Piotr Maciej Małachowski

Od nudy do mistrzostwa

Skoczków narciarskich jest na świecie mniej niż szachistów, a nazwiska mistrzów w tej dyscyplinie znane są co najwyżej w kilkunastu krajach. Uświadomienie sobie tego może być ciosem w ogólnonarodowy zachwyt nad medalami Adama Małysza.

malyszW rzeczywistości jest jeszcze gorzej. Skoki narciarskie są jedną z najbardziej egzotycznych dyscyplin sportowych na świecie. Nie jest to nawet sport europejski. Wystarczy pojechać na północny-zachód, by zdumieć się zdumieniem Brytyjczyków, że coś takiego jak skakanie na nartach w ogóle istnieje. Albo na południe, do Włoch, gospodarza ostatnich igrzysk olimpijskich, żeby zobaczyć miejsce w szeregu sportów zimowych, nie tylko skoków.

Gdyby w Polsce nie było Adama Małysza, sytuacja byłaby podobna. Bo skoki narciarskie są dyscypliną nudną. Najpierw pięćdziesięciu facetów skacze raz, by wyselekcjonować spośród siebie trzydziestu najlepszych, a potem drugi raz, żeby wyłonić zwycięzcę, choć od samego początku wiadomo, że w tej grze liczy się tylko kilka nazwisk. Najwyżej dziesięć. To one dostarczają emocji. Reszta jest tylko tłem i wie to każdy, kto próbował emocjonować się skokami zawodników spoza pierwszej dziesiątki. W mało której dyscyplinie różnice między ścisłą czołówką, a pozostałymi są tak ogromne. I w mało której dyscyplinie tak trudno o niespodzianki.

W dwugodzinnych transmisjach ze skoczni nudny nie jest tylko kwadrans. Być może rozwiązaniem byłoby utworzenie superligi 10-15 skoczków, którzy rywalizowaliby między sobą skacząc nie dwa, ale na przykład cztery razy? Wtedy emocji byłoby na godzinę.

Te, które przeżywamy dzięki Adamowi Małyszowi, świadczą o tym, jak bardzo spragnieni jesteśmy sukcesów. Jak bardzo tęsknimy za urzeczywistnieniem się snu o staniu się bohaterem w tłumie zwykłych ludzi. Tkwimy w tym śnie po uszy i chyba nie dostrzegamy do końca rzeczywistości, w której uczestniczy Małysz. Podkreśla ją za każdym razem mówiąc, że nie jest bohaterem, tylko robi to, co kocha i potrafi: oddaje dwa jak najlepsze skoki. Dlatego i w swojej konkurencji, i w swojej rzeczywistości jest po prostu mistrzem świata.

Fotografia Adam Malysz autorstwa Joachima Ciecierskiego opublikowana z Flickr na licencji CC-BY-NC-ND 2.0

Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.

1 komentarz

  1. Nie widzę nic złego w tym, że skoki nie są jakąś super popularną na świecie dyscypliną sportu. Cóż w tym złego? Gdzie tu ktoś dowodzi że to wybitna i masowa dyscyplina znana na całym świecie? I jeszcze mniej złego widzę w tym, że cieszymy się z sukcesów naszych rodaków w takich sportach. To, że Autora nudzą skoki jest jego subiektywną opinią i nie trzeba jej przyjmować jako swojej. Jedynym zarzutem jaki właściwie można zarzucić tej dyscyplinie jest to, że ideą olimpiady jest uprawianie na niej sportów popularnych, masowych. Skoki do niej nie należą, a na Olimpiadzie są. Na usprawiedliwienie można powiedzieć, że nie jest to jedyna dyscyplina z takim statusem.

Skomentuj