Piotr Maciej Małachowski
Międzynarodowa wojna polsko-polska
Na naszych oczach odebrano domy polskie Polakom na Białorusi i przekazano je… Polakom na Białorusi. O jakim ataku na nich więc mowa?
Co tam, panie, na Białorusi? Ano biją naszych! Za co? Za wolność i demokrację. Po prostu wojna – to aktualny obraz naszego wschodniego sąsiada kreowany przez polityków i media. Ohydna wojna Łukaszenki, który nie ma nic innego do roboty, tylko wydaje polecenia milicji i sądom. Tak, tak… siedzi sobie w pałacu prezydenckim, represjonuje Polaków i owija to wszystko w sreberka.
Politycy i media walczą o Polaków na Białorusi, bo to przecież nasi. Ale zapominają, albo nie chcą pamiętać, że podlegają oni prawu białoruskiemu, a nie wyobrażeniom o tym, jak powinno ono wyglądać. Właśnie zgodnie z tym prawem odebrano domy polskie Polakom na Białorusi i przekazano je… Polakom na Białorusi. O jakim ataku na nich więc mowa? Prawo białoruskie rozwiązało jedynie lokalny problem grupy społecznej, która nie potrafiła się dogadać.
Dyplomatyczne interwencje w tej sprawie są absurdalne. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, że w sporze na Białorusi przegrywa nie Andżelika Borys, wspierana przez Warszawę, tylko Stanisław Siemaszko, popierany przez Mińsk. Oboje to Polacy. Nie jest to zatem wojna polsko-białoruska, lecz polsko-polska. Czy gdyby Siemaszko ją przegrał, politycy i media również trąbiłyby, że naszym dzieje się krzywda?
Jasne, chodzi o coś więcej. O reżim Łukaszenki. O to, że zwalcza opozycję, ma w nosie demokrację i wszystkich okręca wokół palca. Racja, robi tak. Jest dyktatorem. Ale to nie Polacy mogą przeciwko temu występować, ale Białorusini. Tylko i wyłącznie oni. Nawet gdyby miała przelać się ich krew.
Ale widocznie nie chcą. Może się boją? Może chcą żyć pod butem Łukaszenki? Nieważne. Ważne, że to ich kraj i wara nam od niego. Chyba że w poszukiwaniu nieistniejących domów odbieranych Polakom uderzymy na Białoruś jak na Irak, gdzie szukaliśmy nieistniejącej broni masowego rażenia.
Warto przystopować nieco w roli Mesjasza Narodów i w sianiu Wiosny Ludów na Białorusi. No bo jak byśmy się czuli, gdyby „Solidarność” zakładali nam Czesi, albo Niemcy? Poza tym są inne miejsca, gdzie rzeczywiście można wykazać się w obronie Polaków. Choćby w tych częściach Unii Europejskiej, w których dyskryminuje się nasze prawa poprzez ciągle zamknięte rynki pracy.
Fotografia 20050829 14 Warszawa autorstwa Logofag opublikowana z Flickr na licencji CC-BY-SA 2.0

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.




Szacowny Panie Piotrze Macieju, sameś Pan w ostatnim akapicie palcem wskazał najsłabszy punkt swojego rozumowania. Kto zakładał „Solidarność”, ten zakładał, jednak gdyby nie stały nacisk ludzi, organizacji i rządów wielu „obcych ” państw, który dodawał wtedy sił i otuchy oraz studził zapędy komuny, dziś byś Pan tych zdań nie pisał, bo jakiś dzisiejszy polski Łukaszenko cenzurowałby internet, zaś założyciele doorg.info budowaliby w pasiakach kanał Odra-Bug. Byliśmy dumni zawsze, kiedy jakiś ważny organ jakiegoś ważnego kraju ujął się „za gnębionymi”, a przeciwko „legalnej władzy”. A Pan duby smalone pleciesz. Wtedy też jakiegoś bezmyślnego, nie przymierzając, Niemca, który by p…., że ja wolę „żyć pod butem” Jaruzelskiego, obiłbym po mordzie, ale i tak zdołowałbym się okrutnie. Mam nadzieję, żeś Pan jedyny Polak, który tak p…. Polakom doświadczonym przez wiele lat totalitarystycznej władzy, takie bezmyślne p… zwłaszcza nie przystoi. Bij się Pan w piersi.
A może jednak dobrze byśmy się czuli, gdyby nam Czesi lub Niemcy założyli „Solidarność”???
Nareszcie nie płakalibyśmy, że wszyscy nas opuścili, zdradzili, wzgardzili i takie tam bzdety.
[Żartuję, rzecz jasna.]
Ale fakt faktem, Białorusini chyba już całkiem zmuzułmanieli, skoro godzą się na c.d. Wielkiego Kołchozu.
A białoruscy Polacy? No cóż, chcieliby już zacząć nowe życie, jak zaczęli rodacy za miedzą.
…
Wierzę, że i tam w końcu narodzi się Wałęsa.
