Piotr Bossowski
Skuteczność chemioterapii
Jednym z głównych narzędzi do walki z nowotworami jest chemioterapia. Wiele mówi się o jej zaletach, wadach i skutkach ubocznych, jednak bardzo ciężko znaleźć informacje o jej rzeczywistej skuteczności. A to przecież powinna być rzecz pierwszorzędna. Przeanalizujmy więc kilka wykresów pochodzących z „Raportu Mossa” .
Tabela numer jeden zawiera liczbę osób chorych na raka w Australii, oraz procent przeżywalności po 5 latach od rozpoczęcia chemioterapii. Tabela numer dwa zawiera dane z USA. Jeżeli ktoś ma problemy z angielskim, to obie są dobrze przetłumaczone na stronie dr Hamera. Są to dane z okresu od stycznia 1990, do stycznia 2004. Łącznie w badaniach wzięło udział 227935 pacjentów cierpiących na różne rodzaje nowotworów.
Wyniki są oszałamiająco niskie. Średnio jedynie 2,2% pacjentów poddanych chemioterapii przeżyło więcej niż 5 lat. Przejrzysty wykres statystyczny możemy oglądnąć tutaj.
W innym artykule w „Guardian” autor pisze, że chemioterapia zwiększa szanse przeżycia pacjenta po zabiegu chirurgicznym od 5 do 10 procent. Ale nie zaznaczył, czy są to szanse na przeżycie jeszcze paru dodatkowych dni, miesięcy, czy też lat.
Trzech australijskich lekarzy przeprowadziło badania skuteczności chemioterapii na 10661 przypadkach kobiet chorych na raka piersi. Jedynie 164 z pośród nich przeżyło więcej niż 5 lat. O ile więcej? Tego nie podano. Badania te zostały wykorzystane w raporcie Mossa. Jednak pojawił się głos sprzeciwu. Profesor Michael Boyer zakwestionował otrzymane wyniki stwierdzając, że: „It’s not correct for a number of reasons. The 2% figure is achieved by including a whole series of diseases in which chemotherapy would never be used.” (Z wielu przyczyn dane te są nieprawidłowe. Wykazane tu 2% osiągnięto biorąc pod uwagę wszelkie choroby, przy których nigdy nie zastosowano by chemioterapii, tłum. M. Lewandowski). Jego zdaniem prawidłowe wyniki oscylowałyby w granicach 5 do 6 procent.
W artykule na stronie uniwersytetu w Leeds autor wspomina, że skuteczność chemioterapii w leczeniu raka jelita wynosi 68%. Kłóci się to jednoznacznie z wcześniejszymi wynikami. Być może autor nie wziął pod uwagę różnicy pomiędzy przeżywalnością pacjentów poddanych chemioterapii i tych, którzy jej nie przyjęli. Z kolei Dr Roy E. Smith na tronie HealingWell twierdzi, że biorąc pod uwagę okres czasu 10 lat, nie wykazano znaczących korzyści wynikających z zastosowania chemioterapii. W okresie 5 lat szanse na przeżycie posiadało 67% z chemioterapią i 59% beż niej. Różnica wynosi 8 procent. Biorąc pod uwagę okres lat 10, różnic tych już nie stwierdzono. Doktor Roy mówi jeszcze, że nie stwierdzono różnic w częstotliwości nawrotów nowotworu w okresie 10 lat między grupą po chemioterapii, a grupą bez niej.
Z kolei w tych dwóch artykułach z National Cancer Institute i Canadian Cancer Society przedstawiono wyniki badań nad grupą starszych osób (327 osób było poniżej 65 roku życia, a 155 powyżej), którzy w wyniku nowotworu płuc zostali poddani operacji. W grupie z chemioterapią szansa przeżycia kolejnych 5 lat wyniosła 69%, a w grupie bez chemioterapii 54%. Wynika z tego że chemioterapia poprawia szansę przeżycia pacjentów z nowotworem płuc o 15 %
W New York Times pojawił się artykuł opisujący doświadczenie, w którym poddano badaniom 344 pacjentów chorych na raka płuc. Otrzymano obiecujące wyniki: szanse na przeżycie 5 lat bez chemioterapii wyniosły 59%, a szanse z wykorzystaniem chemioterapii 71%. Jest to poprawa o 12 %. Ale interesujący jest tutaj szczególnie jeden fakt. Kryterium czasowe obniżono w tym badaniu z lat 5 do 4. Autor nie podał danych dotyczących liczby pacjentów, którzy przeżyli po 5 latach, a jest to dosyć istotna informacja, biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie dotychczasowe badania brały pod uwagę właśnie okres pięciu lat.
