Magdalena_Bobkowska
Z rozważań przedszkolanki….
Z rozważań przedszkolanki….
Wchodzenie do sali…
Kiedy grupa przedszkolaków wchodzi do zamkniętej dotychczas sali najpierw stopniowo rozpełzają się po całym pomieszczeniu. Sondują, gdzie leżą poszczególne zabawki. Patrzą, gdzie są gry, gdzie auta, gdzie lalki. Rozglądają się, dokąd udają się ich koledzy, koleżanki, gdyż większość stara się naśladować najbliższych sobie w grupie i stara się zajmować tym samym. Następuje jednak podczas podziału na podgrupy swoisty podział.
Zachowania zależą od płci?
Chłopcy sięgają prawie natychmiast po klocki oraz samochody. Rozpoczyna się zbiorowe budowanie ulicy z drewnianych plansz. Grupka rozkłada swoją konstrukcję na samym środku dywanu. Razem jeżdżą samochodami po świeżo zbudowanej trasie. Często następują przy tym drobne spięcia między uczestnikami zabawy, gdyż zostaje przez kogoś zniszczony przypadkiem jakiś element konstrukcji albo przewrócony jakiś znak. Jeśli chłopcy nie wpadli akurat na pomysł budowy trasy dla samochodów, to budują z kloców samoloty, samochody, roboty albo jakieś tajemnicze atrybuty bohaterów kreskówek. Zaczynają ze swoimi tworami poruszać się po całej sali – po stołach, ławkach, po dywanie. Wszędzie ich pełno i słychać, że są również dzięki temu, że co chwilę może nastąpić nie do końca kontrolowane spotkanie zakończone rękoczynami. Ale niekoniecznie tak musi być – wiele zależy od temperamentu i swoistej potrzeby bycia walecznym …
Zupełnie inaczej dzieje się z dziewczynkami. Najczęściej zaczynają one budować dom. Swoisty, zamknięty świat. Wybierają kącik ograniczony z dwóch stron ścianami, a następnie zamykają go z dwóch pozostałych stron konstrukcją złożoną z ustawionych obok siebie wózków, łóżeczek dla lalek, misek z klockami, plastikowymi owocami czy garnuszkami. Czasem wykorzystują do tego również krzesełka i plastikowe domki dla lalek. W ten sposób mają dla siebie odgraniczony kąt sali. W takim kącie bawią się najczęściej w grupkach dwu- lub trzyosobowych. Co ciekawe wcale nie bawią się w rodzinę, lecz najczęściej w zabawie występuje mama, dziecko – lalka, a jedna z dziewcząt odgrywa rolę psa, przy czym ta rola jest niezmiernie przez nie lubiana. Psu wolno bowiem więcej – może biegać w niekontrolowanych podskokach po dywanie, porusza się koniecznie na czterech kończynach, nosi coraz nowe przedmioty i spełnia kolejne polecenia.
O czym mogłoby to świadczyć?
Czego możemy się dowiedzieć o sobie na podstawie nie aranżowanych przez nikogo zabaw dziecięcych? Że od wczesnego dzieciństwa lubimy wyznaczać swoje terytorium, otaczać domy murami i odcinać się od reszty społeczeństwa? A może lubią to jedynie dziewczęta i dorosłe kobiety? Czy potrzebują jakiegoś ścisłego wyznaczania zamkniętego terytorium? Dziewczynki budują od wczesnego dzieciństwa zamknięty świat, potrzebują troski o miejsce i konkretne istoty, których byt ograniczony jest do tego miejsca?
Tak naprawdę nie znam odpowiedzi na to pytanie. Nie umiem z całą pewnością zawyrokować, dlaczego dziewczęta zamykają swoją zabawę na zamkniętym terytorium, a chłopcy bawią się w każdym miejscu dywanu. Każda odpowiedź na to pytanie niosłaby za sobą nutki seksizmu. Bo czy uznać dziewczęta za z góry wyznaczające sobie role strażniczek domu? A może to dorośli od wczesnego dzieciństwa wpajają im myśl, że taka będzie w życiu ich rola? Chłopców można by w takim razie uznać za bardziej otwartych? Za bardziej ciekawych świata? A może w ogóle nie warto generalizować i moja obserwacja nie ma sensu – bo to przypadkowa zbieżność zachowań dziewcząt i chłopców w tej konkretnej grupie trzy-, cztero- i pięciolatków? Nie wiem. Choć wiem, że i ja jako mała dziewczynka budowałam domki i zamykałam swoją zabawę w ciasnych ramach ograniczonej z każdej strony przestrzeni … Czułam potrzebę budowania swojego miejsca na ziemi, wyznaczania swojego terytorium. I taka potrzeba jest mi nadal bliska. Tylko teraz przekłada się to na odległe marzenie o własnym domu na własnym, koniecznie przecież ogrodzonym kawałku ziemi. Na moim własnym kawałku ziemi…





Ciekawe obserwacje odnośnie różnic w zachowaniach dziewczynek i chłopców. Nie sądzę, żeby próba wyjaśnienia zjawiska wywołała zarzuty o seksizm.
A może po prostu dziewczynki i chłopcy myślą nieco innymi kategoriami, przez co bardzo dobrze się uzupełniają ?