martin_palermo
Awantura o Crespo
Już był w (fioletowym) ogródku, już witał się z gąską (Pantaleo Corvino)… Tymczasem nic z tego nie wyszło i zamiast we
Florencji, na 99,9% Hernán Crespo zagra w Genoi. Przez ostatnich kilka dni dużo się działo wokół Argentyńczyka, a teraz zamieszanie wokół niego osiągnęło chyba swój szczyt. Corvino, odpowiedzialny za transfery w Fiorentinie, wściekł się, gdy usłyszał wieść gminną głoszącą, że kibice na Stadio Artemio Franchi wcale nie zobaczą byłego napastnika m.in. Lazio czy Chelsea, a jeżeli już, to w barwach Rossoblù. I choć Violi póki co nie potrzeba kolejnego napastnika, to Corvino całą sytuację określił krótko: „Ktoś tu sobie z nas robi jaja.”
Mimo wszystko Crespo w Fiorentinie najpewniej nie zagra, a dramatyczne słowa dyrektora sportowego na nic się zdadzą. Corvino próbuje jeszcze żonglować faktem osiągnięcia porozumienia z zawodnikiem. Najwyraźniej zapomniał jednak, aby je udokumentować na papierze. Dzień później z Argentyńczykiem spotkał się prezes Genoi, Enrico Preziosi, który przekonał zawodnika do przenosin nad wybrzeże – asem w rękawie nie były bynajmniej wydatne walory turystyczne, lecz dwuletni kontrakt (Fiorentina i Napoli chciały go zatrudnić jedynie na rok). To wystarczyło, aby teraz Preziosi mógł brylować w mediach i chwalić się nową zdobyczą, co też potwierdza agent piłkarza, Fernando Hidalgo.
Kibice Fiorentiny mogą się czuć nieco zawiedzeni, bo jednak marka Crespo na Półwyspie Apenińskim ma silną pozycję i to niezależnie od nadciągających 34. urodzin zawodnika. Z drugiej strony, w perspektywie czasu może się okazać, że refleks Preziosiego uchronił ich od marudzeń znudzonego czekaniem na swoją szansę napastnika czy kolejnego chybionego ruchu transferowego à la Christian Vieri, który kompletnie się we Florencji nie sprawdził, a na dodatek spudłowany karny w jego wykonaniu przesądził o braku awansu do finału Pucharu UEFA. Jedno jest pewne – w Genui czwartym czy piątym napastnikiem z kolei Crespo na pewno nie będzie, co powinno zaprocentować tak dla klubu, jak i dla samego zainteresowanego.
Fotografia pt. Hernán Crespo – 07FEB2007 – Francia – presidencia-govar.jpg (licencja CC-BY), pobrana z zasobów Wikimedia Commons





I o co ta awantura? Crespo od dłuższego czasu to nie ten sam zawodnik, który strzelał po 30 goli w sezonie dla Lazio. Pamiętam jaką doskonałą parę snajperów tworzył z Claudio Lopezem. Hernan ma 34 lata i to już niestety schyłek jego kariry.
A jednak to piłkarz klasowy, który nawet mając te prawie 34 lata nie tylko chce dalej grać, ale i jest w stanie znaleźć mocny zespół, który mu to umożliwi. W Interze jest dodatkiem do kadry, ale już w zespole o jedną czy dwie klasy słabszym byłby nieoceniony, bo ma doświadczenie, boiskowy spryt, a w każdym klubie przyda się taki ktoś, o kogo młodsi mogliby się uczyć. Moim zdaniem najgorszym momentem były przenosiny do Chelsea, mógł zostać we Włoszech i pieniędzy ani pucharów pewnie by mu nie brakło.
Faktycznie, Crespo to już nie ten „błyszczący” cudowny chłopiec argentyńskiej piłki. Dziś wiek nie jest jego atutem, choć doświadczenie jest nie do przecenienia.
A abstrahując od samego Crespo – bardzo zgrabny, świetnie napisany tekst. Gratulacje
A podziękować, podziękować
Cała ich reszta na moim blogu
Wiem, wiem, widziałam. Ale będąc szczerą, mam nadzieję, że i na Doorgu nierzadko wspomożesz nam swoim piórem (klawiaturą?)
Myślę, że wspomoże. Prawda autorze?:)
No ba! Czasami trzeba być jak Kazio Marcinkiewicz i pokazywać się ludziom i w lodówce, nawet jeśli mają cię już dość