Michał Sałaban
Tolerancja vs. ekstremizm 0:1
Wynik referndum w Szwajcarii jest dla mnie szokiem. Co prawda gdzieś tam pod skórą czułem, że coś takiego w Europie się zdarzy; nie sądziłem jednak, że tak prędko. Skąd szok? Powody są dwa.
Po pierwsze, szwajcarskie referendum to nie francuski projekt ustawy (zresztą odrzucony) zakazującej używania burek. To nie wymysł partii rządzącej, czy prezydenta. To bezpośrednio wyrażona opinia większości narodu. Dodajmy, że narodu znającego demokrację nie od dziś i uchodzącego za jeden z bardziej tolerancyjnych na Starym Kontynencie.
Drugi powód, to pytanie zawarte w referendum i jego implementacja w prawie. Konsekwencją wyboru dokonanego przez Szwajcarów będzie wpisanie do konstytucji dodatkowego punktu: „Zabrania się budowy minaretów”. To nie jest dbałość o architekturę, bo kwestię tą już od dawna regulują odrębne przepisy. To jest wyraźne powiedzenie NIE islamowi w Szwajcarii – kraju, w którym muzułmanie stanowią około 4-5% populacji.
Ludowy Komitet Przeciw Budowie Minaretów, inicjator akcji, argumentuje:
Budowa minaretów nie ma znaczenia religijnego. Ani Koran ani inne święte pisma islamu nie wspominają o nim ani słowem. Minaret jest symbolem dążenia do religijno-politycznej dominacji.
Symbolika to skomplikowana materia, z definicji pełna wieloznaczności, o czym zdają się zapominać autorzy powyższego cytatu. Nie od dziś wiadomo, że pionowe, falliczne kształty wielu kojarzą się z dominacją. Dla innych wysokie elementy budynków sakralnych, to po prostu wyraz dążenia do Boga. Jak więc w tym kontekście postrzegać kościelne wieże, jakże w Europie popularne? Porównanie to nie jest przypadkowe, bo praktyczne zastosowanie minaretu i dzwonnicy jest identyczne: służą do rozgłaszania wezwania do modlitwy. Kwestią gustu pozostaje już, czy wolimy być budzeni okrzykiem „Allahu akbar!”, czy komputerowo odtwarzanym „Kiedy ranne wstają zorze”. Przyzwoitość nakazuje jedynie, by zarówno muezzini jak i dzwony milczały w godzinach ciszy nocnej, z czym różnie bywa.
Wróćmy jednak do referendum. Jego wynik to kolejny jasny sygnał, że coś nie gra w temacie integracji muzułmanów w Europie. Krytycy islamu zarzucają mu niekompatybilność z europejskimi zasadami, między innymi z gwarancją wolności wyznania i rozdziału kościoła od państwa. Wskazują na przykład Arabii Saudyjskiej, gdzie zakazane jest publiczne manifestowanie wyznania innego niż islam, w tym także zabrania się budowy kościołów. Ale czy Szwajcaria na pewno chce iść w ślady Arabii Saudyjskiej? Czy tolerancję religijną można promować otwarcie wymierzając policzek innowiercy?
Porównanie z Arabią Saudyjską może razić. Bo i owszem – w Szwajcarii ani w innych państwach Europy nie zakazuje się wyznawania islamu. Zakazu budowania minaretów nie można porównywać do więzienia za posiadanie Biblii. Dobrze, przejedźmy zatem palcem po mapie zaraz za miedzę, do Kataru. Tam, podobnie jak w Arabii, dominującym nurtem islamu jest wahhabizm, znany z radykalizmu i nietolerancji. W Katarze niedawno pozwolono na budowę kościołów… bez dzwonnicy i krzyża. Zatem demokratyczna Szwajcaria i monarchia Kataru grają w jednej lidze.
Przepis uchwalony w referendum będzie jeszcze wielokrotnie „maglowany” na wszelkie możliwe sposoby. Polityczne i prawne przepychanki, niezależnie od ostatecznego werdyktu, nie przysłonią jednak treści wypowiedzi społeczeństwa szwajcarskiego. Wypowiedzi jednoznacznie odstawiającej w kąt tolerancję, którą szczyci się świat Zachodu.
Od lat słyszymy: zachodni pluralizm i tolerancja są dobre, muzułmański (i inny) ekstremizm – zły. Zderzenie cywilizacji, którego jesteśmy świadkami, w dużej mierze opiera się na tym kontraście. Niestety, w szwajcarskiej rozgrywce wynik wynosi 1:0 dla ekstremisty. To po jego metody sięgnęła Europa. Mam tu na myśli metody nie tylko prawne, ale i propagandowe. Bo oficjalny plakat inicjatywy kojarzy mi się z Goebbelsem bardziej niż minaret z dominacją.
Fotografia al-Qasr minaret autorstwa upyernoz została opublikowana z Flickr na licencji CC-BY 2.0

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 Polska.