Szanowny Panie LWH, poleciłbym Panu coś z obszernej tematyki stosunków polsko-niemieckich (np. „Polacy wobec Niemców” pod red. prof. Anny Wolff-Powęskiej z Instytutu Zachodniego), ale wtedy musiałby Pan wielu „bezmyślnych” Niemców obić po mordzie i potem zdołował się okrutniej, niż pan sądzi. Zatem nie polecam. Bić się w piersi nie zamierzam, bo własnie to Polacy, tacy jak Pan, walczyli o to, bym mógł dziś w Polsce wyrażać swoje zdanie. A ono się nie zmienia: na Białorusi to Białorusini powinni wywalczyć sobie nowy ustrój (o ile chcą), a nie inne narody pod przewodnictwem Polaków, którzy na tejże Białorusi są ze sobą skonfliktowani.
Piotrze, jak to Polacy!
My musimy poczuć cudzy bucior na piersi, by skonsolidować się i wspólnie zawalczyć. Inaczej się nie da.
Ale potem i tak wszystko roz…pierniczymy, bo też jakoś inaczej się nie da, heh.
Nie wiem czemu musimy ciągle czuć się zbawcami innych narodów.
Najpierw zróbmy porządek u siebie, a potem latajmy porządkować u innych. Takie jest moje zdanie.
Wałęsa to mało, musieliby mieć jeszcze wspracie Raegana, czyli przeciwieństwa Obamy.
@Piotr Maciej.
Smutno komentować permanentne wrzucanie do jednego worka wszystkich Białorusinów, wszystkich Polaków, czy wszystkich Niemców. To jest nie do obrony. Powiem zatem prościej. W czasach „polskiego komunizmu” bezmyślni (m.in.) Niemcy (i inni obywatele wolnych krajów) wrzucali Polaków do wspólnego worka np ujmując to słowami Pana ”powinni wywalczyć sobie nowy ustrój (o ile chcą)” Ich błogi ustrój pozwalał im na taką bezmyślność. A nas podnosili na duchu mądrzy (m.in.) Niemcy (i inni obywatele wolnych krajów), którzy wspierali nas dużymi i małymi gestami przyjaźni wobec prowolnościowych Polaków lub/i nieprzyjaźni wobec aparatu zniewolenia. A Waść jedziesz, świadomie lub nie, socjotechnikami, które pamiętającym czasy komuny kojarzą się jak najgorzej. Chyba trudno wytłumaczyć podstawowe metody działania totalitarystycznej władzy komuś, kto poważnie pisze „ Polaków, którzy na tejże Białorusi są ze sobą skonfliktowani” i nie rozumie na czym polega ta podstawowa zasada działania każdego totalnego reżimu wobec każdej niezależnej organizacji. Pozdrawiam i żegnam.
Pytanie do autora: skąd „S” miała kasę? Naprawdę gruuubą kasę (patrz np. historia podjęcia 80 mln zł z banku wrocławskiego przez Piniora). Ze składek Polaków?
@LWH
Jeszcze raz podkreślę, że to dzięki takim jak Pan – prowolnościowym Polakom – mamy Polskę, w której można wyrażać własne zdanie, a nie potakiwać na ogólnie przyjętą jedną linię. Tylko proszę się teraz na to nie obrażać. Szkoda zdrowia i nerwów. Pozdrawiam serdecznie.
@Ossad
Skąd „S” miała kasę? Ze składek na pewno, ale czy była ona „naprawdę gruuuba”, tego nie wiem.
@Piotr Maciej
Dzięki za dobre słowo.
Nie obrażam się, tylko łatwo mi sobie wyobrazić, że wielu Białorusinów patrzy na nas z ogromną zazdrością, wielu także z nadzieją, że właśnie my, najbliżsi i geograficznie, i mentalnie (poprzez historyczne doświadczenia) „jakoś” pomożemy im w poszerzaniu jeżeli nie obszaru wolności, to przynajmniej szukaniu nadziei. Znam to uczucie, słowo.
Ossad mówi, że „Wałęsa to mało, musieliby mieć jeszcze wspracie Raegana”. Ale sam przenikliwie zauważa, że Reagan nie żyje i że Obama go nie zastąpi. Białorusini, którzy nie dali się zsowietyzować (być może nieliczni), mogą liczyć tylko (i aż) na gesty swojego zachodniego sąsiada. Te gesty mają znaczenie nie tylko dla nich, także dla naszych interesów, proszę uwierzyć.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7614961,Minsk_zmusza_Polakow_do_podpisywania_apelu_do_wladz.html I wszystko jest ok, prawda? Na pewno ci co podpiszą ten list dokładnie tak myślą. Jak w stary, PRL-owskim dowcipie o Masztalskim. Spytano Masztalskiego co myśli w pewnej sprawie. Odpowiada, że to samo co w Trybunie Ludu. A własnego zdania pan nie ma? Mam ale się z nim nie zgadzam….
Cudnie podsumowałeś. Uśmiałam się serdecznie.
Owo „mam swoje zdanie, ale się z nim nie zgadzam” włączam do kolekcji: „nie chcem, ale muszem” i „nikt mi nie powie, że białe jest białe, a czarne jest czarne”.