Michał Staniul
Wojny robotów – fantazja czy przyszłość? cz. 1/3
Tylko ludzie prowadzą wojny – w to zwykliśmy wierzyć. Nie jest to już do końca prawdą. Dzisiaj zdalnie sterowane roboty są integralną częścią wielu armii świata. W przyszłości mogą stać się również samodzielnymi wojownikami, decydującymi o życiu ludzi. Czas zacząć się bać?
W animowanym filmie dla dzieci małych i bardzo dużych, Wall-e, obserwujemy losy sympatycznego robota, który dzielnie przemierza wszechświat, by uratować swoją ukochaną robotkę. I chociaż jest to wizja bardzo futurystyczna, w postaci tytułowego bohatera znaleźć możemy elementy rodem z początku dwudziestego pierwszego wieku. Romantyk Wall-e wyglądem przypomina bowiem roboty, które dzisiaj w Iraku I Afganistanie pomagają żołnierzom armii zachodnich. Robotyka i wojskowość to dziedziny, które w połączeniu dają rezultaty tak zachwycające, jak i niepokojące…
Blaszany pomocnik mile widziany
Zaczniemy od odrobiny statystyk. Aktualnie w Afganistanie i Iraku znaleźć można 22 typy zdalnie sterowanych robotów naziemnych, a prace nad kolejnymi modelami trwają nieustannie. Gdy w 2003 roku rozpoczęto inwazję na Irak, Amerykanie nie mieli do dyspozycji żadnej jednostki tego rodzaju. Do końca 2008 roku powstało dwanaście tysięcy takich urządzeń. Część tych inwencji jest składową programu US Army Future Combat Systems (Systemy Bojowe Przyszłości) rozpoczętego w 1999 roku. Zakłada on bardzo szeroką modernizację, reorganizację i znaczną robotyzację sił konwencjonalnych do 2040 roku, a jego koszt przewidywany jest na ponad 300 miliardów dolarów. Inne modele powstały z inicjatywy potężnych koncernów, a następnie zostały zaadaptowane do potrzeb wojskowych.
USA jest niekwestionowanym liderem w dziedzinie robotyki o wojskowym zastosowaniu, jednak podobne badania prowadzą aż 42 państwa, od Chin po Białoruś. Wojsko Polskie również ma na wyposażeniu kilka urządzeń-saperów.
Jednym z najpopularniejszych robotów używanych przez Amerykanów jest PackBot, wyprodukowany przez firmę iRobot, której nazwa pochodzi od sławnej książki Issaca Asimova. Skojarzenia w filmem również są na miejscu. Poruszający się przy pomocy nowoczesnych gąsienic, wyposażony w zestaw kamer, wskaźników laserowych i potężne ,,ramię” PackBot jest zdalnie sterowanym (z odległości do 800 metrów) pomocnikiem wielu oddziałów. W zależności od wyposażenia może służyć do odnajdywania i rozbrajania min-pułapek lub wykrywania skażenia toksynami i miejsc napromieniowanych. Używa się go także do skanowania pomieszczeń w poszukiwaniu przeciwników i oznaczania wiązką laserową miejsca, skąd pochodzi ostrzał, lub do tradycyjnego rekonesansu.
Robot szczególnie doceniany jest przez saperów, których często zastępuje on w ich ryzykownych zadaniach. PackBot ma kilka dodatkowych cech, które przyczyniły się do jego popularności – waży około osiemnastu kilogramów i może być przenoszony na plecach, jest częściowo wodoodporny i zachowuje sprawność operacyjną w zróżnicowanych warunkach atmosferycznych, upałach jak i mrozach. Schody nie są dla niego przeszkodą, podobnie jak wrak ciężkiego samochodu – po prostu go przepchnie. IRobot oddał do użytku już ponad dwa tysiące takich urządzeń, inkasując za każde około 150 tysięcy dolarów. W ofercie firmy znajdują się także wielofunkcyjne odkurzacze…
Dziedziną, do której robotyka wdziera się szturmem jest logistyka. Trwają intensywne prace nad skonstruowaniem bezzałogowych pojazdów transportowych, które mogłyby zostać użyte w konwojach. DARPA, naukowe skrzydło Pentagonu, stara stworzyć się samodzielne transportowce, które przy pomocy zestawu sensorów będą potrafiły poruszać się po wyznaczonej trasie i omijać przeszkody. Konwoje często atakowane są przez partyzantów, co stwarza bardzo duże zagrożenie dla żołnierzy. Warto wspomnieć o Big Dogu, robocie, który ma pełnić funkcję muła – będzie podążać za żołnierzami, nosząc na ,,plecach” blisko 150 kilogramów ładunku. Dzięki czterem ,,łapom” o specjalnej konstrukcji, ,,Duży Pies” jest w stanie zachować stabilność nawet na lodzie, piasku i kamienistym podłożu.
Robot może mieć krew na ,,rękach”
Jednak nie wszystkie roboty są tak niewinne jak wyżej opisane. Firma Foster-Miller Inc., konstruktor TALONa, który ma podobne funkcje do PackBota, stworzyła również odmienną wersję swojego produktu. Special Weapons Observation Reconnaissance Detection System, w skrócie SWORD, jest robotem, który wyposażony zostać może w karabin M16, wyrzutnię granatów lub rakiet i inne nieprzyjemne zabawki. „Miecz” jest zwrotny, może osiągnąć prędkość biegnącego żołnierza, a jego ,,oczy” to cztery kamery działające w różnych trybach, na przykład noktowizora. Może dzięki nim automatycznie znajdować potencjalny cel. Pod kontrolą sprawnego operatora może stać się bardzo skutecznym wojownikiem. Żołnierze doceniają także małego MARCBOTa. Wyglądający jak samochód-zabawka robot z miniaturową kamerą sprawdza podwozia pojazdów oraz pełni funkcje rekonesansowe. Pomysłowi wojskowi znaleźli dla niego także inne zastosowanie – wyposażają go w… miny kierunkowe, które detonują, gdy MARCBOT znajdzie się w pobliżu przeciwników. Robota nie można nazwać zamachowcem-samobójcą, prawda?
