Marika

Time to say goodbye. Opowieść o pewnym trenerze

Leo Beenhakker. Osoba budząca skrajne emocje, żadnego fana piłki nie pozostawiając obojętnym. Kiedyś na samej górze, dziś niemal na dnie.

Do niedawna uważany za cudotwórcę, a jeśli nie czarodzieja, to z całą pewnością zachodniego eksperta najwyższej próby, który uzdrowi naszą piłkę. Mało tego. Przecież pod wodzą Beenhakkera zespół polskich piłkarzy miał niemałe szanse na podium Mistrzostw Europy… Pierwsze wyniki pracy Holendra nie były najlepsze. Niektórzy już po inauguracyjnym meczu wieszczyli jego sromotną porażkę i obwiniali PZPN za sprowadzenie trenera, 528px-leo_beenhakker_20_02_2008_1który poziomem szkolenia nie różni się od poprzedników, za to zarabia znacznie więcej. Dalej mogło być już jednak tylko lepiej. I było. Beenhakker stopniowo przełamywał lody, zdobywając najpierw serce piłkarzy, później kibiców, a na końcu wszystkich Polaków, nawet tych niezainteresowanych piłką. W „złotym okresie” reprezentacja wygrywała mecz za meczem, a piłkarze stawali się prawdziwymi bohaterami. Zawsze jednak stali w cieniu wielkiego Holendra, który między meczami pojawiał się na licznych balach, bankietach, odbierał tytuły Człowieka Roku, a nawet wstąpił do prezydenta Kaczyńskiego, by z dumą przyjąć Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Dziś, patrząc na strapionego trenera trudno uwierzyć, że wszystko to działo się tak niedawno. To już nie ten sam Beenhakker. Apatyczny, załamany, bez wiary, wiecznie zdenerwowany, niesympatyczny i wulgarny. To nie ten człowiek podbił nasze serca.

Bo to fachowiec jest

Miało być inaczej, wyszło jak zwykle. Po nieudanej operacji kryptonim Engel, Boniek i Janas wierzono, że ktoś „z zewnątrz” zrobi porządek z polską piłką. Że reprezentacja odzyska dawny blask. Z całą pewnością doświadczony, posługujący się kilkoma językami, białowłosy holenderski dżentelmen dodawał jej blichtru. Toż to Leo Beenhakker, były trener królewskiego Realu Madryt. Znający świat i w świecie znany. Facet z klasą.

Dziś raczej niewiele z tego obrazu pozostało. Patrząc realnie na jego wyniki, nie ma się czym szczycić. Wejściem do finałów Euro? Przecież to samo zrobił Engel i Janas (MŚ). Występ naszych piłkarzy był totalną kompromitacją i co do tego chyba nikt nie ma większych wątpliwości. Eliminacje do wielkiego piłkarskiego święta w RPA lepiej przemilczeć, bo tu sprawa wygląda gorzej niż w przeciągu wszystkich ostatnich kilkunastu lat.

Beenhakker miał szukać nowych talentów, bo przecież – sam powtarzał to niejednokrotnie, mile łechcąc naszą polską dumę – w kraju nad Wisłą jest ich cała masa. Kto jest jego „dzieckiem”? Zahorski? Ktoś jeszcze? Stosunek Leo do zawodników jest bardzo osobliwy. Dobiera ich wedle aktualnego humoru, niepojętych sympatii i chwilowych emocji żywionych do danego piłkarza. Z uporem godnym podziwu powołuje Rogera, który w lidze gra katastrofalnie i gołym okiem widać, że forma uciekła na długi czas. Woli powoływać Brazylijczyka z polskim paszportem (bo ciężko nazwać Guerreiro Polakiem), niż zaprosić do kadry błyszczącego Wichniarka. W ważnych chwilach zapomniał także o Jeleniu, który niemal przy każdym meczu w kadrze spisuje się co najmniej dobrze. Obraża się na Kuszczaka, czasem na Smolarka (choć ten także do najmniej konfliktowych piłkarzy nie należy). Z łatwością wyrzuca ze zgrupowania najlepszego polskiego zawodnika, Artura Boruca, wystawiając go na chłostę krytyki i pośmiewiska, zrzucając całą winę na golkipera, siebie zaś stawiając w nieskazitelnym świetle.

