Andrzej Pieczyrak

Prezydent zakazuje wjazdu tramwaju do Gliwic

W ostatni dzień kampanii referendalnej, 6 listopada, w ramach prowadzonej kampanii GI chciała przejechać przez miasto tramwajem. Wszystkie formalności zostały dopełnione z właścicielem trakcji, torowiska i taboru, czyli spółką Tramwaje Śląskie. Dzień wcześniej tramwaj przejechał cały odcinek gliwickiej linii i sprawdził jej stan techniczny. Nie było zatem żadnych zastrzeżeń do przejazdu tramwaju przez miasto. Na godzinę 10:00 zaplanowano konferencję prasową w zajezdni i późniejszy przejazd trawajem przez Gliwice. Niestety już przy wyjeżdzie z zajezdni tramwaj został zablokowany przez policję. Obecni na miejscu funkcjonariusze stwierdzili, że blokują przejazd na polecenie władz miejskich. Słowa funkcjonariuszy potwierdził oficer dyżurny oraz przybyły (po 1,5 h) rzecznik policji. Zablokowano tramwaj na wydzielonym pasie ruchu (torowisko niezależne od drogi) i wstrzymywano jego przejazd, mimo, że właściciel torowiska nie wnioskował o to i nie wzywał policji. Powodem tych działań, jak ustnie poinformował nas rzecznik policji, był zakaz wydany przez prezydenta wjazdu tramwaju do Gliwic.

Dziwne wydaje się jednak to, że pan prezydent:
1. Wydaje się być zwierzchnikiem policji… państwowej
2. Zakazuje właścicielowi torowiska poruszania się po nim
3. Ingeruje i blokuje legalnie prowadzaną kampanię referendalną

Nie komentuję już bardziej tych faktów. Przesyłam zdjęcia i pozdrawiam

Andrzej Pieczyrak

OKOTiPKM

Skomentowano 3 razy

  1. Marek Bonarski Marek Bonarski mówi:

    Rzecznik Policji wraz z rzecznikiem Prezydenta powinni poszukać jakiegoś konkretniejszego powodu (mam na myśli jakieś powody natury prawnej, typu “zagrożenie w ruchu drogowym”) niż nieformalne układy na linii samorząd – policja.

  2. czyt mówi:

    Dziennik Zachodni. Marlena Polok-Kin
    2009-11-06 13:36:19, aktualizacja: 2009-11-07 10:18:56
    Policja uniemożliwiła wyjazd tramwaju wypożyczonego przez Grupę Referendalna na rzecz odwołania prezydenta Zygmunta Frankiewicza i Rady Miejskiej z gliwickiej zajezdni. – To zamach na demokrację i bezprawie – krzyczeli referendyści.

    Symboliczny przejazd czerwonego wagonu po szynach miał być przypomnieniem, że tramwaje nie zniknęły i na gliwickie ulice powrócą. Ale nie doszło do niego na planowanej trasie! Zamiast przejazdu, na miejscu wybuchła afera.

    Kilkadziesiąt osób – pracowników Tramwajów Śląskich oraz przedstawicieli Sierpnia ‘80 w czerwonych kamizelkach oczekiwało na wyjazd wagonu z zajezdni. Tymczasem po godz. 10. na torowisko wjechała policyjna kia i dwuosobowa załoga zblokowała torowisko tuż przed pojazdem!

    Dopiero po dwóch niemal godzinach interwencji referendystów tramwaj podjechał na skrzyżowanie z ul. Dąbrowskiego (około pół kilometra od zajezdni, tam jest też wydzielone torowisko). Ustalono bowiem (staraniem referendystów), że dopiero od tego momentu wjechał by na ulicę publiczną i złamałby prawo.

    - To zamach na demokrację i łamanie prawa, jawna kpina prezydenta z demokracji, bo to on nasłał tu policję – wołał bardzo zdenerwowany rzecznik referendystów, Bartłomiej Cisowski.

    Jak się okazało, że to władze miejskie powiadomiły policję argumentując, że z chwilą zastąpienia komunikacji tramwajowej autobusową (1 września) zmieniła się w mieście organizacja ruchu. Zmieniono znaki poziome, ustawienia sygnalizacji świetlnej, zmieniła się organizacja ruchu na ul. Dolnych Wałów.

    - Uważam, że planowany na dzisiaj przejazd tramwaju stwarza bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego w mieście – ocenił wiceprezydent Piotr Wieczorek, kierując tę informację do komendanta miejskiego policji.

    - To demagogia władz, przecież wczoraj przejeżdżał tamtędy tramwaj techniczny i nie było żadnych problemów! – denerwował się Andrzej Pieczyrak, jeden z organizatorów referendum.
    Sporną kwestią okazało się zezwolenie na przejazd ulicami miasta. Organizatorzy akcji prezentowali je mediom.

    “(…) wyrażam zgodę na wynajęcie wagonu tramwajowego kursującego na trasie Gliwice-Zajezdnia – Gliwice Wójtowa Wieś. Przejazdy będą miały charakter zamknięty, przejazd odbędzie się bez zatrzymywania, z wyjątkiem sytuacji wymuszonych warunkami drogowymi przez innych użytkowników ruchu bądź też stanem sygnalizacji drogowych lub też na polecenie osób uprawnionych do kierowania ruchem. (…) Motorniczego (niepłatny) zapewnia spółka Tramwaje Śląskie S.A.

    Wszelkie skutki i konsekwencje wynikające z niezastosowania się do powyższych warunków obciążą organizatorów (…) – czytamy w piśmie Bolesława Knapika, członka zarządu TŚ S.A.”

    Zdaniem policji – to pismo nie umożliwiało przejazdu przez miasto i nie było zgodą na nie. Do Zarządu Dróg Miejskich referendyści nie zwracali się, bo uznali, że przecież torowisko jest własnością TŚ S.A.

    - To nie Tramwaje Śląskie rządzą w mieście i nie one organizują komunikację, ale władze miasta, zlecając wykonanie usług transportowych KZK GOP. Od września tramwaj w Gliwicach nie kursuje – stwierdził Marek Jarzębowski, rzecznik Urzędu Miejskiego. – Jeśli ja wypożyczę sobie czołg z jednostki i zechcę przejechać przez główną ulicę Gliwic, to mogę? Nie, nie mogę!

    Te argumenty drogowe nie przekonały organizatorów referendum, którzy są przekonani że to akcja polityczna. Zwłaszcza że rankiem okazało się, w rejonie zajezdni wodociągi robiły prace naprawcze i pozostawiły na jezdni betonowe bloki, uniemożliwiające przejazd tramwaju. Zdaniem referendystów – celowo. Usuwał je dźwig Tramwajów Śląskich S.A.

    W tramwaju na skrzyżowaniu oraz w centrum miasta przekonują mieszkańców: – Przyjdźcie w niedzielę do urn! Nie pozwólmy, żeby Frankiewicz nadal nie liczył się z ludźmi i ich opiniami. Zagłosujcie za tramwajami.

  3. Adam mówi:

    “6 listopada, w ostatni dzień kampanii referendalnej, w ramach prowadzonej kampanii GI (…)”

    Nie zaczyna się zdania od liczebnika, zwłaszcza od “sześć listopada”. Poza tym dwie kampanie (!) i jakiś GI niezrozumiały dla czytelnika.

    “Dzień wcześniej tramwaj techniczny przejechał cały odcinek gliwickiej linii i sprawdził jego stan techniczny.”

    Jej stan techniczny, nie jego!

Skomentuj