Marek Lenarcik
Niech żyje król!
Król Bhumibol Adulyadej cieszy się w Tajlandii ogromnym, niemalże boskim statusem. W czasie sześciu dekad panowania przeżył 17 zamachów stanu i był świadkiem rządów 26 premierów.
Bhumibol Adulyadej, znany także jako Rama IX wstąpił na tron jako dziewiąty król dynastii Czakri w 1946 roku. Jest najdłużej panującym monarchą na świecie. Królestwo Tajlandii jest monarchią konstytucyjną, a król pełni funkcję Głowy Państwa, Zwierzchnika Sił Zbrojnych i Obrońcy Wiary. Buddyzm wyznaje w Tajlandii 95% obywateli.
Na ogół, z reguły król nie uczestniczy w bieżącej polityce, Adulyadej dokonał kilku znaczących interwencji, gdy na ulicach przelewała się krew i kraj pogrążał się w chaosie. Przypisuje mu się wspieranie niektórych militarnych reżimów, wliczając w to rząd Sarita Dhanarata w latach 60-tych, oraz Rady dla Bezpieczeństwa Narodowego – militarne rządy w latach 2006-2008 po zamachu stanu w wyniku którego premier Thaksin Shinawatra stracił władzę. Rama IX wspierał także demokratyczne reformy w Tajlandii w latach 90-tych.
Prywatnie Bhumibol jest malarzem, muzykiem, fotografem, autorem i tłumaczem. W latach swojej młodości był fanem militariów. W sypialni posiadał karabin i pistolet maszynowy oraz dwa pistolety automatyczne. Często wykorzystywał ogrody pałacu Baromphiman do praktyk strzeleckich. W wieku 32 lat został honorowym członkiem Akademii Muzyki i Sztuk Dramatycznych w Wiedniu za swoje jazzowe kompozycje. W 1967 roku wygrał złoty medal żeglując w czwartych Southeast Asian Peninsular Games.
Miłość do króla
Pozycja króla w Tajlandii cieszy się ogromnym, prestiżem i respektem, prawie boskim. Tajowie często nadają mu tytuły takie jak Phra Chao Yu Hua (Pan nad naszymi głowami), czy Chao Chiwit (Pan Życia). Tajowie mówią o swojej miłości do monarchy tak, jakby był on ukochanym członkiem rodziny. W swoich przemówieniach do narodu Rama IX lubi żartować i drażnić się z poddanymi. Gdy był młodszy dużo podróżował i lubił spotykać się z biednymi mieszkańcami wiejskich regionów.
Tajowie zapytani wprost o ulubione cechy króla wskazują na jego właściwą interpretację nauk “Dhammy” – buddyjskiej filozofii i konceptu sprawiedliwości. Wielu Tajów urzekły także królewskie maniery, skromność (mimo majątku szacowanego na 10 do miliardów USD), łagodność i bezstronność w większości sporów politycznych.
Żółty jest kolorem królewskim noszonym na codzień przez wielu Tajów. Młody chłopak przechadzający się po peronie na dworcu w Bangkoku, ubrany w żółtą koszulkę polo z królewskim emblematem wyjaśnia – To dla mojego króla! Noszę tę koszulkę w każdy poniedziałek, ale wielu ludzi ubiera się tak każdego dnia.
Nie znieważaj monarchy
Król może być wyświęcany przez społeczeństwo, ale chroni go także konstytucja poprzez tzw. prawo lese majeste wprowadzone za rządów Ramy VII po sprzeczce między monarchą, a obywatelem. Król nie ma prawa oskarżyć nikogo, kto go znieważa, ale Tajowie są bardzo wyczuleni na wszelkie próby obrazy ukochanego ojca narodu. Każda osoba, której zarzucono zniewagę monarchy zostanie postawiona w stan oskarżenia. Jeśli wina zostanie udowodniona, karą jest więzienie od trzech do 15 lat. W trakcie swojej mowy urodzinowej w 2005 roku Bhumibol powiedział, że nie będzie traktował prawa lese majeste poważnie. Mimo to, oskarżenia zdarzają się często i mogą być wniesione przez państwo lub pojedynczego obywatela.
Oskarżenia z mocy prawa lese majeste są często argumentowane politycznie. Premier Thaksin Shinawatra i jego przeciwnik Sondhi Limthongkul wzajemnie wnieśli przeciw sobie oskarżenia w trakcie kryzysu politycznego w latach 2005-2006. Domniemane złamania tego prawa przez Shinawatrę było jednym z powodów wojskowego przewrotu w 2006 roku.
