Maciej Lewandowski

O hienach, pasożytach, sępach, Wiadomościach24.pl i bezimiennych dziennikarzach obywatelskich

Wyjaśnienie autora, dodane 21 maja: tekst pozostawiam bez zmian, ponieważ to co i jak napisałem, świadczy przede wszystkim o mnie. Dodałem dziś komentarz pod artykułem, który załączam tutaj po to, aby czytelnicy mieli jasny obraz sytuacji:

Przyznaję – poniosło mnie.

Po pierwsze: moje stwierdzenie zawarte w komentarzu z dnia20 maja 2009 o 15:12:
“Celowo publikowano setki artykułów bez uwidocznienia autora.” jest bez pokrycia. Nie mam na to dowodów, napisałem to pod wpływem emocji. Wycofuję to stwierdzenie i przepraszam całą redakcję Wiadomości24.pl, na czele z Pawłem Nowackim.

Dalej – napisałem tabloidowy tekst, poniżej poziomu, który powinien być tu zachowany. Świadczą o tym dobitnie komentarze osób niezwiązanych ze sprawą. Dziękuję za te słowa. Jak słusznie zauważył Paweł Nowacki, w wypowiedzi dla WikiNews, “naprawdę wiele pracy przed nami.” W tym wypadku przede mną.

Intencją tekstu, zagubioną pod wpływem mojej nieudolności, było zwrócenie uwagi na fakt, że artykuły niektórych autorów publikowane są bez oznaczenia autorstwa, co jest niezgodne z prawem autorskim – nawet jeżeli jest to działanie nieumyślne.

Nie było moim zamiarem wywołanie wrażenia, że sytuacja taka był celowym działaniem redakcji serwisu. Moje słowa o “rewolucyjnej funkcji” i “decyzji redakcji” miały być ironiczne. Nie były i zostały odebrane jak oskarżenie o celowe działanie. Przepraszam raz jeszcze. I jeszcze raz oświadczam: nie twierdzę, że publikowanie wspomnianych artykułów bez podania nazwisk ich autorów było celowym działaniem.

Dobrze natomiast się stało, że – pomimo tak katastrofalnej formy, jaką wybrałem dla przedstawienia tej ważnej sprawy – redakcja Wiadomości24.pl znalazła błyskawicznie rozwiązanie. Szkoda, że dopiero po publikacji artykułu. Dlaczego nie wcześniej, chociaż wiadomo było o tym, że prawo jest łamane, a rozwiązanie było tak proste…

Maciej Lewandowski


„Największy serwis dziennikarstwa obywatelskiego”, czyli Wiadomości24.pl, zmienił swe oblicze. Wprowadzono zmiany graficzne i funkcjonalne na stronie, w tym – rewolucyjną funkcję, dostępną redaktorom serwisu – publikowania niektórych materiałów bez oznaczania ich autorstwa. Dotyczy to tekstów dziennikarzy obywatelskich, którzy nie są już zarejestrowanymi użytkownikami serwisu. Tych „bezimiennych obywatelskich” nikt o zgodę, oczywiście, nie pytał – po prostu redakcja zadecydowała, że od dzisiaj utwory byłych autorów serwisu publikowane będą bez podpisu. Ciekaw jestem, czy podejmujący tę decyzję redaktorzy (którzy chwalą się tym, iż jedną z ważnych dziedzin ich aktywności jest pomoc dziennikarzom obywatelskim w ochronie ich praw autorskich) zdają sobie sprawę z tego, że działalność ta – poza tym, że jest nieuczciwa w stosunku do piszących – jest złamaniem prawa. Prawa autorskiego, o którego przestrzeganie tak bardzo walczą. Oto, co mówi na ten temat ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

„Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i nie podlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:
1) autorstwa utworu,
2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo, (…)”
(Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Rozdział 3, Oddział 1, Artykuł 16).

screenW związku z tym, że ja nie zgodziłem się na anonimowe udostępnianie moich utworów, podpisywanie ich w sposób: „Autor usunął profil”, jest niezgodne z prawem. Oto jeden z przykładowych materiałów tak podpisanych: Dziennikarstwo obywatelskie czy oddolne? I zrzut ekranu (jako że cała sprawa niebawem przejdzie do – niechlubnej – historii).

