kunegunda

Kap, kap, kapie seks…

Albo mi się wszystko kojarzy… albo… No dobra, rzecz wiadoma, seks i pieniądze rządzą światem i… częścią ludzi.
I niech tak będzie, ale żeby tak kawa na ławę i wszystko miało się kręcić wokół tego?

Plakaty pełne roznegliżowanych babek, a z ekranu kapie seks. Na ulicy też sobie panie i panowie coraz śmielej poczynają. Spódniczki już niewiele zakrywają, a bieliznę z zasady nosi się na wierzchu do pierwszych przymrozków.
Cała ta golizna i i erotyczne prowokacje wcale nie przydają smaczku życiu. Na  pierwszy rzut oka można się zachłysnąć tym co się nosi na wierzchu. Z czasem jednak okazuje się, że epatowanie seksem przytępia zmysły i odziera życie z erotyzmu. Do lamusa odchodzi wysublimowany erotyzm. Zdajemy się już tak nie doceniać zwykłego  uroku podwiązek, pończoch, gorsetów, lekko odsłoniętych krągłości lub wklęsłości (jak kto woli i gdzie kto woli). Kiedyś trzeba się było na taki widok  „napracować”, dziś wszystko podane na tacy i wcale nie zaostrza apetytu.

828376_belly_buttonPewnie, możemy się umówić, że będzie plaża nudystów przez całe „lato w mieście”. Spoko, damy radę, ale czy od tego nabierzemy apetytu? Magia seksu kryje się w szczegółach, w zaskoczeniu, w odsłonięciu, a nie wywalaniu atrybutów na ladę. Producenci wiertarek wierzą, że nie opchną tego, co im z taśmy produkcyjnej zejdzie, jak plakatu nie okrasi pani topless, lat 19 z biustem na wierzchu. A jakże w spodenkach roboczych, tyle, że jej cosik nogawki wyciepało do półdu… I co ja mam też iść tym tropem i połasić się na obleczony w stringi i kusą koszulkę rewers jakiejś gidyji przy zakupie podpasek? Jak już muszę to oglądać to jednak poproszę jakąś panią z sąsiedztwa, bo tej anorektycznej 17-latki nie podejrzewam o okres.

I czego ta pani z magnum w garści ocieka perwersją? Przesłanie proste jak…drut, ale czy ja mam kupić te lody czy tylko męska część globu? Jak będę chciała poszukać inspiracji to Wisłocką poczytam. Żartowałam.
A czy Państwo widzieli reklamę pachnidełek do samochodu? W tylnym lusterku widoczna całująca się namiętnie para i napis: Każdy ma swoją jazdę. No właśnie!
Teledyski też niezłe. Czasem melodii nie da się zapamiętać, a i słowa ecie-pecie wierszo-klecie, za to pełno gibających się panienek i nabłyszczone biusty upchnięte pod brodą. Jakaś mulatka zatrzęsie steatopygią i jakoś się sprzedaje, bo chyba inaczej by nie leciało w kółko. Po 23 to już lecą takie teledyski, że nie wiem czy to 0-700… czy jeszcze MTV i VIVA.

Pruderia i kołtuństwo nie są antidotum na zalew seksu, ale może jednak warto pooddzielać od siebie noc i dzień. Owszem bywają biura, w których panie są „zaguzikowane” pod szyję i chodzą w szarych mundurkach, ale u fryzjera czy w sklepie to już nie zawsze wiadomo, jakie usługi świadczą te panie z brylantami na tipsach i odsłoniętymi brzuchami. Hostessy w supermarketach też zdarza się, że odstają od wizerunku stewardesy serwującej czekoladki na tacy. Człowieka łatwo skołować. Naogląda się i dawaj małpować. Teledyski pokazują takie cuda… Cholibcia, jak małpować te panie z młotami pneumatycznymi i goglami, co to od tych młotów tak im się wszystko trzęsie? Albo te panie na aerobiku, co to w niewygodnych rajstopkach bez kropli potu, wystawiają co mają w mostku, siadzie płaskim itp. ?No ja jako żywo mam przed oczami inne obrazki z fitness-centrum.