W dalszej części artykułu czytamy, że lek o nazwie Tarceva poprawia o 9% szansę przeżycia pacjenta na okres dłuższy niż jeden rok. Zauważmy, że jest to tylko jeden rok, a nie pięć – tak jak we wcześniejszych badaniach. W sprawozdaniu oceniającym Europeas Medicines Agency czytamy, że lek ten stosuje się na „przerzutowego raka trzustki”. W dalszej części sprawozdania jest napisane: „W przypadku raka trzustki średni okres przeżycia pacjentów otrzymujących preparat Tarceva wynosił 5,9 miesiąca, w porównaniu do 5,1 miesiąca u pacjentów otrzymujących placebo.” Jest to średnio 14% przedłużenie życia. Jeżeli chodzi o skutki uboczne to czytamy: „W badaniach klinicznych najczęstszymi działaniami niepożądanymi związanymi ze stosowaniem preparatu Tarceva (obserwowanymi u więcej niż 1 pacjenta na 10) były wysypka (75%) i biegunki (54%).” A są to tylko skutki „najczęstsze”, jeden na dziesięć przypadków. „Pełny wykaz działań niepożądanych zgłaszanych po podaniu preparatu Tarceva znajduje się w ulotce dla pacjenta.”
Nie zamierzam komentować w żaden sposób tych wyników, chce tylko zadać jedno pytanie: dlaczego nie jesteśmy o tym informowani?
Ten artykuł napisany został jedynie w celu informacyjnym. Nie namawia ani do zaprzestania, ani do podjęcia chemioterapii, ani żadnych innych terapii alternatywnych.





Może nie zamierzasz, ale komentujesz, może nolens volens. A co do pytania autora , to :
Z tą informacją nie jest chyba tak źle, czego dowodem treść artykułu. Myślę, że to zainteresowanie tematem nie jest aż tak wielkie. Albo nie chcemy tego czytać, bo jestśmy zdrowi, albo nie chcemy polecać chorym , by ich nie dobijać.
Tak czy owak, świetny raport i bardzo ważny!. Kto chce przeczyta i wykorzysta jak będzie uważał za stosowne.
Kolejny ważny tekst. Ciekawe, gdzie teraz będą Ci, którzy kilka dni temu domagali się usunięcia Autora…
Mam dla Ciebie propozycję: nie pokusiłbyś się o przegląd blogów, na których ludzie piszą o swoich doświadczeniach z rakiem? Jest tu dział BLOGO MI, tam publikuje się tego typu rzeczy. Ja kiedyś zacząłem szukać takich blogów, ale nie udało mi się za wiele znaleźć. Może nie ma…?
Ossad,
jestem!
byłam wśród krytykujących poprzedni artykuł, a tu byłam pierwsza doceniając ten.!
Ossad, ale z Ciebie prowokator
„Kolejny ważny tekst. Ciekawe, gdzie teraz będą Ci, którzy kilka dni temu domagali się usunięcia Autora…”
Dokładnie tam, gdzie wtedy. Tyle, że pewnie stracili już nadzieję na przemówienie autorowi do rozsądku.
Autor próbuje brzmieć profesjonalnie i „naukowo” podpierając się „mądrymi” statystykami. Szkoda tylko, że nie ma podstawowej wiedzy na temat obliczania procentów (materiał z poziomu podstawówki):
„Wynika z tego że chemioterapia poprawia szansę przeżycia pacjentów z nowotworem płuc o 15 %” – bzdura. Poprawa wynosi około 18.5%, a co najwyżej 15 punktów procentowych.