Polak Polakowi zgotował ten los

Sami zgotowaliśmy sobie tego kaca. Gdybyśmy z Holendra nie zrobiono półboga, dziś jego koniec nie byłby tak bolesny. Jednak czy można się dziwić takiemu zachowaniu, jeśli Polacy tak silnie potrzebują osiągnięć, jakichkolwiek sukcesów? Rozpieściliśmy Beenhakkera. Wszyscy padali przed nim na kolana, dziennikarze prześcigali się w lizusostwie i przymilaniu do Holendra, przekraczając wszelkie granice dobrego smaku, a przede wszystkim dziennikarskiej etyki. Słuchano go z otwartymi ustami, nie zadawano pytań. A jeśli już pytania padały, nie daj Boże zbyt trudne, Leo złościł się, a wszyscy z natychmiastowo, pokornie przepraszali. Nosiliśmy go na rękach, pielęgnowaliśmy, dbaliśmy by czuł się u nas dobrze. Kibice bezgranicznie wierzyli w każde słowo, a asystent Beenhakkera całował jego cudotwórcze dłonie. To musiało skończyć się katastrofą.

Leo obiecał zapewnienie lepszej przyszłości polskiej piłce. Miał wychować swego następcę, burzyć przeszkody i tworzyć nowe struktury. Co mamy zamiast tego? Narzekanie, skarżenie i zażenowanie PZPN-em. Ale czy do stwierdzenia takiego stanu rzeczy potrzeba nam człowieka z zewnątrz? Przecież to wiemy od dawna.

Skończył czarować

Beenhakker umiał zadbać o swój PR. Wytworzył podział na „ja” i „oni”. Ja, niezależny, obiektywny profesjonalista z Zachodu i oni, złodzieje, nieudacznicy i darmozjady z PZPN-u. Nietrudno było się opowiedzieć za 3641188826_da67208931„właściwą” stroną. Dziś jednak do fanów piłki zaczynają dochodzić realne wyniki, suche fakty, a nie magiczne zaklęcia Holendra. Od czasów Mistrzostw reprezentacja jest kompletnie rozbita, gra nieskładnie i bez pomysłu. Ciężko ich wyczyny nazwać innym słowem niż „żenada”. Czas na zmiany. Nie stać nas na utrzymywanie najdroższego bodaj trenera w historii polskiej piłki, przy tak marnych wynikach, a przede wszystkim przy tak tragicznym stylu gry.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Beenhakker to jednak człowiek mały. Podczas gdy s-kadra boryka się z niemałymi problemami na wszystkich niemal polach, on konspiruje z Feyenoordem. Zresztą, czy tak nie było zawsze? Leo był w kilkudziesięciu zespołach i zawsze uciekał. Po roku, po dwóch latach, do momentu kiedy znajdował kolejną intratną posadę. Miasto, państwo czy kontynent nie miały dla niego znaczenia. Ważne, by zgadzała się suma miesięcznego wynagrodzenia. Leo już nawet nie stara się udawać tego, za kogo uchodził przez cały swój pobyt w Polsce. Dziś to znerwicowany, wulgarny, nieprzyjemny, czasem wręcz chamski, przegrany człowiek, który wciąż pragnie być noszony na rękach. Nie poczuwa się do niczego, nie czuje odpowiedzialnym za porażki. Zawsze całą winą obarczał innych – PZPN, piłkarzy, sztab szkoleniowy. On był czysty. Z jego ust nie dało się słyszeć słowa „przepraszam”. Nigdy.

Time to say goodbye

Co zostawia Leo Beenhakker po trzech latach pobytu w Polsce? Nowe struktury? Nowych zawodników? Młode talenty? Przemyślaną strategię? Mądrą taktykę? Lepszą jakość? Z przykrością stwierdzić trzeba, że zostawia polską piłkę w takim samym stanie jakim ją zastał. A może jeszcze gorszym, bo po raz kolejny i piłkarze i kibice zawiedli się na tym, który miał „posprzątać”. Na tym, którego uwielbiali, któremu ufali całkowicie. Wyszło jak zawsze, niestety.

Odejdzie Leo, przyjdzie ktoś nowy. To co się stało, pewnie jeszcze jakiś czas będzie „boleć” kibiców. Bo przecież były lepsze momenty i gorsze, lecz tak mocno się z nim zżyliśmy… Obrona Beenhakkera wydaje się dziś beznadziejną, bo wszystkie fakty w sposób oczywisty przemawiają przeciwko niemu. Czas więc otrząsnąć się ze snu, opuścić mydlaną bańkę i spojrzeć prawdzie w oczy. Nie jest ona przyjemna ani łatwa, ale czyż nie lepsza  od najgorsze kłamstwa…?

Wykorzystano fotografie pt. Leo Beenhakker 20 02 2008 (1).jpg na licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 oraz Leo Beenhakker (Polish National Team) (licencja CC-BY-NC) autorstwa nicholas mcgowan.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 13 razy

  1. Damian Suchan suchy282 pisze:

    Trenera mogą obronić tylko wyniki, taki to już zawód. Po nieudanych finałach Euro 2008 Beenhakker powinien odejść, wtedy był dobry moment na pożegnanie. Teraz jeśli Leo odejdzie będzie to oznaczać, że straciliśmy szansę na awans do MŚ w RPA. Brak awansu oznacza brak meczu o stawkę, aż do 2012 r.