Ja się cieszę szczęściem tej Lady Gagi (czytaj Dżagi), że ona się napawa swoją urodą jak ją sfilmują i tak i siak i owak. Pokażą jej usta w zbliżeniu i w blasku, potem z pięknie ułożoną ręką na bioderku i cud-miód. Ba, ona mi się bardzo podoba i sama gapię się jak sroka w gnat. Ale niech ona te usta tak ponosi ze 3 godziny, to ciekawam czy się jej błyszczyk utrzyma. Aha i jeszcze… czy jak nie siedzi na baczność, w łuk wygięta, to czy też nie fałduje jej się nic? No takie to ja miewam dylematy.

Żeby było śmieszniej, jestem za erotyką i seksem, ale nie przy sprzedaży młotów pneumatycznych, fugi, gresu, pieczarkowej i nowego modelu citroena. No bo jeśli tak ma być, czy ja mam się spinać, żeby seksualnie parzyć pomidory i z jękiem otwierać puszkę groszku, że o myciu podłogi już się boje pomyśleć.
A! I też sobie wypraszam, żeby mi facet na stacji benzynowej puszczał porozumiewawcze spojrzenia przy tankowaniu i patrzył wyzywająco, zmieniając opony w bieliźnianym podkoszulku. Mnie się najzwyczajniej to opatrzy i osłucha.
Podejrzewam, że w zalewie nagości, wystających biustonoszy, gaci, co to ich gołym okiem nie widać i rowków, podwiana spódniczka Merlin Monroe trąci myszką.

Fotografia: belly button, autor: Scott Snyder, źródło: stock.xchng

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 5 razy

  1. Klara Maj klara maj pisze:

    po pierwsze lady dżaga wcale nie ma urody, tylko peruke oraz kompelksy ze szkoły, kiedy była brzydula;]
    a po drugie to ja tam nie miałabym nic przeciwko temu, akby jakiś pan wzniecał się faktem jak pięknie tankuję samochód;] gdy tymczasem każdy ma to gdzieś, bo dziś co drugi kierowca to baba;]
    a po trzecie mam taki błyszczyk co się trzyma cały dzień, zwłaszcza jak zapomnę iśc na obiad;>

  2. kunegunda pisze:

    :) :):):), oddawaj błyszczyk:)

  3. Ewa Krzysiak Ewa Krzysiak pisze:

    Rozbawiłyście mnie:)

  4. kunegunda pisze:

    A jak my się ubawiłyśmy:):):)

  5. Barbara Romer Kukulska Barbara Romer Kukulska pisze:

    My, to znaczy kto ?

    A do tematu: erotyzm i seks od początku świata nas stymulowały oraz inspirowały ;) )do różnych zachowań. hehe i działań . hehehe. Nic to nowego.
    Że jest trochę za dużo golizny ? i aluzji erotycznych w reklamach? hmm. Czy nam życie płciowe powszechnieje z powodu tego ?hmmm. Może wprost przeciwnie, trzeba wzbudzić np.t elewidza, podnieść przyrost naturalny, albowiem nie ma kto pracować na nasze emerytury?
    W każdym kościele znajdziemy sporo golizny, że o watykańskich plafonach nie wspomnę. A w malarstwie i sztuce erotyzm zajmuję mocne miejsce w Louvre i wiedeńskim muzeum. Właśnie w Bazylei jest wystawa, erotyzm w starożytnej sztuce , rzeżby i mozaiki. Reklama to także pewnego rodzaju sztuka naszych czasów. Tekst ma dobry temat, ale jest napisany bez iskry. Czegoś mu brakuje. sarkazmu, lub ironii lub ostrego krytycyzmu, w ogóle nie jest zabawny. Mnie się wydaje być zwykłym kolejnym narzekaniem. ( nie ośmielę się powiedzieć zrzędzeniem) To oczywiście moje osobiste odczucie.
    PS. Mnie bawiło i bawi do dziś, ;) jak umorusany facet na stacji benzynowej oczko puści do mnie. hehehe. Albo zerknie za deklot. hehehe Chętnie też pozwalam sobie podać i pomóc włożyć płaszcz, bo nie uważam tego za seksulany podryw, ani za traktowanie jak ułomnej.

Skomentuj