W 2007 roku profesor Boonsong Chaisingkananon z Uniwersytetu Silpakorn znalazł się w kłopotach za pytanie egzaminacyjne, które brzmiało: “Czy instytucja monarchii jest niezbędna dla tajskiego społeczeństwa i jak może być zreformowana, aby dobrze współpracowała z systemem demokratycznym?”
Amerykański dziennikarz Paul Handley który spędził w Tajlandii 13 lat, napisał biografię zatytułowaną “Król nigdy się nie uśmiecha”. Ministerstwo Informacji i Komunikacji nie dopuściło książki na tajski rynek i zablokowało stronę książki na serwisie Yale University Press w styczniu 2006 roku. Szef tajskiej policji Kowit Wattana powiedział – Książka zawiera treści mogące zagrozić bezpieczeństwu narodowemu i dobrej moralności ludzi.
W kwietniu 2007 roku władze zablokowały Tajom dostęp do popularnego serwisu YouTube z powodu umieszczenia na nim klipu obrażającego króla. Wielu liderów wojskowego rządu twierdziło, że była to próba obalenia monarchy, ataku na Tajlandię i zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
Rok później, Ministerstwo Informacji i Technologii Komunikacyjnych ogłosiło, że zamierza wydać od 100 do 500 milionów bahtów (od 9 do 45 milionów złotych) na blokadę stron internetowych uderzających w monarchię. W następstwie tej deklaracji prawie 5000 stron zostało zablokowanych.
Co po Bhumibolu?
W grudniu Bhumibol Adulyadej będzie obchodził 82 urodziny. W 2007 roku został zabrany do szpitala Siriraj w Bangkoku po skargach na to, że czuł się słabszy w prawej części ciała. Lekarze zdiagnozowali tymczasowe niedokrwienie mózgu. Monarcha został wypisany ze szpitala po niecałym miesiącu.
Jedyny syn króla, koronowany książę Vajiralongkorn jest przewidywanym następcą na tajskim tronie. Dziedzictwo tronu przez królewskiego syna nie jest jednak oczywiste z uwagi na szerokie uprawnienia gwarantowane w konstytucji Tajnej Radzie (Privy Council) w zakresie mianowania następcy tronu. Tajna Rada to 19 starszych doradców monarchy. Wielu Tajów wątpi w zdolności następcy tronu twierdząc, że królewska mądrość i wiedza została nabyta na drodze doświadczenia i nie może zostać przekazana na drodze sukcesji. Zastrzeżenia te nie są jednak dyskutowane publicznie z uwagi na surowe prawo lese majeste.
Król Bhumibol Adulyadej stał się dla Tajów tym, kim dla Polaków był Jan Paweł II. Nie dziwne więc, że większość mieszkańców nie chce słyszeć ani słowa o zmianach w królewskim pałacu.
Zamieszczone fotografie są własnością Autora




Słyszałam i widziałam w pewnym reportażu, że Król ma także wiele zasług, także jego małżonka Królowa , podobno najpiękniejsza na świecie. Bardzo czynnie zangażowała się w wiele projektów dla wsi i biednej ludności. Ale . o Szachu i Farah Diba też tak mówiono.
Kiedy byłem w Tajlandii to faktycznie zwróciłem uwagę na to, że Tajowie darzą swojego króla nie udawanym szacunkiem. Nie widziałem sztuczności w ich ubóstwieniu monarchy, co bardzo mnie zdziwiło ale i spodobało się. Teraz wybieram się mni. do Brunei także zweryfikuję jakie jest nastawienie ludności do swojego sułtana
Też słyszałem o wielu zasługach Barbaro. Z jednej strony o szachu też tak mówiono, ale różnice są kolosalne. Król nie doszedł do władzy na drodze zagranicznego przewrotu politycznego, nie sprawuje realnych rządów i nie ma tajnej policji na swoich usługach. Ale skoro z uwagi na prawo lese majeste o królu nie można mówić źle, to 100% prawdy pewnie nigdy nie poznamy.
Pol-Pot: No to liczę, że podzielisz się z nami wrażeniami z Sułtanatu Brunei. Swoją drogą interesująca ksywa. Dlaczego Pol-pot? Mi by chyba nie przyszło do głowy podpisywać się Hitler mimo, że urodziliśmy się tego samego dnia
.