Marika
Przykro patrzeć. Polska przegrywa z RPA 0:1
90 minut bezbarwnej, nieskładnej i przygnębiająco nudnej gry. Tak w skrócie można opisać występ Polaków w meczu przeciwko Republice Południowej Afryki.
Jedenastu piłkarzy uzurpujących sobie prawo do nazywania się polską reprezentacją, przegrało dzisiejsze spotkanie z
gospodarzami przyszłych mistrzostw świata. Już w szóstej minucie Polacy okazali swą totalną bezradność i niechlujstwo w defensywie, dając się ograć niczym dzieci. RPA zaliczyła pierwsze trafienie, które na swe konto zapisał Thembinkosi Fanteni. Nie bez winy był także debiutujący w bramce Łukasz Załuska, który zbyt długo wahał się z podjęciem interwencji.
Polskiej drużynie brakowało chęci, a przede wszystkim umiejętności. Szamotali się i biegali po boisku kompletnie bez strategii. Ulubieniec Beenkkahera, Roger był całkowicie niewidoczny na polu. Czy jednak mogło być inaczej, jeśli i w Ekstraklasie prezentuje podobną, przerażająco wręcz niską formę? Na początku drugiej połowy był sprawcą uderzenia, które do statystyk przeszło jako drugi strzał Polaków na bramkę RPA. Drugi w całym meczu.
Piłkarzy z Afryki prześladował pech – sytuacja stuprocentowa, która wprost musiała skończyć się podwyższeniem wyniku na 2:0, miała swój koniec w niecelnym strzale Parkera (także dzięki dobrej „prowokacji” naszego bramkarza). Świetną interwencją wykazał się Załuska w 76 minucie, kiedy obronił piękny, bardzo niebezpieczny strzał.
Mina selekcjonera reprezentacji Polski mówiła wiele, ale to już koniec – Beenhakker nikogo nią nie oczaruje, nie oszuka. Kibice już mu nie ufają. I może wstydem nie byłby taki wynik, gdybyśmy toczyli walkę z godnym przeciwnikiem. RPA nie grało ponadprzeciętnego futbolu. Prezentowali wręcz mało ciekawą grę. Pytam więc – jeśli na tle tak miernej drużyny wypadliśmy blado, to co z resztą? Zawodnicy z Południowej Afryki mają większe umiejętności techniczne od naszych, są szybsi, a jednak kompletnie nie potrafili tego wykorzystać. Byli drużyną, którą z łatwością można było pokonać. Nasi piłkarze zachowywali się niczym mistrzowie z przewagą pięciu goli – wolni, pasywni i stateczni.
I co nam po dziesięciu strzelonych golach San Marino? Po entuzjastycznych komentarzach Beenhakkera zachwyconego treningami w Johannesburgu? Nie oszukujmy się. To już koniec tej reprezentacji. Smutny koniec zespołu, który w ciągu półtorej godziny nie potrafił z siebie wykrzesać totalnie niczego. Zwińmy flagi i zapomnijmy o mistrzostwach w RPA. To dla nas – dosłownie i w przenośni – za daleko.
Fotografia pt. Wanin Soccer Ball (licencja CC-BY-NC-ND) autorstwa jbelluch pobrana z serwisu flickr.com




Tekst cięty i dobry. Napisał bym coś więcej, ale nie jestem w stanie napisać właściwie czegokolwiek.
Czy to koniec, nie wiem. Jedno jest pewne, Beenhakker już raczej nie przeprowadzi nas na jasną stronę księżyca. Całe to zgrupowanie było bez sensu. Termin nie odpowiedni, daleko, bez większości zawodników. Fajna wycieczka dla działaczy!
Widziałem drugą połowę. Przynajmniej tyle ile mogłem znieść. Poruta.
Dobrze, że musiałam iść na wykłady, inaczej rozniosłabym pół domu, a tak nie widziałam nie słyszałam, nie denerwuje się, jestem zawiedziona, ale spokojna :]
„Polska przegrywa z RPA 1:0″
Moment. Skoro Polska z RPA, to 0:1. Jeśli 1:0, to RPA wygrywa z Polską. Trzymajmy się notacji wcześniej ustalonej w zdaniu. Polska z lewej więc jej bramki także z lewej (przed dwukropkiem). RPA z prawej, jego bramki z prawej (po dwukropku).
racja
poprawione
A wiecie, że spotkałem się z metodą, że wynik podajem tak: na pierwszym miejscu zawsze bramki gospodarza.