W tej chwili na łamach Wiadomości24.pl znajduje się co najmniej 200 materiałów, których autorem jest „Autor usunął profil”. Poza mną pod takim „nazwiskiem” występuje jeszcze (co najmniej) dwóch dziennikarzy obywatelskich. Tylko tylu udało mi się odnaleźć, ale czy to wszyscy?

Kiedy odchodziłem z serwisu Wiadomości24.pl (w październiku zeszłego roku), w dobrej wierze pozostawiłem opublikowane tam materiały. Chciałem, aby służyły one tym, dla których je tworzyłem – czytelnikom. W moich kontaktach z redaktorem naczelnym serwisu, Pawłem Nowackim, wyraźnie stwierdziłem, że dopóki on uważa, że artykuły te są potrzebne i przydatne, to ja chcę, aby nadal były udostępniane na łamach serwisu. Jakiś czas po usunięciu mojego profilu po raz pierwszy wyszła sprawa niepodpisanych artykułów. Okazało się wówczas, że zalogowanym w serwisie użytkownikom nie wyświetla się imię i nazwisko autora moich utworów, ale niezalogowani czytelnicy widzą wszystko tak, jak być powinno. Poprosiłem wówczas redaktora Nowackiego o jak najszybsze naprawienie tej sprawy. Chodziło mi o to, aby moje nazwisko pojawiało się przy moich artykułach czytanych zarówno przez zalogowanych, jak i niezalogowanych użytkowników serwisu. Być może nie zostałem należycie zrozumiany przez naczelnego, jako że po ośmiu miesiącach rzecz „naprawiono” tak, że zostałem pozbawiony autorstwa moich tekstów.

Po pierwsze nie kradnij…

Paweł Nowacki, który parę miesięcy temu pouczał „nieświadomych internautów”, że dodając linki do niektórych serwisów, łamią prawo autorskie, sam – jako redaktor naczelny serwisu dziennikarskiego – łamie to prawo. Redaktor Nowacki pisał wówczas między innymi: „Uważam, że zarówno w interesie „medialnych słoni”, jak i hien oraz pasożytów, jest stworzenie kodeksu dobrych praktyk w internecie oraz wyrzucenie poza nawias złodziei.” (Słonie, hieny, pasożyty. O kolejności „karmienia” w internecie)

Czy w ramach dobrych praktyk mieści się oznaczanie publikowanych utworów imieniem i nazwiskiem ich autorów?

Czy pozbawianie dziennikarzy obywatelskich autorstwa ich utworów nie jest rodzajem złodziejstwa?

Czytając ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych, można dojść do wniosku, że jest to rodzaj kradzieży intelektualnej, zagrożonej konkretnymi sankcjami:

1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo, albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
2. Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie.
3. Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w inny sposób niż określony w ust. 1 lub 2 narusza cudze prawa autorskie lub prawa pokrewne określone w art. 16, art. 17, art. 18, art. 19 ust. 1 lub 2, art. 20 ust. 1-4, art. 40 ust. 1 lub 2, art. 86, art. 94 ust. 4 i art. 97, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
(Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Rozdział 14, Artykuł 115)

Przyjmując kwiecistą retorykę Pawła Nowackiego, znaną choćby z cytowanego powyżej tekstu, chciałoby się zapytać – kim jest, w tym „łańcuchu pokarmowym”, prowadzony przez niego serwis? Hieną, pasożytem, czy może sępem rzucającym się na padlinę? I kim są dziennikarze obywatelscy pozbawieni imienia i nazwiska? Bezbronnymi ofiarami? Mogłoby się tak wydawać…

Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 59 razy

  1. Marta Wieszczycka Marta Wieszczycka pisze:

    Maciek – jestem pod wrażeniem, masz klasę.