  2. Marika Marika pisze:

    Według mnie już straciliśmy szansę na awans do MŚ. W ogóle, ja z całego serca życzę tej reprezentacji, żeby została w domu, a nie zawstydzała nas kolejny raz, tym razem w RPA.
    Ja nie chcę udziału w ME czy MŚ. Ja chcę kogoś, kto rozwali to wszystko i zbuduje na nowo. Nawet kosztem naszych występów na wielkich imprezach. Bo z tak chorym systemem, z takim bolesnym brakiem struktur, nigdzie nie ujedziemy, a sytuacja będzie się powtarzać. Kilkunastoletnie, nieprzerwane dejavu.

  3. Damian Suchan suchy282 pisze:

    Zgadzam się z Tobą, że trzeba wreszcie wziąć i wszystko zbudować od podstaw, inaczej ciągle wszystko będzie tak jak do tej pory.

  4. Jeszcze możemy awansować. Do baraży.

    Z tekstem się zgadzam (Po za sprawą z Borucem. Za błąd nie uważam wyrzucenie Boruca ze zgrupowania, lecz ponowne powołanie go do kadry).
    Konfliktowość Holendra jest zastraszająca. Leo uważa się ze ósmy cud świata…niestety. Stać go nawet na wyzywanie dziennikarzy – to straszne.
    Dymisja powinna być po Euro…tak fatalnie przygotowanej ekipy nie było…

  5. Damian Suchan suchy282 pisze:

    Co do szansa to możemy jeszcze nawet wygrać naszą grupę! Dopóki piłka w grze!

  6. efowski efowski pisze:

    „Wejściem do finałów Euro? Przecież to samo zrobił Engel i Janas (MŚ)” źle skonstruowane zdanie.
    „Eliminacje do wielkiego piłkarskiego święta w RPA lepiej przemilczeć, bo tu sprawa wygląda gorzej niż w przeciągu wszystkich ostatnich kilkunastu lat.” i dlatego dalej mamy szansę awansować z pierwszego miejsca
    Zahorski, Dudka, odżył Saganowski, odżył Rasiak, Błaszczykowski, Komorowski? To tak z pierwszej pamięci
    Wichniarek to piłkarz, który przypomnę sam powiedział, że w kadrze nie zagra, w jakiej sytuacji to powiedział, przypominać nie muszę. Jeleń ? 21 meczy 4 bramki…
    „Podczas gdy s-kadra boryka się z niemałymi problemami na wszystkich niemal polach, on konspiruje z Feyenoordem. ” pisałem na ten temat ostatnio, że to nieaktualne.
    „. Z jego ust nie dało się słyszeć słowa “przepraszam”. Nigdy.” Tak? A po ME …
    Wiesz, ja rozumiem krytykę, tylko chciałbym usłyszeć jaką mamy alternatywę.
    Nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem, że Leo to trenerski Bóg, ja zawsze twierdziłem, ze w Polsce lepszego trenera nie ma.

  7. Marika Marika pisze:

    Skąd pewność, że nie ma? Jesteś aż tak dobrze zorientowany w środowisku trenerskim? Poza tym… Leo Beenahkker, kimże on jest?
    Ja po prostu twierdzę, że Beenhakker się nie sprawdził, zawiódł na całej linii podczas Euro i powinien za to zapłacić głową, jak wszyscy poprzednicy. Czy to tak wiele?

  8. Damian Suchan suchy282 pisze:

    Nie zgodzę się z Tobą efowski, że w Polsce nie ma lepszych trenerów. Jedyna rzecz w której nasi trenerzy są „gorsi” to ta, że nie pracowali dla wielkich klubów, tylko przeważnie w naszej lidze. Wykształceniem na pewno jednak nie odbiegają od Leo, a może nawet go wyprzedzają. Taki Skorża, Tarasiewicz, Michniewicz, Urban to świetnie wyszkoleni młodzi trenerzy. Beenhakker ma swoje lata, a futbol nie stoi w miejscu, tylko cały czas się rozwija. A tak na marginesie to prócz tego, że Leo prowadził drużyny pełne gwiazd (tzw. samograje) to co z nimi wielkiego osiągnął? Dajmy Skorży poprowadzić Real Madry a na pewno nie wypadłby gorzej od Leo.

  9. Ef – samo to, że na zgrupowaniu kadry w RPA, było chyba 7. grajków Lecha, a z mistrza z Krakowa nikogo o czymś świadczy…
    Po za tym Leo, zawsze gdy jest zdenerwowany ostro przeklina, przy wszystkich.

