Natalia Julia Nowak

Kryzys wartości

Nie ulega wątpliwości, że światowy kryzys gospodarczy rozprzestrzenia się jak zaraza, odbierając ludziom to, co mają najcenniejszego. W moim przypadku najcenniejsze są idee – pomysły, poglądy, fantazje na temat lepszego świata. Nic więc dziwnego, iż nawet one cierpią z powodu zaburzenia ich dotychczasowej wartości oraz bywają podważane z punktu widzenia opłacalności…

Kilka dni temu dowiedziałam się, iż po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego w Unii Europejskiej zostanie wprowadzona kara śmierci – nie za morderstwa, tylko za udział w zamieszkach lub powstaniach*. W pierwszej chwili zasmuciłam się, bo stwierdziłam, że mnie – polską nacjonalistkę i zwolenniczkę Narodowego Odrodzenia Polski – niechybnie dosięgnie wyrok. Później jednak uspokoiła mnie pewna refleksja… Skoro moją Ojczyzną zawsze rządzili cudzoziemcy (pół-Czesi, Litwini, Węgrzy, Francuzi, Rumuni, Sasi, Szwedzi, Rosjanie, Austriacy, Niemcy, Żydzi), to jaki sens ma walka o niepodległość?! Widocznie mój Naród nie potrafi sam o siebie zadbać, a jego zaplutym przeznaczeniem jest niewola oraz uległość wobec obcokrajowców. Powstań nie warto organizować, bo i tak skończą się one “totalną porażką” (przepraszam za wyrażenie rodem z młodzieżowych czasopism!), no i pociągną za sobą szereg przykrych konsekwencji…

Czytelnicy o poglądach patriotycznych i niepodległościowych powiedzą pewnie, że powinnam się buntować przeciwko przyszłemu mordowaniu opozycjonistów. Jednak… czy to miałoby sens? Duńczycy zabijają nienarodzone dzieci, Holendrzy – schorowanych starców, Amerykanie – Irakijczyków, Chińczycy – Tybetańczyków, Rosjanie – Gruzinów, Żydzi – Palestyńczyków, Północni Koreańczycy – antykomunistów, a Unia Europejska będzie zabijać uczestników zamieszek i powstań. Co w tym nadzwyczajnego?! Po co tupać nogami i żądać ocalenia kogokolwiek, skoro i tak nie przyniesie to żadnego skutku? Bunt i roszczeniowe podejście do życia mogą jedynie sprowadzić na nas kłopoty, toteż – póki sami mamy spokój – powinniśmy siedzieć cicho. Dla utrzymania owego spokoju…

We wszystkich epokach historycznych i we wszystkich zakątkach świata ludzie się wyniszczali. Poganie zabijali chrześcijan, chrześcijanie – pogan, faszyści – komunistów, komuniści – faszystów, monarchiści – rewolucjonistów, rewolucjoniści – monarchistów. Unia Europejska będzie zabijać patriotów i radykałów. Nie pojmuję, jak można się emocjonować czymś tak pospolitym, banalnym, wręcz naturalnym?! Świat był, jest i będzie zły, więc jedyne, co możemy robić, to żyć w taki sposób, aby w miarę bezboleśnie dotrwać do śmierci. Rzeczywistość jest jak zepsute urządzenie elektroniczne: nie próbujmy jej naprawiać na własną rękę, bo najprawdopodobniej coś spieprzymy i będzie jeszcze gorzej. “Nic nie robisz, nic nie psujesz” - powiedział przyjaciel tytułowego bohatera filmu “Jaś Fasola. Nadciąga totalny kataklizm”. Teraz widzę, że w tych prostych słowach jest zawarta głęboka prawda…

Stare przysłowie mówi, iż nadzieja jest matką głupich. I możecie mi wierzyć, że doskonale odzwierciedla ono rzeczywistość. Przeznaczeniem świata jest chaos i bezprawie – świadczy o tym stale powtarzająca się, krwawa, przepełniona bitwami, napadami, eksterminacjami, masakrami, gwałtami, torturami i powstaniami historia. “Lekcja historii zdradza, że wojna jest ojcem wszystkiego i królem wszystkiego (…). Historia świata jest historią wojen (…)” - pisał amerykański muzyk, poeta i filozof Boyd Rice. Cierpienie jest wpisane w naszą egzystencję, a to oznacza, iż sensem naszego istnienia jest męczenie się do usranej śmierci. Jeśli chcemy choć trochę złagodzić ten ból, musimy się wyrzec marzeń o lepszym świecie. Po pierwsze dlatego, że napawają nas one tęsknotą i uczuciem niespełnienia, a po drugie dlatego, iż tylko osoba nastawiona na najgorsze może uniknąć rozczarowania oraz doświadczyć miłego zaskoczenia. Oczywiście, każdy z nas posiada możliwość popełnienia samobójstwa, jednak istnieje teoria, według której skończy się ono jeszcze większą męką (tym razem wieczną) – piekłem.