Czyli RPA wygrała z Polską 1:0, ale także Polska przegrała z RPA 1:0, czyli ulegliśmy gospodarzom 1:0.
„Beenhakker nikogo nią nie oczaruje, nie oszuka. Kibice już mu nie ufają. ” to samo mówiło się po pierwszym oficjalnym meczu Leo. Przypomnę z Finlandią. To raz.
Dwa, szczerze nie spodziewałem się niczego innego. Nie winię natomiast trenera, winię piłkarzy, którzy olali kadrę. Po prostu najzwyczajniej w świecie. I ja się zgadzam, że to koniec tej kadry, ale nie koniec trenera. Bo piłkarzom brakuje serca do gry w reprezentacji
Natomiast wszelkich przeciwników Leo, ja się pytam, kogo na trenera reprezentacji? Polską myśl trenerską z lat 70?
Ja bym zwolnil Beenhakkera już po ME.
Z resztą, on nigdy nie osiągnął żadnych sukcesów z kadrami narodowymi (poza awansem z TiT do MŚ). Nawet przegrał sprawę z faworyzowaną do mistrzostwa Holandią.
no dobrze, więc się pytam kogo w zamian? Albo inaczej przypomnij sobie, co robiła reprezentacja w ostatnich meczach z Pawłem Janasem, co wtedy mówiło się na temat reprezentacji Polski, bo i kasandryczne wizje były nie gorsze od dzisiejszych. Z czego wyciągnął reprezentację Leo. Owszem możemy patrzeć w kategorii, którą Polacy uwielbiają, a więc pesymistycznej, tylko ja się pytam, czy jest jakiś polski trener, który chociaż byłby w połowie tak dobry jak Leo (abstrahując w tym momencie od tego, jak on jest dobry w skali europejskiej)?
Ef, Leo już przestał czarować. Głosy negatywne na temat Beenhakkera po meczu z Finlandią zawsze uważałam za przejaw skrajnej głupoty, ponieważ to były POCZĄTKI. A teraz? Ile mamy czekać? Holender powinien być zwolniony – tak jak napisał Łukasz – tuż po ME. Dlaczego wyrzucono (zupełnie słusznie!) Engela, Janasa, a Leo traktuje się inaczej? Dlaczego został? Dlaczego wciąż zarabia ogromne pieniądze, podczas gdy reprezentacja prezentuje poziom żądny?
). Wszelka obrona Leo w sytuacji jakiej znalazła się polska reprezentacja jest skazana na niepowodzenie.
I nie zwalaj winy na piłkarzy, Ef. Nie mamy gwiazd, ale na tym właśnie polega praca trenera, żeby z przeciętniaków zrobić dobrą drużynę. Czy widzisz w tym co robi Beenhakker jakąś myśl, strategię? Bo ja nie.
Ach, i co do ignorancji – jeśli ktoś „olał kadrę”, to raczej Holender [patrz: Feyenoord], na Boga.
To jest rzecz na osobny tekst (i nie twierdzę, że go nie napiszę
Pozdrawiam, dziękuję i zapraszam dziś do urn wyborczych!
„Nie mamy gwiazd, ale na tym właśnie polega praca trenera, żeby z przeciętniaków zrobić dobrą drużynę.” Na przykład taką, która potrafi wygrywać z Portugalią, Czechami, czy Włochami?
Albo nagle robić z zawodników, średnich na początku np. Dudka, porządnych zawodników, grających równo? Odkrywaniu talentów, pokroju Błaszczykowskiego? Czy to nie o to chodzi. Druga, sprawa, wiesz ilu trenerów pracuje na dwa fronty? Tak ogólnie nazywa się to doradzaniem, a jak to wygląda inaczej to inna sprawa. Zwalam winę na piłkarzy, bo jeśli przepraszam bardzo 11 zawodników nagle ma kontuzje wszystkich możliwych części ciała, to nawet dobry trener nie pomoże, jeśli takowi mają gdzieś reprezentację.
Efowski, jeśli trener „olewa” i rzekomo prowadzi reprezentację, a tak naprawdę sercem i duszą jest w Feyenoordzie, to piłkarze mają się starać? Wolne żarty.
A skąd to wiesz? Rozmawiałaś z trenerem na ten temat?
Już pomijam taką drobną kwestię, że pieniądze które miał za to dostawać, a więc wtedy możemy mówić o pracy, nie będzie. Feyenord jest w dość trudnej sytuacji finansowej i tnie co może, więc tak na moje oko to Leo nie zachowa tej funkcji, którą przypominam piastował za free.