Dodatkowo manipulacja autroa: „(…)Jedynie 164 z pośród nich przeżyło więcej niż 5 lat. O ile więcej? Tego nie podano” co zdaje się sugerować jakieś celowe przemilczenie/spisek lekarzy wskazujący na to, że 5 lat to jakaś górna granica. 5 lat od *ukończenia leczenia*, to po prostu czas po którym w medycynie pacjenta, który miał nowotwór złośliwy uznaje się za wyleczonego. Dlatego nie podaje się o ile więcej ponad 5 lat przeżyli pacjenci.
Amerykanie na to, co uprawia autor mają swoje określenie: „sudo science”.
Moim zdaniem artykuły tego autora dramatycznie obniżają wiarygodność DO. Tyle w temacie. Pozdrawiam!
Wydaje mi się, że zapotrzebowanie na informacje na temat nowotworów i ich leczenia w polskiej sieci będzie dramatycznie wzrastać. Dlatego mam nadzieję, że Autor przymierzy się do czegoś bardziej przekrojowego, byłoby to bardzo wartościowe! Dajmy szansę, drugi tekst jest o niebo lepszy, niż pierwszy. Brakuje tylko przedstawienia szerszych danych, kontrujących teorię, której Autor sprzyja i naprawdę będzie nieźle. Temat jest tego warty, a Piotr na pewno zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności wobec osób, które będą czytać jego teksty jako zainteresowane tematem ze względu na doświadczenie własne…
Rzeczywiście konstrukcyjnie i stylistycznie jest wyrażna tendencja wzrostowa.
Niestety jednak co do treści zgodzić się muszę z MarcinemV.
Swoją drogą, nie bardzo rozumiem dlaczego artykuł jest w kategorii cywilizacja.
Wykres zaczerpnięty z „Germańskiej Nowej Medycyny” też artykułowi nie przysparza wiarygodności.
Ja w ogóle nie wiem jaki jest cel tego artykułu, informować o czym?
Ossad pisze:
„Ciekawe, gdzie teraz będą Ci, którzy kilka dni temu domagali się usunięcia Autora…”
Nie było takich. Nikt nie chciał usunąć autora.
Musicie mi uwierzyć na słowo, starałem się znaleźć jakieś źródła które by „kontrowały” te wyniki, ale na próżno. Jeżeli komuś się powiedzie i znajdzie takowe, to prosiłbym o kontakt.
Ja tego artykułu do żadnej kategorii nie przypisywałem.
Jeżeli chodzi o „tendencje wzrostową konstrukcyjności i stylistyki” to wielkie podziękowania chciałbym złożyć Maciejowi za jego wartościowe uwagi.
W germańskiej medycynie ludowej było tłumaczenie, i tylko dlatego umieściłem tą stronę w źródłach. Nie opierałem się na żadnych innych informacjach z tej strony.
A jeżeli nie wiesz o czym informuje ten artykuł, to odsyłam cię do jego tytułu.
Pozdrawiam
Gosiu, dział Medycyna jest podrzędny w stosunku do działu Cywilizacja. Artykuł jest w kategorii Medycyna, to automatycznie ukazuje się w Cywilizacji.
Ale jakie wyniki chcesz Piotrze „kontrowac”? Ze nie ma jeszcze skutecznego sposobu walki z nowotworami, to chyba wiadomo. I,że wszystkie dostępne są bardzo wyniszczające a nie koniecznie skuteczne, to też wiadomo.
„Wyniki są oszałamiająco niskie. Średnio jedynie 2,2% pacjentów poddanych chemioterapii przeżyło więcej niż 5 lat.” – Piotrze, nie możesz uśredniać wyników dotyczących różnych rodzajów nowotworów!
Jak zwykle w sprawach medycznych – nie widzę mozliwości, aby jakakolwiek wypowiedź była jednoznaczna na „tak” lub „nie”. Statystyka mnie nie obchodzi, jest bowiem narzedziem wspomagajacym do wszelkiego rodzaju badań w dłuzszym przedziale czasu.
