Piotr Maciej Małachowski
Promocja u Inków
W peruwiańskim Cusco, kolebce Inków, pełnia lata. Ale pustki na ulicach. Wypłoszonych podtopieniami i nieczynnym Machu Picchu turystów przyciągnąć ma obniżenie cen o połowę.
Cięcie dotyczy biletów lotniczych oraz rachunków w hotelach i restauracjach. Ogłosiły to, jako element wielkiej akcji promocyjnej władze regionu, zaznaczając, że przystąpi do niej chilijska linia lotnicza LAN, która do Cusco lata najczęściej oraz miejscowi hotelarze i restauratorzy.
Mimo obniżki cen, LAN i tak nie powinien stracić, bo w tej chwili samolot to jedyny pewny środek transportu w tej części Peru. Ulewne deszcze, które nawiedziły południe kraju zniszczyły wiele dróg, w tym andyjski odcinek szosy z Limy do Cusco. Bez samolotu trudno więc wyobrazić sobie teraz lokalne życie. Pytanie tylko czy latać będą turyści?
Żyjący z turystyki mieszkańcy Cusco modlą się o nich jak rolnicy o deszcz podczas suszy. Według władz regionalnych, kataklizm przyniósł do
tej pory 256 milionów dolarów strat i na tym nie koniec. Generować je będzie zwłaszcza zamknięcie inkaskiej cytadeli Machu Picchu. Nie można się do niej dostać z powodu uszkodzenia linii kolejowej – jedynej możliwości transportu kołowego do tej sztandarowej atrakcji Peru. Naprawa ma potrwać co najmniej sześć tygodni.
W tej sytuacji trik pod nazwą „Cusco za pół ceny” wydaje się sprytnie pomyślany. Problem w tym, że to nie supermarket i ta wyprzedaż może się nie udać. Tak jak nie może wypalić pójście na pyszne lody do lodziarni, w której sprzedają tylko wafelki. Gwiazda Machu Picchu zbyt mocno świeci w umysłach i pragnieniach turystów… Można powiedzieć, że Cusco stało się jego zakładnikiem. Najwięcej winy ponosi tu jednak nie deszcz, lecz sami Peruwiańczycy, którzy przywiązali swój kraj do hasła Machu Picchu. Trzeba było tak mocno grzebać w umysłach i pragnieniach innych?
No… trzeba było, żeby lgnęli do celu jak ćmy do światła. Często nawet tylko przelatując przez Cusco niczym rakieta. A szkoda, bo ta pełna oddechów przeszłości historyczna stolica Inków broni się i bez Machu Picchu.
Choć oficjalnie władze regionu skierowały kampanię do turystów peruwiańskich, prawdopodobnie obniżka obejmie wszystkich. A jest z czego spuszczać. Dotyczy to także sfer nie objętych promocją. Spadła na przykład cena ziemi w Cusco. Teraz metr kwadratowy działki budowlanej można tu kupić za 70-80 dolarów – o 30-40 procent taniej, niż przed ulewami.
To nadal drogo, ale cóż… miejsce zobowiązuje. Według Inków Cusco to przecież „pępek świata”.
Zdjęcia są własnością Autora

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.