Ponieważ nie wiem, jak powinnam zakończyć ten depresyjno-nihilistyczno-oportunistyczny felieton, pozwolę sobie zrezygnować z napisania wyrazistej puenty. Mówi się, że dłuższa wypowiedź pisemna powinna mieć budowę trójdzielną (wstęp, rozwinięcie i zakończenie), jednak wokalista zespołu De Mono śpiewał kiedyś: “Nic nie trzeba robić dla zasady”…

* Źródło: http://www.konserwatyzm.pl/aktualnosci.php/Wiadomosc/2440/

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 15 razy

  1. Marek Bonarski Marek Bonarski pisze:

    Gdyby chcieć ustosunkować się do całości tekstu trzeba by napisać rozprawkę wielokrotnie dłuższą niż materiał pierwotny. Szczęśliwie można tez to zrobić krótko, jednym słowem – paranoja.

  2. Legion pisze:

    Tekst nadaje się raczej do publikacji na blogu niż na portalu dziennikarskim, ale to tak na tzw. marginesie.

    Od pewnego czasu obserwuję i czytam twoje artykuły droga autorko i odnoszę wrażenie, że to jakiś cykl pro nacjonalistycznej propagandy – jakaś krucjata? Z niemal każdego z opublikowanych tekstów, wartkim strumieniem wylewa się nietolerancja, brak akceptacji otaczającej rzeczywistości, wrogość w stosunku do świata itp. Być może wydaje cię się, że powszechna akceptacja twoich skrajnych poglądów uzdrowiłaby cały świat, zmartwię cię jednak, nic takiego na pewno nie miałoby miejsca.
    Dobry artykuł to przede wszystkim taki, który nie narusza godności drugiego człowieka – w tym, konkretnym artykule przykładowo, obrażasz tak Polaków jak i cudzoziemców.
    Podważasz też słuszność zrywów powstańczych, które stanowią przyznam bolesną, acz ważną kartę polskiej historii. Poniekąd więc przeczysz swoim własnym nacjonalistycznym i jak mniemam patriotycznym poglądom.
    Generalnie nie zamierzam ci na siłę udowadniać, że patrzenie na świat ze z góry określonej perspektywy nie jest właściwe. Proponuję jednak abyś przemyślała, czy przypadkiem nie jest tak, żeby aby być obiektywnym, trzeba na każdą sprawę spojrzeć z każdej z możliwych stron, odrzucając myślenie w kategoriach z góry przyjętego systemu wartości, poglądów itp.

    Na zakończenie – świat nie jest zły, to raczej ludzie czynią go złym, zazwyczaj wtedy, gdy mają w tym jakiś interes. Dodam jeszcze, że pojęcie dobra i zła są umowne, tak jak umowne są również poglądy, opcje polityczne, systemy wartości. W gruncie rzeczy, wszyscy ludzie są tak naprawdę jednym gatunkiem równych sobie istot.
    Jeżeli naprawdę chcesz zrobić coś dla świata, znaleźć jakieś nowe, ciekawe propozycje i rozwiązania, to przede wszystkim musisz stanąć ponad politycznymi, etnicznymi, kulturowymi, gospodarczymi i wszelkimi innymi podziałami i w efekcie obiektywnie spojrzeć na otaczającą cię rzeczywistość. Być może masz potencjał, ale póki co źle ukierunkowałaś swoją energię.

    Pozdrawiam.

  3. Ossad Ossad pisze:

    No, z Bublem daleko się nie zajedzie z naprawą Polski. Nawet Korwin-Mikke jest przez tego typka podejrzewany o żydowskość: http://www.dziennik.pl/opinie/article373940/Korwin_Mikke_Bubel_i_mnie_uwaza_za_Zyda.html
    A Kasia Cichopek to już… szkoda gadać ;)

  4. Dziękuję za komentarze, skądinąd niezbyt pozytywne. Panie Ossad – nie chcę być złośliwa, ale mnie też się wydaje, że nazwisko Korwin-Mikke brzmi jakoś… niepolsko… Oczywiście, mogę się mylić! :P

  5. ximian pisze:

    Brzmi niepolsko i z tego wynika, że jest Żydem? Proszę wybaczyć ale teraz mnie Pani rozbawiła na całego :-D

  6. „Kilka dni temu dowiedziałam się, iż po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego w Unii Europejskiej zostanie wprowadzona kara śmierci – nie za morderstwa, tylko za udział w zamieszkach lub powstaniach*.” – a ja się dowiedziałem, że po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego wszyscy obowiązkowo muszą zostać homoseksualistami! Irlandio, coś ty zrobiła?!?!