Skutecznośc chemioterapii – jak wynika z moich OSOBISTYCH doswiadczeń i obserwacji – jest indywidualna i zalezna od bardzo wielu czynników. Między innymi od: rodzaju nowotworu, etapu choroby na jakim została wykryta, skutecznosci zabiegu operacyjnego, wieku pacjenta, jego sił witalnych i zapewne wielu innych. Podkreslam raz jeszcze, że opieram swoje zdanie na osobistych doswiadczeniach i tak: 1. Chora w wieku 55 lat z wykrytym , zaawansowanym rakiem piersi, poddana mastektomii a nastepnie intensywnej chemioterapii, przezyła pół roku po zabiegu, zmarła w wyniku rozległych przerzutów -przede wzystkim do mózgu. 2. Chora, z wykrytym guzem płuca (25 lat po usunieciu piersi i naswietlaniu kobaltem) – wytrzymała 8 cięzkich chemioterapii, po 14 miesiacach od rozpoczecia leczenia zmarła w wyniku uogolnionej grzybicy organizmu, w stanie skrajnego wyniszczenia (pielęgnowałam ją osobiscie, obserwując narastanie przerzutów, również do mózgu z wszelkimi tego konsekwencjami – chora zapominała liter, nazw, popadała w euforie lub depresję, postepowały zaniki miesni szkieletowych itp.) 3. Chora z wykrytym guzem jelita grubego (pielęgnowałam osobiście przez rok czasu) – po usunieciu kilkunastu centymetrów jelita, poddana pięciokrotnie chemoterapii: kilka miesięcy zycia przeplatane było chemią i kolejnymi zabiegami chirurgicznymi z powodu rozrostu guza. Ostani zabieg polegał na wykonaniu przetoki brzusznej, ponieważ jelito w całości było usunięte wraz z rozrastajacymi sie przerzutami. Po ostatnim zabiegu i chemii chora dostała równiez uogólnionej grzybicy – zmarła po miesiącu w wyniku skrajnego, glodowego wyniszczenia.
4. Chora po mastektomii i 4 chemioterapiach żyje piaty rok i czuje sie znakomicie. Jak widac nie ma reguły, ale mozna powiedziec, że przy pewnego rodzaju nowotworach, chemioterapia przedłużając zycie – przedłuża nieopisane cierpienia, prowadzace do potwornej i długotrwałej smierci. O tym wiedział doskonale śp. prof,. Religa i dlatego w jednym z wywiadów powiedział, że (o ile pamietam) nie życzyłby sobie uporczywej terapii. Mimo, że był człowiekiem majacym dostep do najnowoczesniejszej terapii – również przeciwgrzybiczej. Tak więc mogę powiedziec, że osobiscie nie interesuje mnie absolutnie statystyka, natomiast z punktu widzenia doswiadczeń bezpośrednich mozna powiedziec jedno: NIE MA REGUŁY. Dla pełnej uczciwosci musze dodać jeszcze jedno – o czym sie nie mowi, a o czym wie personel szpitali onkologicznych: pacjent poddany chemioterapii emanuje (oddech, pot, wydaliny) elementami szkodliwymi dla osób blisko przebywajacych i opiekujacych się nim. Dlatego opieki nad takim chorym nie powinna pełnic jedna osoba, a jeżeli już – powinna, w miare możliwości, zachowywac rozsadny dystans fizyczny. Poniewaz Autor komentowanego materiału interesuje sie równiez medycyna alternatywną – dodam jako ciekawostkę (równiez zaobserwowaną osobiście wielokrotnie), że wskaźnikiem stanu zdrowia w przypadku nowotworu jest … paproć. Roslina ta, w sypialni chorego na nowotwór, usycha.
Oj Gosiu, ja nie chce nic kontrować. Ossad zarzucił mi że „Brakuje tylko przedstawienia szerszych danych, kontrujących teorię, której Autor sprzyja i naprawdę będzie nieźle.” więc odpisałem że takich nie znalazłem. I nie możesz pisać że „wszystkie dostępne są wyniszczające”, jest wiele które nie wyniszczają organizmu.
A jeżeli chodzi o uśrednianie, to owszem mogę. Jeżeli piszę tekst o całościowej skuteczności chemioterapii to mogę uśrednić wynik do wszystkich typów. Zresztą to nawet nie ja go uśredniałem tylko zrobiono to w raporcie Mossa. A jeżeli ktoś chce to w raporcie ma szczegółowe wartości do każdego typu nowotworu.
Pani Jadwigo, podała pani cenne informacje.
Pani Jadwigo, bardzo dziękuję za podzielenie się z nami Pani doświadczeniami. Oczywiście zgadzam się z Panią – nie ma reguły. Ale niestety jest statystyka. Dopóki ktoś nie podejmie leczenie nie będzie wiedział jaki chemioterapia wywrze efekt na jego organizm. Zasłyszałem gdzieś takie zdanie które przytoczę tutaj, gdyż nie mogłem go przytoczyć w artykule bo nie pamiętam już w której ono było książce – „Chemioterapia polega na tym, aby zabić raka zanim zabije się nią pacjenta”. Fakt że paproć ginie w sypialni chorego jest wystarczającym dowodem na to jaka ta terapia jest toksyczna.
Bardzo dziękuję i pozdrawiam
Piotrze, Statystyka jest hmmm. otóż każdy człowiek na Ziemi ma statystycznie jedno jądro, jeden jajnik i jeden gruczoł mleczny zwany piersią. I to wcale nie znaczy, że wszyscy ludzie mogą karmić piersią, i zapładniać.
nieprawdaż? Statystyka to tylko. TYLKO prawdopodobieństwo.
ad rem.
Chemioterapia niszczy pasożyta, ale też zdrowe komórki. “Chemioterapia polega na tym, aby zabić raka zanim zabije się nią pacjenta” właśnie to jest przedmiotem wyścigu do Nobla. (wiem od córki)
Najnowsze badania naukowe idą w tym kierunku aby móc podawać chemie bezpośrednio, li tylko i wyłącznie, do komórek rakowych. Nie jest to jednak takie proste. Ciągle wydaje się być aktualne hipokratesowe ze jak czegoś nie zwalczy sie lekarstwem, skalpelem i spaleniem, to jest to nieulaczalna i śmiertelna choroba.
Czy mogłabyś podać mi źródło gdzie znajduje się to hipokratesowe twierdzenie? To o skalpelu i spaleniu?
Jako czytelnik doorgowych artykułów pozwolę sobie skomentować powyższy tekst.
Po pierwsze – nie wiem, czemu i komu ma ów tekst służyć. Lepszej i szerszej wiedzy na temat szkodliwości chemioterapii? Pewnie tak, tyle że jak człowiek chory na coś niemal-śmiertelnego lub zupełnie-śmiertelnego, to (o ile chce żyć) chwyta się każdej nadziei i szansy, nawet jeśli jest nią chemioterapia skutkująca ubocznie.
Współczesna medycyna ma taki, a nie inny oręż w walce z rakiem i z niego korzysta. Będzie kiedyś lepszy, będzie korzystała z lepszego.
Po drugie – czytałem (źródła nie podam), ale i w TV oglądałem (stacji nie pomnę) materiały dotyczące np. szkodliwości tzw. naturalnych metod leczenia raka. Rozumiem, że Autor i o taki tekst się pokusi? Dla jeszcze szerszej i lepszej wiedzy czytelników.
Po trzecie – dzięki tym tekstom paramedycznym widzę jakie są kolejne różnice światopoglądowe między mną a Ossadem (choć są kwestie, w których się zgadzamy).
Po czwarte – nie rozumiem dlaczego Autor pisze o medycynie nie będąc lekarzem. O ile każdy może pisać o tym, że mu się ustrój czy kodeks karny nie podoba, o tyle medycynę i zagadnienia ściśle medyczne zostawmy lekarzom, farmaceutom , biotechnologom, bioetykom.
Nie pisałbym tego, gdyby rzecz dotyczyła poglądów jakiejś grupy społecznej i ich oceny, ale Autor przypisuje sobie rolę, której kreować nie powinien.
1- „Ten artykuł napisany został jedynie w celu informacyjnym. Nie namawia ani do zaprzestania, ani do podjęcia chemioterapii, ani żadnych innych terapii alternatywnych.”
2- Mógłby Pan rozwinąć temat? Jakie „tzw. naturalne metody leczenia raka”?I jaka to była „szkodliwość”? Jeżeli temat będzie ciekawy to może istotnie się pokuszę.
3- Tego komentować nie będę.
