Piotr Maciej Małachowski

Gorzki smak dumy

My mamy „Królika po berlińsku”, oni „Gorzkie mleko”. Oba filmy kandydują do Oscara. Reakcja na to daje ciekawą odpowiedź na pytanie: jacy mogą być Polacy, a jacy Peruwiańczycy?

1Jeśli nie lubisz kina pełnego liryzmu i poetyki, przepełnionego na dodatek nasiąkniętą emocjami muzyką, w tym miejscu przestań to czytać i pod żadnym pozorem nie kupuj biletu na seans. Po co płacić za półtorej godziny nudy? Jeśli jednak interesuje Cię człowiek, jego dusza i zmagania, które są jej udziałem, idź. Usiądź wygodnie w kinowym fotelu i przenieś się do Peru, jakiego nie znasz.

Spolszczony tytuł tego filmu osłabia nieco jego wymowę. W oryginale brzmi on „La teta asustada” („Przerażona pierś”), co dużo lepiej oddaje opowiedzianą w nim historię.

Trzymajmy się jednak polskiego tytułu. Chodzi o mleko matki. Można z nim wypić wiele. Jeśli matka została zgwałcona, to według indiańskich wierzeń z jej mlekiem można wypić również paraliżujący lęk przed światem. Dotyka to Faustę – młodą Indiankę, która przyjeżdża z prowincji do Limy. Jej koszmar pogłębia się, gdy umiera jej matka. Dziewczyna musi więc w pojedynkę stanąć przed przerażającą rzeczywistością. I znaleźć sposób, by ją dla siebie oswoić.

Reżyserka Claudia Llosa nazwała swój film „symboliczną drogą od strachu do wolności”. W 2009 roku zdobył on Złotego Niedźwiedzia – główną nagrodę na festiwalu filmowym w Berlinie. Kiedy C. Llosa i odtwórczyni głównej roli Magaly Solier wróciły z trofeum do Peru, na lotnisku w Limie czekały na nie tłumy, a media nie mówiły o niczym innym, tylko o tym sukcesie. Peruwiańczyków rozpierała duma. Także tych, którzy filmu nie widzieli. Mówiło się o nim z uśmiechem. Na ulicy, wśród znajomych, w autobusie. Teraz jest podobnie, bo „La teta asustada” dostała nominację do Oscara.

To, co tu piszę, absolutnie nie ma być zachętą do obejrzenia tego, bądź co bądź, egzotycznego dla Polaków kina. Wszystko – także filmy – każdy odbiera inaczej, więc gdybym kogoś zachęcił, to przecież później nie mógłbym przyjąć ewentualnej reklamacji. Chodzi mi o coś innego – o tę dumę, która wylała się i nadal wylewa z serc Peruwiańczyków.

Przyrównuję ją do tego, co spotkało także nominowanego do Oscara „Królika po berlińsku” w reżyserii Bartosza Konopki. Owszem, były świetne recenzje i wywiady w mediach, ale poza tym cisza. Może za słabo się rozglądałem, ale jakoś nie zauważyłem, abyśmy byli dumni, że Polacy taki film nakręcili i Polaków za taki film dostrzeżono.

Nie czepiam się, tylko stwierdzam. Bo sam jakoś tej dumy w sobie nie czuję. Ale z nieukrywaną zazdrością obserwuje ją w wersji peruwiańskiej. I myślę, że jeśli coś takiego jak duma można wyssać z mlekiem matki, to w naszym przypadku musiało być ono bardzo gorzkie.

Link do trailera filmu:

Zdjęcie jest własnością autora.

Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentuj