Marek Lenarcik

Tani sposób na Azję

Kuala Lumpur

Linie lotnicze Air Asia stały się dla Azji tym, czym dla Europy jest Ryanair czy Easyjet. Od marca samoloty Air Asia łączą Azję także z Europą – latają z Londynu do Kuala Lumpur w Malezji. Bilety już od 1200 złotych w obie strony.

Do stolicy Malezji Air Asia lata z londyńskiego Stansted. Nowoczesne, międzynarodowe lotnisko w Kuala Lumpur może być z kolei portem przesiadkowym do innych miejsc w Chinach czy krajach od Indii po Australię.
Lot najłatwiej jest zarezerwować na stronie www.airasia.com. Rezerwacja jest prosta, a system przez cały czas prowadzi nas za rękę. Po wybraniu trasy trzeba jeszcze zdecydować jak duży będzie bagaż, czy na pokładzie chce się dostać posiłek i czy chce się wybrać konkretne miejsce na pokładzie.

Na stronie można także zadeklarować chęć zabrania sprzętu sportowego, otrzymania poduszki i koca (comfort kit) na czas lotu oraz wykupić ubezpieczenie, a nawet bilet na autobus z lotniska do centrum miasta. Wszystkie wymienione udogodnienia wiążą się z dodatkową opłatą.

Na pokładzie Air Asia czekają dwie miłe niespodzianki. Wnętrze samolotu w niczym nie przypomina tych znanych z europejskich tanich linii. Airbusy A-340 latające na tej trasie są nowe, czyste i przestronne.

Ilość miejsca przewidzianego na jednego pasażera wydaje się być rozsądniejsza niż u europejskich odpowiedników Air Asia, a standard nie odbiega znacząco od takich linii jak Qatar Airwas czy Etihad.

Drugą niespodzianką jest niewiarygodnie piękna obsługa. Zarówno stewardessy jak i stewardzi wyglądają jakby zostali wybrani przez agencję modelek.

Główną cechą Air Asia podobnie jak innych tanich linii lotniczych jest możliwość rezygnacji z wielu udogodnień, które w przypadku innych przewoźników wliczone są w koszt biletu.

Jeśli ma się lekki bagaż i własny prowiant, rezygnuje się z ubezpieczenia, comfort kitu i wyboru siedzenia to bilet można kupić już nawet za 1200 zł.

Przy korzystaniu z udogodnień i późnej rezerwacji biletu cena rośnie i może się okazać, że lot wyjdzie nas tyle samo lub nawet drożej niż ma to miejsce w przypadku tradycyjnych linii lotniczych.

Więcej o Azji Południowowschodniej na blogu autora: www.mareklenarcik.pl

Fotografia jest własnością autora.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 18 razy

  1. picturepunk pisze:

    kryptoreklamą trąci. bez tych opisów cud-urody stewardess i gustownych wnętrz byłoby chyba lepiej.

  2. I wnętrza i stewardessy zrobiły na mnie wrażenie. Spodziewałem się warunków jak w Ryanairze, a dostałem znacznie więcej. No i serio tak ładnych kobiet jeszcze w żadnym samolocie nie widziałem. Warto więc moim zdaniem było o tym wspomnieć.

  3. picturepunk pisze:

    nie przeczę :)
    najpiękniejsza kobieta świata, w mojej ocenie, jaką spotkałem „na żywo” też była Azjatką

  4. No uroda, urok i wdziek Azjatek to juz zupelnie inny temat. Moze mnie kiedys namowicie, zebym cos napisal o Tajkach. Tych normalnych, nie tych, ktorym trzeba placic ;-) .

  5. Ewa Krzysiak Ewa Krzysiak pisze:

    Ja już Cię namawiam. Marku…Pisz o Tajkach.

  6. gragaK GragaK pisze:

    Ja również dołączam się do postulatu Ewy – napisz o Tajkach.

  7. Hehe, dzieki za motywacje. Walnalem notke na blogu ostatnio na temat obsesji Tajek na punkcie wybielania skory – http://www.marekelenarcik.pl („Biale jest piekne? – http://mareklenarcik.blogspot.com/2009/10/biae-jest-piekne.html). Zachecam do odwiedzenia!

    Kazdego dnia dowiaduje sie czegos nowego o tych kobietach. Jesli chodzi o kontakty damsko-meskie to tu wszystko wyglada i dziala jakos inaczej. Na dzis moglbym opisac co jest inaczej, ale dajcie mi jeszcze kilka tygodni/miesiecy, az zrozumiem dlaczego czuje sie jakbym byl na innej planecie. :-)

  8. gragaK gragaK pisze:

    Znam to zjawisko z Afryki. Tam kobiety robią wszystko, by skórę wybielić, a my z kolei dążymy do jak najmocniejszej opalenizny. Wszystkie zapominamy, że zabiegi te prowadzą do czerniaka złośliwego…

  9. Wybielanie skóry kremami Nivea (i innych marek) tez? Tego akurat nie wiedzialem. Jestem tu strasznie zajety obecnie, wiec na plaze wybralem sie 2 razy. Mimo chmur (pora deszczowa!) i ukrywania sie pod parasolem ile sie dalo, dwa razy wrocilem lekko poparzony. No i po moim pierwszym miesiacu w Azji Pld-Wsch powoli acz skutecznie zmieniam kolor skory na lokalny. Jesazcze 100 kg ryzu i pewnie zrobia mi sie skosne oczy ;-) .

  10. Napisz coś o Tajkach, Marku. Twoje foty na fejsbuku zaciekawiają :)

  11. Cicho Maciek, bo sie wyda! ;-)

  12. Ewa Krzysiak Ewa Krzysiak pisze:

    Panowie..link dawajcie..a nie tak sami tylko:)

  13. gragaK GragaK pisze:

    Marku, nie wiem, jakimi kremami i czy w ogóle kremami. Za mojej bytności w obiegu były mazidła szamanów i pamiętam, że lekarze miejskiego szpitala bardzo źle się wypowiadali na ich temat (mazideł oraz szamanów, rzecz jasna). ;)

  14. Ewa Krzysiak Ewa Krzysiak pisze:

    Dzięki .Bardzo interesujące :)

  15. Tak, a teraz prosimy to opisać :)

  16. Ewa Krzysiak Ewa Krzysiak pisze:

    :) Marku, tylko dokładnie, ze szczegółami, rzetelnie – jak na dziennikarza przystało.

  17. Ale to sie na artykul osobny nie nadaje! (jeszcze). Ale byc moze napisze kiedys ksiazke. „Jak znalezc sobie tajska zone w jeden dzien?” :-)

Skomentuj