4- Tak, jak dotąd zostawiliśmy zagadnienia medyczne lekarzom, farmaceutom , biotechnologom, bioetykom i co z tego wynikło? I pragnąłbym uściślić – jaką to też rolę „kreuje” i sobie „przypisuję”?
Zacznę od końca
- rolę autorytetu/specjalisty w dziedzinie medycyny. Są, owszem tacy dziennikarze, ale nie wchodzą oni w prywatne, autorskie analizy i dociekania. Co najwyżej posiłkują się wypowiedziami (udzielonymi konkretnie im właśnie) na dany temat przez specjalistów medyków.
- jak powiedziałem – nie pomnę, a szukać mi się nie chce. Ze nie podaję źródeł. No nie podaję
- cel informacyjny? Być może. I oby nie przekształcił się w dezinformacyjny albo dezorientacyjny.
Moja prywatna ocena jest taka, że nawet jeśli jedna osoba na tysiąc może cieszyć się dłuższym i zdrowym życiem dzięki chemioterapii, to i tak warto ją stosować. Ale – zaznaczam – to mój prywatny pogląd, którego nie zmienią artykuły takie jak wyżej.
Ponadto, co do informacji. Jestem gotów podać jako pewnik mój równie prywatny pogląd, iż każdy chory lub jego rodzina, który ma do czynienia z chemioterapią lub ją rozważa, jest gotów i ma możliwość pozyskania wszelkich niezbędnych informacji z wiarygodnych naukowych/medycznych źródeł. Jeśli komuś to „zwisa”, to jak sądzę i na ten artykuł nie trafi.
„Moja prywatna ocena jest taka, że nawet jeśli jedna osoba na tysiąc może cieszyć się dłuższym i zdrowym życiem dzięki chemioterapii, to i tak warto ją stosować.” – pomimo tego że pozostałe 999 będą cierpieć na skutki uboczne? Szansa jest tu widzę dużo mniejsza niż w rosyjskiej ruletce.
I właśnie tego oczekiwałem. Odsłonięcia się
Zatem jeszcze raz – każdy pacjent indywidualnie decyduje. Nie znam wyników statystycznych, ale jest prawdopodobieństwo (prawda?), że większość dobrowolnie decyduje się na chemię nie bacząc na ryzyko występujące w rosyjskiej ruletce. ponownie śmiem twierdzić, że każdy zainteresowany może zdobyć wiedzę podobną do tej (lub inną/szerszą/z pierwszej ręki lekarskiej), jaką podaje artykuł.
A teraz meritum: zdanie „(…)pomimo tego że pozostałe 999 będą cierpieć na skutki uboczne? Szansa jest tu widzę dużo mniejsza niż w rosyjskiej ruletce.” ukazuje, iż autor tak w głębi duszy (a zajrzałem do owej głębi, co mi tam) jest przeciwnikiem chemioterapii. Ba! Może nawet chciałby jej zakazać?
Aha, przepraszam Ossad, pytałeś się mnie o ten przegląd blogów, a ja zapomniałem odpisać.
W najbliższym czasie zamierzam pisać artykuły jedynie oparte na sprawdzonych źródłach.
Niestety raczej nie pokuszę się w najbliższym czasie o coś takiego. Jak sam widzisz, poprzedni mój artykuł został wyśmiany jako mało wiarygodny i zawierający „bzdury do kwadratu”, ten artykuł pomimo uzupełnienia o źródła również nie został zbyt miło przyjęty, w związku z tym gdybym zaczął pisać o blogach to już by suchej nitki na mnie nie zostało
Eh picturepunk, odsłoniłem się a ty przebiłeś mnie swoją kopią
Szkoda tylko że zrobiłeś to w tak niesamowicie nieudolny sposób. Świadczy to jedynie na twoją niekorzyść.
Co do mojej prywatnej opinii (mojej głębi duszy) to jest ona całkowicie nieistotna jeżeli chodzi o wartość literacką powyższego artykułu. Może nie wiesz, ale dziennikarz może przeprowadzić rzetelny i bezstronny wywiad z np. Osamą ben Ladenem, choć w duszy może go nienawidzić.
A jeżeli chodzi o moją prywatną opinię, to jestem daleki od „zakazu” chemioterapii. Wręcz przeciwnie. Moim zdaniem niech każdy robi co chce, o ile nie wyrządza tym szkody innym.