,,To ptak, to samolot… Nie, to robot!”
Najnowsze technologie nie omijają także przestrzeni nad głowami walczących żołnierzy. Ostatnimi czasy można usłyszeć coraz więcej wiadomości o nalotach Predatorów, w których giną kombatanci, ale także wielu cywili. Predator (Drapieżnik), czyli dron lub bezzałogowy aparat latający (Unmaned Aerial Vehicle, UAV) to urządzenie wielkości małego samolotu, które jest zdalnie sterowane przez sztab specjalistów z odległości ponad 7 tysięcy mil, głównie z baz lotniczych w stanie Nevada. Do operowania maszyną potrzeba sześciu pilotów w cyklu dobowym. Podstawową zaletą Predatora jest to, że może utrzymywać się w powietrzu przez 24 godziny na wysokości do 8 kilometrów. Posiada rozmaite kamery o bardzo dużych zdolnościach przybliżania obrazu. Dzięki temu doskonale sprawdza się jako samolot szpiegowski i rekonesansowy, dostarczając bardzo pożytecznych informacji na temat ukształtowania terenu, położenia wrogich oddziałów czy grup cywili.
Predator może być wyposażony w dwie laserowo nakierowywane rakiety typu Hellfire. Prawdziwie zabójczą maszyną jest jednak dopiero jego większy brat, Reaper (Rozpruwacz), który został zaprojektowany jako bojowy UAV uzbrojony w rozmaite systemy ofensywne. Samoloty takie coraz częściej są wysyłane na misje atakowania baz talibów na terytorium Pakistanu.
Te dwa roboty to nie jedyne drony używane przez nowoczesne armie. Bezzałogowe aparaty latające są bardzo zróżnicowane. W fazie testów znajdują się urządzenia wielkości małych ptaków. UAV mogą jednak osiągnąć również imponujące rozmiary – Global Hawk to szpiegowski odrzutowiec o długości 13,4 metrów i rozpiętości skrzydeł rzędu 35,5 metra, który szybuje na wysokości 20 kilometrów, poza zasięgiem ludzkiego wzroku. Samolot ten może odbywać 36-godzinne kursy, więc jest w stanie wystartować z terytorium USA, przeprowadzić rozpoznanie nad Afganistanem i wrócić do bazy. Drony różnego typu znaleźć można na wyposażeniu wielu armii na świecie, między innymi amerykańskiej, brytyjskiej, włoskiej, niemieckiej, izraelskiej i tureckiej.
Systemy obronne
Robotyka została wykorzystana także przy rozmaitych systemach obronnych. Holenderski Goalkeeper (Bramkarz) to autonomiczny system, który zapewnia statkom ochronę przed pociskami balistycznymi i samolotami. Dzięki zaawansowanemu radarowi może on wykryć zbliżający się obiekt, obliczyć jego trajektorię i w ciągu kilku sekund wystrzelić rakietę w kierunku zagrożenia.
Na podobnej zasadzie działa lądowy system Counter Rocket Artillery and Mortar (CRAM), używany przez Amerykanów i Brytyjczyków w Iraku. Umieszczony na mobilnej platformie robot, nazywany przez żołnierzy R2D2, wykrywa wystrzelone rakiety oraz pociski moździerzowe i ostrzeliwuje je przy pomocy działka obrotowego Gatlinga. Wszystko trwa zaledwie kilka sekund, a skuteczność CRAMa to około 70 procent. Na granicy między Koreą Północną a Południową znaleźć można wieżyczki strażnicze Samsung-SGR1. Dzięki zestawowi kamer i czujników system ten jest w stanie odnaleźć, a następnie automatycznie śledzić zbliżający się obiekt, również człowieka, w promieniu ponad dwóch mil. Jeśli operator urządzenia uzna, iż zbliża się zagrożenie, może uruchomić zintegrowany w system karabin maszynowy. Podobny system w maju 2007 roku zainstalowano wokół Strefy Gazy.
Fotografie, według kolejności:
1. Small Unmanned Ground Vehicle May 2007 (PackBot), należy do domeny publicznej, źródło: Wikimedia Commons
2. SWORDS, należy do domeny publicznej, źródło: Wikipedia
3. MARCbot, autorstwa Army.mil, opublikowana na licencji CC-BY, źródło: Wikimedia Commons
4. C-RAM 3, należy do domeny publicznej, źródło: Wikimedia Commons
Część druga tekstu: Wojny robotów – fantazja czy przyszłość? cz. 2/3
Część trzecia tekstu: Wojny robotów – fantazja czy przyszłość? cz. 3/3





Dzięki za wrzucenie…. Ale gdzie podziały się dwie pozostałe części?
Pozdrawiam!
stopniowanie napięcia? ale to brakuje ‘to be continue’
Raczej ,,I’ll be back”, w końcu mówimy o robotach
Druga i trzecia część czekają w kolejce, Michale!
Stopniowanie napięcia, tak jak mówi Asen
Sprostowanie:
Reaper to nawiązanie do Grim Reaper, czyli Ponurego Żniwiarza (Śmierci)
Autor myli to pojęcie ze słowem Ripper, jak Jack the Ripper, czyli Rozpruwaczem…
Pozdrawiam,
WK