    Czekam teraz, aż Paweł wykaże się równie dużą odwagą cywilną i równie jasno przyzna:
    „tak, złamaliśmy prawo autorskie chociaż nie było to naszym zamiarem i tak, zbyt późno podjęliśmy środki zaradcze”.
    Bez zasłaniania się pierwotną przyczyną, o której widziano już 2 dni temu i bez tworzenia sztucznych konstrukcji w rodzaju „zaspokajanie roszczeń autorów”.

    Bo od momentu, kiedy redakcja wiedziała o usterce, trzeba było poprawić ten błąd choćby ręcznie, tak jak pod wpływem tego artykułu zrobiono – podpisano artykuły na dole.

  2. Marika Marika pisze:

    I oto przykład zachowania godnego dziennikarza, nie tylko obywatelskiego. Gratuluję, Maćku – zarówno skuteczności w działaniu jak i umiejętności przyznania się do swoich drobnych błędów.
    Patrzeć i uczyć się, moi państwo.

  3. Pawel Nowacki pisze:

    Część powyższych wpisów wygląda tak jakby nikt nie czytał moich i Tomka Kowalskiego wyjaśnień. Odnieśliśmy się, najszybciej jak się da, do istoty sporu – zarzutu, że nasze działanie było celowe. A pisanie o „naprawianiu ręcznym”? Sporo wyjaśnił tu Adam Plona, sam się zdziwiłem, że zabrał tu głos, powtórzę tylko za nim „było mi zwyczajnie wstyd”, za błąd jaki popełniliśmy w serwisie, ale jeszcze bardziej gdy dowiedziałem się o „takim artykule” i „za takie dziennikarstwo obywatelskie”.

    A zatem przepraszałem z Tomkiem, wyjaśniając, oraz linkując do strony http://www.wiadomosci24.pl/blog/przepraszamy_za_problemy_w_dzialaniu_serwisu_97727.html do mojego wyjaśnienia
    cyt. „Przepraszamy także autorów, którzy usunęli kiedyś z serwisu swoje konta pozostawiając jednak materiały. Są to Maciek Lewandowski i Adam Degler. Sposób prezentacji ich tekstów i zdjęć, jaki pojawił się w poniedziałek, nie zaspokajał ich roszczeń autorskich; otrzymaliśmy e-mail w tej sprawie od Adama Deglera, pojawił się też materiał w serwisie http://www.do.org.pl.
    Naprawiamy szkodę i raz jeszcze podkreślamy, że nie było naszym celem zlikwidowanie przy tych materiałach imion i nazwisk autorów.”

    Wczoraj już o 11.27 Adamowi Deglerowi wyjaśnienie wystarczyło, pisał: „Nie podejrzewam więc redakcji (i Polskapresse) o świadome działanie na szkodę autorów, ale oczekuję jak najszybszej naprawy tego błędu”.

    Za to autor tekstu jeszcze o 15.12 pisał: „Jak więc widać – nie kłamałem. Celowo publikowano setki artykułów bez uwidocznienia autora.”

    Nie miał dowodów i nigdy ich mieć nie będzie bo pisał nieprawdę. Nie sprawdził tej informacji. Na koniec sam skomentował co sie stało w wyjaśnieniu: „tekst pozostawiam bez zmian, ponieważ to co i jak napisałem, świadczy przede wszystkim o mnie”.

    Kropka.
    Pozdrawiam czytających na koniec cytując http://www.wiadomosci24.pl/blog/abecadlo_dziennikarza_obywatelskiego_cz_2_50353.html
    „B – bezstronność

    Najtrudniejsza rzecz, gdy Autor opisuje wydarzenia, sprawy, które bezpośrednio go dotyczą. Ale bez tego trudno mówić o wiarygodności. Bez wiarygodności Autor nie może uważać się za reprezentanta interesów jakiejś grupy społecznej. Bezstronność jest z kolei niezbędna, bo pisząc o sobie, łatwo narazić się na zarzuty subiektywizmu. Postępowanie dziennikarza obywatelskiego determinują jego przekonania, ale trzeba dostrzec racje drugiej strony pisząc choćby o dziurze w jezdni przed domem (czyli co ma do powiedzenia urzędnik…).”