„wolność twojej pięści musi być ograniczona bliskością mojego nosa”
Pozdrawiam
„Eh picturepunk, odsłoniłem się a ty przebiłeś mnie swoją kopią
Szkoda tylko że zrobiłeś to w tak niesamowicie nieudolny sposób. Świadczy to jedynie na twoją niekorzyść.”
- no to rozłóż na czynniki pierwsze moje tezy i obal je.
„Może nie wiesz, ale dziennikarz może przeprowadzić rzetelny i bezstronny wywiad z np. Osamą ben Ladenem, choć w duszy może go nienawidzić.”
- coś tam kiedyś o dziennikarstwie czytałem, coś mi się o uszy obiło, więc wiem.
„A jeżeli chodzi o moją prywatną opinię, to jestem daleki od “zakazu” chemioterapii. Wręcz przeciwnie. Moim zdaniem niech każdy robi co chce, o ile nie wyrządza tym szkody innym.”
- myślisz, że pacjenci podczas i po chemioterapii komukolwiek szkodzą? (oprócz siebie samych wedle Ciebie).
Haha, widzę że lubisz podjudzać ludzi ;D „myślisz, że pacjenci podczas i po chemioterapii komukolwiek szkodzą? (oprócz siebie samych wedle Ciebie).” – oczywiście że tak nie myślę, z tego też powodu nie chcę zakazać chemioterapii
Zanim coś napiszesz proszę, zastanów się nad tym 2 razy
Skąd ten protekcjonalny ton? Wyjaśnij proszę…
chodziło mi o blogi opisujące zmaganie się chorych z rakiem – to są wiarygodne źródła, tylko od innej strony, od strony empirycznej, jeśli można tak powiedzieć
Quae medicamenta non sanat, ferrum sanat; quae ferrum non sanat, ignis sanat; quae vero ignis non sanat, insanabilia repture opotet, Hipokrates „Aforyzmy” 7, 88.
Dziękuję Barbaro.
Ossad – żeby napisać ciekawy artykuł tego typu, trzeba by mieć większe doświadczenie i posiadać większe zdolności pisarskie niż ja moje. Poza tym taki artykuł nie mógłby zostać wzięty pod uwagę jako posiadający jakąś wartość naukową. Raczej byłby to swego rodzaju felieton.
picturepunk – protekcjonalny ton jest wynikiem twoich wcześniejszych wypowiedzi.
Aaaa, no chyba że tak. Jeszcze poklep mnie po ramieniu i uśmiechnij się z politowaniem
Piotrze, ja się znowu przyczepię. Nie chce mi się całego tekstu analizowac, ale jedno zwróciło moją uwagę w twoich komentarzach zarówno pod tym tekstem, jak i pod twoim poprzednim. Powtarzasz w różnej formie, że czegoś nie wiesz, że do pewnych informacji nie udało ci się dotrzec, że nie dotarłeś do źródeł… (nie cytuję cię, z pamięci przytaczam). Żaden dziennikarz nie wie wszystkiego, ale od tego są specjalizacje. Jeśli tak duzo jest niewiadomych w twoich tekstach to może musisz zmienic działkę, albo wrócic do studiowania tematu zanim zaczniesz o nim pisac? Przejrzyj listę moich tekstów na tym portalu. W większości dotyczą one polityki międzynarodowej i podróży. Dlaczego? Bo politykę międzynarodową studiuję od 6 lat, a podróżuję też już od kilku… Ja bym się w życiu nie porwał na taką tematykę jaką poruszasz, bo nie mam o tym bladego pojęcia. Tak czy inaczej gratuluję odwagi.
PS. No i nie mogę się powstrzymac, żeby nie wytknąc jednego paszkwila: „Jeżeli ktoś ma problemy z angielskim, to obie są dobrze przetłumaczone na stronie dr Hamera.” Chodzi mi o to, ‘a jeżeli ktoś…’ – A może tak? – „Polskie tłumaczenie dostępne jest na stronie dr Hamera”. Dla kontrastu podam ci cos z mojego komercyjnego tekstu: „Ubrana w fioletowy hidżab (jeżeli ktos nie wie co to hidżab to jest to tradycyjny islamski strój zakrywający figurę i włosy kobiety charakteryzujący się skromnością.” – oczywiście tak nigdy nie napisałem! Zamiast tego było proste: „Ubrana w fioletowy hidżab (skromny strój zakrywający figurę i włosy)…”. Widzisz różnicę? Muszę wyjasnic czytelnikom, co to hidżab bez wytykania im jakichkolwiek braków w wiedzy! Poza tym i mniej słów tym lepiej.
