie darmowe parkowanie na chodniku. Zdarza się, że patrol policji mija pojazdy zaparkowane w niedozwolonym miejscu i nie zwraca na to większej uwagi, jedzie dalej. A wszystko ku udręce pieszych, którzy są zmuszeni wchodzić na ruchliwą jezdnię, aby ominąć zaparkowane pojazdy.

Większość kierowców parkuje swoje pojazdy w taki sposób, że utrudnia ruch pieszych na chodnikach, a zdarza się, że blokują ruch pojazdów komunikacji miejskiej, a w szczególności tramwajów. W przypadku tych ostatnich jest to szczególnie uciążliwe, bowiem nawet, gdy kierowca parkując pojazd na torowisku znika jedynie na kilka lub kilkanaście minut, to w międzyczasie zdąży się ustawić szereg tramwajów oczekujących na odblokowanie przejazdu. Tramwaj porusza się po ściśle wytyczonym torze, natomiast kierowca pojazdu, żeby załatwić swoje potrzeby w urzędzie, czy w sklepie może pozostawić swój pojazd tak, by nie blokował przejazdu.

Zaparkowane pod obiektami ciepłowniczymi pojazdy utrudniają dostęp do obiektów pracownikom pogotowia ciepłowniczego. Osiedle Kopernika w Zabrzu ul. Zonna Zdj: Grzegorz Przepiórka

Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja na osiedlach mieszkaniowych. Bardzo często zdarza się, że chodniki są tak zastawione pojazdami, że pieszy praktycznie nie ma możliwości dojścia do miejsca zamieszkania lub jest zmuszony skorzystać z jezdni.

Kierowcy tłumaczą się brakiem miejsc na parkingach lub w ogóle brakiem parkingów. Tymczasem prawda leży najczęściej pośrodku. Bardzo często zdarza się że parking na osiedlu jest, jednak kierowcy nie chce się z niego skorzystać z uwagi na znaczną odległość od mieszkania, bądź po prostu z oszczędności. Nie myślą o tym, że ich „sprytne” postępowanie utrudnia życie niezmotoryzowanym, lub też pracownikom służb komunalnych. Przykładowo, pracownicy przedsiębiorstwa energetyki cieplnej, aby dostać się na obiekt ciepłowniczy (wymiennikownia, kotłownia) muszą się nie raz przeciskać pomiędzy pojazdami postawionymi jeden obok drugiego na podjeździe, na którym może się zatrzymywać jedynie pojazd pogotowia ciepłowniczego. W przypadku awarii znajdujących się w takim obiekcie urządzeń, wiąże się to zwykle z ich przeniesieniem do pojazdu. Niektóre z nich ważą zaś około tony lub nawet więcej.

Kolejne kuriozum – w połowie minionego roku w „Nowinach Gliwickich”, ukazał się list mieszkanki pewnego dużego osiedla, która była oburzona tym, iż nie pozwala się parkować samochodom na… ścieżce rowerowej, a więc w pasie ruchu przeznaczonym do ruchu pojazdów zupełnie innych niż samochody. Komentarz wydaje się tutaj zbyteczny.

Budowa sieci parkingów Park & Ride, takiej jak np. w Warszawie pozwoliłaby pomóc w rozwiązaniu problemu parkowania na chodnikach w wielu śląskich miastach, w tym także w Gliwicach. Zdj: Grzegorz Przepiórka

Być może fatalne obyczaje parkujących są po części prowokowane przez brak miejsc parkingowych w mieście. Sposobem na to byłby zatem perspektywiczny plan rozbudowy sieci parkingów, podobnej do tej jaka zaczyna funkcjonować np. w Warszawie. Jednak takiego projektu w Gliwicach nie ma. Jest za to pomysł wprowadzenia stref płatnego parkowania w centrum, który wzbudził spore protesty mieszkańców, bo od tego miejsc postojowych nie przybędzie, za to odczujemy to na własnej kieszeni.

Na szczęście dla oszczędnych, projekt wprowadzany jest w życie wyjątkowo nieudolnie – choć uchwała Rady Miejskiej o powołaniu stref płatnego parkowania formalnie już obowiązuje, to na szczęście dla kierowców, a ku nieszczęściu pieszych – tylko na papierze. Żaden parkomat ani żaden parkingowy nie pojawił się bowiem na gliwickich ulicach. To niby dobrze, a z drugiej strony zyskujemy coraz większą pewność, że w tak zarządzanym mieście nie ma co liczyć na kompleksowe rozwiązanie problemu parkowania, a o systemie Park & Ride, to możemy jedynie pomarzyć i poczytać w relacjach z wielkiego świata…

Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska

Zdjęcie 1 zostało wykonane przez Andrzeja Pieczyraka i zostało opublikowane za jego zgodą.
Zdjęcia 2 i 3 wykonał Grzegorz Przepiórka.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 3 razy

  1. jest dokładnie tak jak piszesz, niestety

  2. aajanek pisze:

    No, niestety nie tylko w Gliwicach tak jest… Chyba w każdym dużym mieście w Polsce, a i w tych mniejszych też… codziennie doświadczam tego w Krakowie. Sytuacja na ul. Reymonta w okolicy Parku Jordana to modelowy przykład.

    Co do braku parkingów: posiadanie samochodu nie jest bezwzględnym obowiązkiem, ani niezbywalnym prawem. Jeśli się kupuje samochód i zamierza go używać, to trzeba się zatroszczyć m. in. o miejsca parkingowe dla niego. Jeśli się tego nie potrafi, to przecież w dużych miastach jest komunikacja miejska i można się za jej pomocą przemieszczać. Wśród grup chyba najbardziej poszkodowanych są właśnie klienci zbiorkowmu, w końcu muszą jakoś dojść z przystanku do miejsca docelowego, co zasadniczo powinni czynić chodnikiem…

    Dlatego powinno być zero tolerancji dla parkowania bez zachowania przepisowej szerokości dla pieszych. Tylko na to się nie zanosi. Polacy kochają swoje samochody. Dopóki przeciętnego Kowalskiego stać na wózek, tak długo „mandat za złe parkowanie” będzie symbolem czepialstwa „złego” państwa…

  3. Qavtan pisze:

    Zwracanie uwagi kierowcom czasem przynosi skutek.

    Święte krowy czyli parkowanie, samochody i ich kierowcy w akcji http://swietekrowy.pl/

    Właściciele aut najpierw martwią się o pojazd, a dopiero później myślą, gdzie go będą parkować.

    Nasze miasta były projektowane wiele lat temu, gdy nie przewidywano tak dużej ilości aut.

Skomentuj