Michale, fajny tekst. Dopisz w komentarzu, jakie Twoim zdaniem będą konsekwencje tego referendum wśród muzułmańskiej społeczności.
Mnie się wydaje że : Konsekwencje będą dla obu zainteresowanych stron. Spółeczność muzułmańska wycofa pieniądze z banków, zaprzestanie kupować o północy w specjalnie dla nich otwartych sklepach najtańsze zegarki po 50 tys. Euro. zaprzestanie inwestować na szwajcarskim rynku, przestaną przyjeżdzać sie tu leczyć i rodzić dzieci.
Wygląda na to, że wbrew większości demokracja szwjcarska okazała sie obłudą i zakłamaniem. ;(((
Natomiast, międzynarodowe organizacje postawiły pod znakiem zapytania zasadność swoich siedzib w CH.
Paskudny impas. Paskudny image. Libia zaciera złośliwie ręce, aczkolwiek nie bez wpyłwu na referendum miał konflikt z Kaddafim. Poza tym nikomu włos z głowy nie spadnie.
A artykuł jest wyważony i dobrze napisany.
Ależ to jest właśnie demokracja w pełnym wydaniu z której Szwajcaria zawsze była tak dumna. Tak to działa. W dzielnicy burdeli w demokratycznych wyborach wygra sutener, proste prawda?
A może robić parodię demokracji a’la Irlandia i głosować aż do pożądanego skutku?
Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, Bonar ma wiele racji. To jest właśnie głos demokratyczny, nie wiem, co Was tak szokuje. Szwajcarzy to w gruncie rzeczy prosty naród, twardzi górale. A w zasadzie to naród złożony z czterech części (jedna o znaczeniu symbolicznym) o własnych językach i tradycjach. Do tego kraj ma kilkusetletnią tradycję… nie, nie tolerancji, bo to zjawisko dla Zachodu jest tak nowe jak komputer czy telefon komórkowy – tradycję neutralności. Oni chcą pozostać za wszelką cenę neutralni, a minaret w środku miasta z taką neutralnością już im się nie kojarzy.
Różnica między Polską i w zasadzie całą resztą krajów demokratycznych, a Szwajcarią jest taka, że w Szwajcarii jest właśnie demokracja w najbardziej ortodoksyjnej swojej wersji. My żyjemy w demokracji odgórnie sterowanej, a nie rządzącej się oddolnie, jak w kantonach. Nawet nasze referenda nie mają w ogóle mocy prawnej, wiążącej dla władzy centralnej. Ot, taki społeczny kaprys dla 500 tys. osób. W Szwajcarii referendum = prawo. Jak pisze Bonar, nikt tam im nie będzie powtarzał tego samego pytania, aż wszyscy zagłosują tak, jak się urzędasom w Brukseli, czy Bernie podoba.
W Europie mamy o wiele poważniejszy problem braku tolerancji – orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przeciwko wieszaniu krzyży w szkołach (na przykład czytaj tu). Sami chcemy się pozbawić swoich praw i swoich tradycji, to jest chore. Gotowi jesteśmy bronić praw muzułmanów, zapominając, że Europa wyrosła na gruncie kultury grecko-rzymskiej, od IV w. chrześcijańskiej, a Turcy jeszcze nie tak dawno temu byli jednym z największych zagrożeń europejskiego bytu.
Coż to za demokratyczny kraj , który w konstytucji zapisuje takie zakazy? Sens demokracji to więcej i
dalej niż koniec własnego nosa.
A co do skutków refrendum. To proszę.
zakładnicy szwajcarscy zostali w Libii osądzeni pod byle pretekstem i skazani na wiele miesięcy więzienia. Za to , że są Szwajcarami. następne konsekwencje nadejdą lada chwila.
pozdrawiam. B.
He he, Basiu, demokracja radykalna może nawet posłać wszystkich muzułmanów lub jakąkolwiek inną grupę na szafot, o ile taka jest wola ludu. Demosu kracja
Wzorem państwem tolerancyjnego była Rzeczpospolita Obojga Narodów. Trudno jednak nazwać jej system polityczny demokratycznym, chyba że weźmiemy pod uwagę tylko szlachtę. No ale i tak obowiązywało prawo jednomyślności, a nie większości. Demokracja jest właściwie sprzeczna z tolerancją, ponieważ jest zbyt podatna na dominację mniejszości (vide ekstremum w postaci Holandii, gdzie może nawet funkcjonować partia pedofilów). A tolerancja to tolerowanie istnienia mniejszości przez większość i ich praw. Tylko tyle i aż tyle. Tak czy inaczej, Szwajcarom daleko do tolerancji, ale nie jest to przecież żadne odkrycie, biorąc pod uwagę ich postawę podczas II wojny światowej.