„Powtarzasz w różnej formie, że czegoś nie wiesz, że do pewnych informacji nie udało ci się dotrzec, że nie dotarłeś do źródeł…” – do źródeł dotarłem, jeżeli chodzi o wiedzę to nikt nie wie wszystkiego, najważniejsze jest mieć tego świadomość, a co do tego że do jakichś informacji nie dotarłem to zapewne chodzi o tą wypowiedź:
„Musicie mi uwierzyć na słowo, starałem się znaleźć jakieś źródła które by “kontrowały” te wyniki, ale na próżno. Jeżeli komuś się powiedzie i znajdzie takowe, to prosiłbym o kontakt.”
Nie dotarłem do takich informacji, ale być może tylko dlatego że ich po prostu nie ma? Pisząc że do nich nie dotarłem nie miałem na myśli tego że takowe są ale nie mogłem ich znaleźć.
A co do tego paszkwila to dziękuję że mi to uświadomiłeś. Nie chodziło mi o wytykanie niczyjej niewiedzy, po prostu napisałem i nie zastawiałem się wiele jak to stylowo wygląda. Będę o tym pamiętał na przyszłość.
Dziękuję i pozdrawiam
Proponuję przyjrzeć się nieco tematowi, ale w praktyce, Z BLISKA, a nie poprzez internet. Zwrócić uwagę na fakty a nie informacje, które ktoś sobie napisał, zamiast powtarzać jedno i to samo, tylko po to, aby wzbudzić emocje, bo temat jest chodliwy…
Do osób wyleczonych jest bardzo łatwy dostęp. Wystarczy tylko chcieć…
Jednym z wielu wyleczonych i działających wciąż aktywnie jest Lance – http://pl.wikipedia.org/wiki/Lance_Armstrong
Pisanie o prognozach bez pofatygowania się i sprawdzenia w praktyce jest jak rozmowa o kosmosie ze sprzątaczką w piwnicy.
Kto poważny, przy tak ważnym temacie, kieruje się artykułami? Artykuł zawiera JEDYNIE cząstkową wiedzę! A często bywa, że i nie prawdziwą. Na to, aby poznać szczegóły, trzeba pokierować się w stronę źródła. A kto jest najlepszym źródłem? Pacjent, który to przeszedł – on może powiedzieć znacznie więcej niż liczbami czy informacjami z internetu, źle przetłumaczonymi tekstami czy osób przypadkowych. Tylko trzeba go jeszcze chcieć wysłuchać…
Piotrze, pisz już lepiej o tych koniach. W każdym razie lepiej o tym, gdzie wykażesz się praktyką…
Pozdrawiam.
Człowiek chory wydziela tak nieprzyjemny zapach NIE TYLKO podczas chemioterapii, ale ogólnie podczas choroby! Organizm w ten sposób usuwa to, co jest zbędne. Przy chemii mógł się ten zapach skumulować, co jest naturalne, dopóki się organizm pozbędzie tego, co ma zostać usunięte i robi to w dobrej mierze. Na sam fakt pojawienia się takiego zapachu nie wpływa tylko podawana chemia, ale to, co dzieje się w organizmie w chwili kiedy organizm walczy, kiedy uaktywnia się układ odpornościowy do działania! Pozornie toksyny ten układ uaktywniają a nie tylko niszczą. To jest celem wprowadzenia takich substancji do organizmu, aby wspomóc usunięcie toksyn. Nic więc dziwnego, że kwiatki usychają. To pokazuje również jak taka choroba działa wewnątrz, kiedy nie są podejmowane odpowiednie działania…
O szkodliwości można mówić, kiedy przejrzy się wyniki a nie kiedy przeczyta cząstkowe info na innych portalach.