  4. Marek Bonarski pisze:

    Pawle, istotą sporu i przyczyną powstania tego tekstu było naruszenie praw autorskich w Waszym serwisie. Ale tego nie chcesz zauważyć. Po raz kolejny uważasz, że to zarzut Waszej premedytacji jest tu najważniejszy. Maciek wyjaśnił już wszystko. Czy Ciebie też na to stać?

    „Najtrudniejsza rzecz, gdy Autor opisuje wydarzenia, sprawy, które bezpośrednio go dotyczą.” W kontekście Twojej interpretacji wydarzeń to bardzo symptomatyczne. I jakie trafne.

  5. Jola pisze:

    Szkoda naprawiona – http://www.wiadomosci24.pl/autor/artykuly/332262.html
    Panowie, podajcie sobie rękę na zgodę. :)

  6. Marek Bonarski pisze:

    A to ciekawe. Użytkownik ma skasowane konto, ale jest dostęp do jego danych (wiek, imię, nazwisko) można zobaczyć wszystkie jego komentarze. Na czym więc polega skasowanie konta oprócz wpisu o skasowaniu?

  7. Marta Wieszczycka Marta Wieszczycka pisze:

    Stawiając sprawę jasno – Maciek opisując dużą belkę w oku W24 nie zauważył małej drzazgi w swoim. Po zwróceniu uwagi posypał głowę popiołem, z powodu drzazgi.
    Byłoby naprawdę bardzo przykro, gdyby W24 próbowało to wykorzystać do rozmydlenia sprawy podstawowej – opisywanej belki.

    Paweł – ja rozumiem, że w sytuacji złamania prawa znaleźliście się niecelowo, z powodu błędu w nowym systemie.

    Ale 2 dni temu już o tym wiedzieliście. I wtedy mogliście zrobić 3 rzeczy:
    -przywrócić stary system do czasu dopracowania nowego (ale to dodawało pracę informatykom)
    -zostawić nowy, ale jak najszybciej dopisać brakujące, wymagane prawem nazwiska autorów ręcznie (ale to wymagało pracy redaktorów – zrobiono to, ale dopiero po 2 dniach, po artykule Maćka)
    -zostawić nowy system (tkwiąc w sytuacji łamania prawa) i czekać, aż informatycy naprawią błąd. Jedynie opcja nr 3 nie wymagała dodatkowej pracy. Ale wymagała świadomego tkwienia w sytuacji złamania prawa.

    Nie dziw się, że przedstawiłam pozostałe 2 możliwości. One istniały i były realną alternatywą dla niezgodnej z prawem opcji nr 3.

    Natomiast doceniam, że w końcu wreszcie przywrócono sytuację zgodną z prawem.
    Mam jednak świadomość, że gdyby nie (potrzebny) artykuł Maćka, mogłoby to tak szybko nie nastąpić.

    Ps. A korzystając z okazji spytam – co z tym fikcyjnym wiekiem przypisywanym autorom (zwykle 59 lat)?

  8. zuo pisze:

    Autor dał się nastraszyć. Gratuluję „wolnego” dziennikarstwa obywatelskiego…

  9. asen Asen pisze:

    Są różne style walki o odsłony, jest styl dowolny, styl my płacimy my żądamy, styl internauci są źli bo mają adblocka, styl wszyscy są źli bo dają linki w ramkach.
    Dzisiaj znalazłem styl pokorne ciele dwie matki śle:

    Puls Biznesu: Luźnym frontem do Internauty: http://www.pb.pl/b/2009/05/20/Luznym_frontem_do_Internauty (link opłacony i wykopany 354x sami wiecie gdzie)

Skomentuj