Chyba to nie tak. W pierwszej kolejności nie tyle tolerancja co własny interes narodowy zwyciężał. W przypadku minaretów . okazali się krótkowzroczni. Interes ucierpi. Kapitał odpłynie, inwestorzy uciekną, a kienci i turyści nie pojawią się, mało tego szykany zagraniczne już są. Organizacje Międzynarodowe postawiły pod znakiem zapytania zasadność woich siedzib w tym kraju, „rzekomo” n e u t r a l n y m. Tutaj, zawiedli mni Szwajcarzy swoją krótkowzrocznością w intersownym spjrzeniu na tolerancję.
Dodajcie jeszcze kolejny argument w dyskusji o złej Europie szykanującej muzułmanów i gdzieś tam w piwnicy ktoś już na pewno montuje bombę…
Trochę nie na temat, ale podzielę się krótką refleksją na temat Kuala Lumpur w Malezji. Muzułmański kraj, a na ulicach kobiety w czadorach, burkach, hidżabach, hinduskich sari, chińskich kimonach i mini spódniczkach. Dzielnice Chinatown, Little India i Ain Arabia zasadniczo graniczą ze sobą. Hinduskie i chińskie świątynie, meczety na każdym kroku. Kościołów nie widziałem, ale nie sądzę, aby był to zakaz. Raczej stosunkowo mała diaspora chrześcijańska, a w konsekwencji ciężko zauważyć kościół, gdy się nie szuka. Taki Nowy Jork w tropikach. W kontraście do „złej” Arabii Saudyjskiej nawet muzułmanie potrafią być tolerancyjni
Szwajcarzy nikogo nie zawiedli, oni zastosowali demokrację w praktyce, czy to się podoba czy nie. Zgodnie z obowiązującym prawem, prawda? Obrazisz się na słońce, że rano wzeszło i Cię obudziło bo Ty akurat chcesz spać? Taka jest demokracja, vox populi, vox Dei.
A kto powiedział, że demokracja jest dobra? Prywatnie uważam że demokracja to więcej strat niż zysków – w demokratycznych wyborach na statku może wygrać steward, choć nie ma pojęcia o kapitańskim rzemiośle.
PS
Że w Libii skazano Szwajcarów na ciężkie wyroki? Czy w Szwajcarii głosowano nad uwięzieniem i skazaniem kilku rodaków? Czy polityczna poprawność jest ważniejsza od szwajcarskiej demokracji? No to zarzućcie demokrację!
@ Marek Bonarski
„A może robić parodię demokracji a’la Irlandia i głosować aż do pożądanego skutku?”
@ Ossad
” Jak pisze Bonar, nikt tam im nie będzie powtarzał tego samego pytania, aż wszyscy zagłosują tak, jak się urzędasom w Brukseli, czy Bernie podoba.”
Pożyjemy, zobaczymy. Sami mogą sobie zadać to pytanie, i to szybciej , niż myślimy. Jeżeli skutki będą złe.
Przykładamy miarę naszej, bezwładnej demokracji, do jej najmniej bezwładnego, ekstremalnego przypadku.
Ciekawy problem poruszony przez Ossada – jak się ma demokracja do tolerancji. Wychodzi, że niekoniecznie demokracja równa się tolerancja, a tolerancyjne państwa (narody) nie muszą być wcale rządzone w sposób demokratyczny.
W dzisiejszym dyskursie praktycznie zanikło pojęcie demokracji radykalnej, ale istniało ono np. w okresie międzywojennym (Trzaska, Evert, Michalski). Oznacza ono taki system, w którym dążenia wielu grup społecznych do współudziału we władzy są możliwe, ale równocześnie są sprzeczne. To tak, jakby dzisiaj powstała w Polsce partia Romów, a jej reprezentant starał się o fotel wicepremiera przy sprzeciwie chadeków itp.
Być może Szwajcarzy zagłosowali za ochroną najbardziej znienawidzonej przez tolerancyjnych europejczyków jakimi są biali heteroseksualni mężczyźni nie daj boże jeszcze chrześcijanie.
Ta ułudna poprawność polityczna jakże modna w kręgach światłych ludzi z pierwszych stron gazet doprowadzi jedynie kiedyś do wybuchu w europie wojen religijno narodowościowych.
Dobrym przykładem jest tu świętej pamięci Jugosławia. Ludność przejezdna wyrwała serce(kolebkę narodu serbskiego) temu krajowi.
W czasach gdy w Europie nie ma już granic można sobie wyobrazić sytuacje że kilkanaście milionów polaków jedzie na wyspy po czym odrywa Londyn jako miasto „rdzennie” polskie!!!
I pamiętajcie Islam naucza że niewiernych trzeba zabijać!!!
Dla osób tolerancyjnych polecam lekturę Koranu.
P.S potępiam każdą zbrodnie ludobójstwa i każdy przejaw terroryzmu
Pozwolę sobie sparafrazować:
Budowa kościołów nie ma znaczenia religijnego. Ani Biblia ani pisma ojców kościoła nie wspominają o nich ani słowem. Kościoły (a zwłaszcza ich, podobnie jak u minaretów, górująca architektura) jest symbolem dążenia do religijno-politycznej dominacji.