    Skąd wiesz, że lepszgo nie ma? Treneowałeś z nim?
    Możemy oceniać po wynikach, a lepsze miał już Janas (przynajmniej wygrał mecz na MŚ, a nie remis w kompromitującym stylu ze słabiutką Austrią).

    Jeleń strzelał mało, ale w tym sezonie grał świetnie, w przeciwieństwie do ulubieńców Leo, a tych jest zdecydowanie za dużo.

  10. Art pisze:

    Nie za dużo emocji w tym wszystkim?

    Trener jest po to trenerem selekcjonerem, aby realizował SWOJĄ wizję reprezentacji, a nie średnią z „życzliwych” podpowiedzi mediów i każdego Polaka z osobna, który jak wiadomo na piłce zna się.
    Sprawa jest prosta. Rozlicza się w odpowiednim momencie za wyniki i albo kontynuuje współpracę, albo good bye. Do tego dochodzą prawne aspekty podpisanego kontraktu.

    Sam awans do finałów MŚ przy aktualnym bagnie wokół polskiej piłki i PZPN to już był cud. I póki co tylko na takie cuda możemy liczyć, które jak wiadomo nie zdarzają się za często…

  11. efowski efowski pisze:

    Łukaszu oczywiście, świadczy o dwóch rzeczach. Pierwsza i to ważniejsza, że nasze gwiazdeczki się wypięły na to zgrupowanie. Druga, mniej ważna. Prawda jest taka (co zresztą sami Wiślacy przyznają),że na przestrzeni rudny wiosennej, byli średnią drużyną. Lech było dużo lepszy
    Skąd wiem, że lepszego nie ma? Obserwuję świadomie piłkę kopaną od 92 roku (świadomie zaznaczam), wiele widziałem. Wzloty i upadki polskiej kopanej. Widziałem różnych polskich trenerów, ich metody szkoleniowe i niestety ze smutkiem muszę stwierdzić, że jesteśmy w latach 70. Zresztą jeśli np. Ćmikiewicz twierdzi, że w Polsce nie ma lepszego trenera od Leo, to chyba coś znaczy. Poza tym, znajdźmy jelenia, który jest w stanie wziąć polską reprę i jeszcze żreć się z betonem pzpn-u.
    Co do Jelenia, pamiętam jego sezon opus magnum (właściwie to dwa po sobie 2002 do 2004 (po 25, albo 26 bramek w lidze ), pojawił się w reprezentacji. Błysk i…. tyle/
    Moim prywatnym zdaniem są piłkarze, którzy nie są w stanie udzwignąć ciężaru reprezentacji
    Jeleń, Brożek, Frankowski (to dość specyficzni napastnicy, którzy w ligach grali świetnie, a w rep. nie . A dlaczego? ) Ano z tej prostej przyczyny, że w ligówkach grało się pod nich. W reprezentacji gra się zespołowo. Potrafił się do tego dostosować Saganowski, którego pamiętam parę lat temu, jak grał takiego typowego środkowego napastnika, który nic nie robił. Polska to jednak nie Włochy, gdzie taki scenariusz się sprawdzał (vide Inzaghi)

    „Dziś to znerwicowany, wulgarny, nieprzyjemny, czasem wręcz chamski, przegrany człowiek, który wciąż pragnie być noszony na rękach.” jak każdy kolejny polski trener ( no poza Janasem, który nic nie mówił, bo się obraził na cały świat

  12. Art pisze:

    Przegrany człowiek ?
    Znowu przesada. Popatrzmy na byle ranking ranking. Nie nasz polski oczywiście. Pracę znajdzie natychmiast i śmiem twierdzić, że nie gorszą.
    http://www.worldcoachs.com/coachranking.html

  13. spaceship pisze:

    Witam!!!
    Z taką ligą jaką posiadamy nie zdobędziemy niczego… Jeżeli ktoś, chcociażby na podstawowym poziomie zapozna się z mechanizmami jakimi rzędzi się piłka, to zrozumie, że sprowadzenie najlepszego trenera na ŚWIECIE nie pomogłoby naszej reprezentacji, gdyż nasza liga, jej struktura, skorumpowanie i sobiepaństwo zniszczyłoby wszystko. Kto chce uczciwie pracować i dostawać za to uczciwe pieniądze powinien uciekać z polskiej piłki (specjalnie napisane z małej litery). Zgadzam się z przedmówczynią, że lepiej aby nasza reprezentacja w końcu nie dostała się do MŚ. Takie wchodzenie na siłe nic nie daje… tylko dużo wstydu i zażenowania ( i uwierzcie mi, śpiewany Hymn Państwowy w Korei Płd. to pikuś w stosunku do występów naszej reprezentacji)

Skomentuj