  7. Marek Bonarski Marek Bonarski pisze:

    Autorko, cóż Ty z tymi nazwiskami? Można mieć obco brzmiące nazwisko, a być polskim patriotą, można mieć polskie, a być zdrajcą. Spłycasz i prymitywizujesz, co chcesz udowodnić? Że masz słowotok, ale płytkiego ducha? Nowak to popularne nazwisko w krajach słowiańskich, nie tylko w Polsce, masz o to do siebie pretensje? Może Twoi przodkowie przybyli ze Słowenii choćby? Czujesz się przez to mniej Polką? A moje nazwisko jakie jest? Czysto polskie? Bo podobno korzenie mojego nazwiska sięgają tysiąc lat wstecz, aż do Francji. Więc jestem według Ciebie Polakiem czy nie? Zastanów się czy warto w tak prymitywny sposób szufladkować ludzi. Za Polskę potrafili ginąć ludzie którzy nie umieli słowa wypowiedzieć w tym języku. Pomyśl o tym zanim znów będziesz sądzić za nazwisko, nie za czyny.

  8. Barbara Romer Kukulska Barbara Romer Kukulska pisze:

    i dziwić się, że czytając takie „kwiatki” , że niektórzy dochodzą do wniosku, że antysemityzm wyssany z mlekiem jest.
    Katafstrofa! z całym szacunkiem dla AUtorki , ale nie mogę się powstrzymać. To jest Słowospad Natalgara, który usiłuje indoktrynować jakieś wymanipulowane ciemnogordzkie poglądy. hihihihi Ja wysiadam.;))) Pozdrawiam, w każdym razie.

  9. Ewa Krzysiak Ewa Krzysiak pisze:

    Przeczytać ten art a jeszcze chcieć zrozumieć ..to niemal jak szykować się do samobójstwa.

  10. Ossad Ossad pisze:

    Nie przesadzajcie. Autorka poszukuje intensywnie własnej drogi – i to jest na plus. Ale o ile mogę coś doradzić: „Naczelny antysemita RP” to nie jest najlepszy guru. Poza tym nazwisko podejrzane… Bubel… Na pewno od Bubelsteina :D

  11. No cóż… Moim największym marzeniem jest niepodległość Ojczyzny, ale mam świadomość, iż to pragnienie nigdy się nie spełni (stąd moja depresja). Polska nie uwolni się od Unii Europejskiej, bo jest słaba militarnie, a większość naszych rodaków to antypatrioci, którzy cieszą się z dyktatu tego molocha. Jakkolwiek by na to nie spojrzeć, współcześni Polacy stawiają dobra materialne (dotacje unijne) ponad wartościami duchowymi (suwerennością). I to jest tragiczne!!! :-(

  12. Marek Bonarski Marek Bonarski pisze:

    A której Ojczyzny? Bo nazwisko masz słowiańskie :P Wybacz, ale jak czytam takie rzeczy to nie wiem czy się śmiać czy płakać

  13. Ewa Krzysiak Ewa Krzysiak pisze:

    Ossad – z rozpędu przeczytałam „od Bulzebuba”…aż się przeraziłam; spojrzałam jeszcze raz i jednak coś innego jest :)
    Marek – płakać ze śmiechu też można.

  14. Ossad Ossad pisze:

    Są tacy, co by tak przeczytali i bez rozpędu ;)
    Przyczyniłem się do depresji szanownej Autorki, bo w 2004 r. głosowałem za wejściem Polski do UE. Nie żałuję, choć nie jestem (już) euroentuzjastą. Stałem się wręcz eurosceptykiem, a swoje wątpliwości do co Lizbon Treaty wyraziłem już półtora roku temu (http://www.wiadomosci24.pl/artykul/o_czym_wiatr_szumi_w_jeczmieniu_62793.html).
    Bez środków unijnych i całej tej kasy nie ma w ogóle mowy o suwerenności, bo pamiętajmy, że to nie UE jest dla nas największym potencjalnym zagrożeniem, ale Rosja. To Ruscy trzymają kurek z gazem, a my musimy do dążyć do uniezależnienia się energetycznego od ich dostaw. Jeśli Autorka wolałaby wrócić w objęcia „bratniego narodu” zza Buga, to wystąpienie z UE byłoby dobre jako pierwszy krok. Mimo wszystko miękki dyktat UE jest tysiąc razy lżejszy, niż twarda łapa kagiebisty.
    Polska jest niepodległa. Natomiast w realiach tzw. globalnej wioski trudno znaleźć kraj odporny na wpływy z różnych stron. Nawet Iran i Chiny nie są w tym względzie wyjątkiem. Jedynie chyba Korea Północna i Kuba trzymają się w swoim szczelnym zamknięciu.

  15. Zen pisze:

    „Bunt i roszczeniowe podejście do życia mogą jedynie sprowadzić na nas kłopoty, toteż – póki sami mamy spokój – powinniśmy siedzieć cicho. Dla utrzymania owego spokoju…”

    A czy nie warto jest walczyć po to by naszym dzieciom żyło się lepiej?
    Przypomniało mi się takie powiedzenie – „Evil prevails when good men do nothing”

    Pozdrowienia od przypadkowego czytelnika

Skomentuj