Damian Suchan
I cały misterny plan w …
I wszystko szło dobrze w tym misternie ułożonym planie, aż do wczorajszego meczu. Piłkarze USA pokazali wielką ambicję i wolę walki, która musiała przynieść efekty w postaci dobrego wyniku. Mistrzowie Europy (co by nie mówili w mediach), zlekceważyli swojego rywala. To miał być spacerek, który jednak okazał się pogonią za prowadzącymi rywalami. Dodajmy, że pogonią nieudaną, rażącą nieskutecznością i nieporadnością, która nie przystoi Mistrzom Europy.
W Stanach wielki szał i radość, w Hiszpanii smutek, ale bez tragedii. Dla wielu drużyn Puchar Konfederacji nie jest ważny, ot taka miła rozrywka po sezonie ligowym. Najważniejsza impreza odbędzie się za rok i tam nikt nikogo nie będzie lekceważył, każdy będzie walczył do utraty tchu. Co do rekordu, to też jest to tylko miły, statystyczny dodatek. Dla największych liczą się tylko zdobyte puchary.
Może taki zimny prysznic był potrzebny Hiszpanom? Jeśli mają dominować na przyszłorocznych Mistrzostwach Świata, to nie mogą nikogo lekceważyć, każde zwycięstwo trzeba wyszarpać przeciwnikowi z gardła. Taki już jest ten współczesny futbol.






To był piękny mecz!
Cieszę się niezwykle, że ktoś utarł nosa Hiszpanom, którzy (jak słusznie zauważyłeś) byli zbyt pewni siebie i mecz z USA traktowali całkiem niepoważnie, myślami będąc przy Brazylii.
Zmierzch dominacji Starego Kontynentu w futbolu? Trzymam kciuki za wszystkie „nowe” zespoły, które potrafią zamieszać i zmienić „stary porządek”.
Miałam zupełnie inne plany na ten wieczór, ale widząc co się święci, po prostu musiałam zostać przed telewizorem
Aha, i „usprawiedliwianie” piłkarzy, że to „tylko” Puchar Konfederacji uważam za niewłaściwe. Bo to może być główna, cholernie wygodna linia obrony Hiszpanii. Jednak kto mecz widział, ten wie, że południowa reprezentacja wystąpiła w najsilniejszym składzie i naprawdę chciała wygrać, nie odpuszczała do ostatnich minut.
Hiszpanie dwoili się i troili, jednak Amerykanie tak zastawili dostęp do bramki (do tego mieli też sporo szczęścia, przyznać trzeba), że nijak nie dało się ich przejść. Warto odnotować bardzo dobrą formację defensywną USA oraz fenomenalnego wczoraj Tima Howarda, któremu należą się brawa, bo nie popełnił ani jednego błędu (czego nie można powiedzieć o Casilliasie).
Przyznam, że dawno przy żadnym meczu się tak nie „ubawiłam” i nie towarzyszyły mi tak silne emocje. Brawo USA!
Najśmieszniejszy jest finał bez żadnej drużyny Europejskiej
Nie wydaje mi się żeby Hiszpanie zlekceważyli rywala – chcieli zagrać swoje, tyle że Amerykanie zagrali idealnie w defensywie, nie popełnili żadnego błędu i genialnie wykonywali założenia taktyczne. Takie mecze, takim drużyną zdarzają się raz na x lat (patrz Polska 2 – 1 Portugalia), ale Stany Zjednoczone zasłużenie znalazły się w finale, chodź takiego meczu przez długi czas nie powtórzą. Pozdrawiam
Zobaczymy co USA pokaże w finale:)