Barbara Romer Kukulska
Papierośnica i koniec wojny
W ostatnich dniach kwietnia tego roku w Berlinie odbyło się głosowanie, w którym szala wartości etycznych przeważyła wartości religijne. Większość mieszkańców Berlina opowiedziała się za obowiązkowymi lekcjami etyki w szkołach spychając do nieobowiązkowych lekcje religii.
Dylemat ten rozpętuje regularne dyskusje na łamach naszej prasy. Okazuje się, że szkoła ma pomóc znaleźć drogę do uczciwego życia, powinna wskazać wzorzec przyzwoitego człowieka.
Władysław Bartoszewski w swej książce “Warto być przyzwoitym” napisał : „Moi rodzice i dziadkowie nie byli żadnymi intelektualistami. To byli zwyczajni porządni ludzie, którzy chcieli żyć po ludzku. Ojciec mawiał: Jest mi obojętne, skąd kto pochodzi. Musi być uczciwy – i to wystarczy.“
Czy warto? To znów inny problem, albowiem żaden algorytm nie jest w stanie obliczyć tej wartości. Losy ludzi bywają dziwne i splątane, a życie często dopisuje ironiczną puentę.
Poniższa relacja zdarzeń jest tylko tłem dla przedstawienia zachowań ludzi będących w różnym położeniu, w różnych warunkach historycznych.
Pierwsze dni maja 1945 były ciepłe i słoneczne. Anna wysiadła z pociągu na stacji Strzemieszyce i szybkim krokiem po klinkierowej szosie udała w kierunku fabryki. Miała przed sobą parę kilometrów marszu. Kilka metrów przed nią szedł wolnym krokiem mężczyzna w łachmanach okrywających jakby znajomą sylwetkę. To był dr Jan J. – lekarz z sąsiedniego miasteczka, którego ostatni raz widziała tuż przed wybuchem wojny. Dogoniła go. Nie od razu ją rozpoznał, bowiem przez lata wojny z panienki wyrosła na kobietę. Zaprosiła doktora na obiad do domu. Po drodze opowiedział jej w skrócie, że stracił cała rodzinę i cały majątek. Nie wiedział gdzie się podziać i dokąd udać, właściwie to chciał odwiedzić ich przyjazny dom.
W domu czekał na Annę Ojciec. Na progu obaj panowie uściskali się serdecznie. Ostatnio w tym domu grali razem w brydża w sierpniu 1939 roku… Boże, ile od tego czasu się wydarzyło! Dużo było do opowiadania. Po obiedzie panowie poszli do gabinetu na pogawędkę oraz gorącą herbatę ze świeżej mięty. Spodziewano się lada dzień ogłoszenia końca wojny i kapitulacji Niemiec. Z Lublina nadchodziły wieści o utworzonym nowym rządzie. Było więc o czym dyskutować.
W trakcie rozmowy Ojciec Anny wyjął szuflady czarnego dębowego biurka złotą papierośnicę i podał ją gościowi. Doktor Jan zaniemówił, opadł na oparcie skórzanego fotela. Tego samego, w którym siedział tamtego lata w 1939 roku kiedy to zaginęła mu owa papierośnica.
Historię papierośnicy doktor słuchał z niedowierzaniem.
A było to tak:
W wieczór wigilijny 1940 roku, jeszcze przed zmierzchem, zapukał do drzwi oficer niemiecki z zarządu fabryki. Od niedawna zajmował przyfabryczny drewniany budynek, w którym przed wojną – z racji funkcji - mieszkał ojciec Anny. Otworzywszy drzwi, Anna zobaczyła w dłoniach oficera dwa kubły węgla. Zapytał czy może wejść do małego mieszkania. Postawił kubła na podłodze ale rozmowa się nie kleiła, bo Anna nie znała niemieckiego. Dopiero gdy wrócił z fabryki jej Ojciec, który znał ten język, oficer wyjął z kieszeni i podał mu złotą papierośnicę. Twierdził, że znalazł ją w skórzanym fotelu, między siedzeniem a oparciem. Był przekonany, że papierośnica jest własnością Ojca Anny, przedwojennego posiadacza fotela i mieszkańca służbowego domu. Napis na papierośnicy „Zawsze Twoja Niunia“ nie zdradził semickiego właściciela tego cennego przedmiotu.
Anna pamiętała doskonale, że papierośnica należała do dr Jana J , z którym jej Ojciec grywał regularnie w brydża, a o którym od wybuchu wojny słuch zaginął. Milczała… Mocno zdziwiony Ojciec podziękował i odebrał od oficera papierośnicę.
Teraz, po pięciu latach mógł ją oddać osłupiałemu ze zdziwienia prawowitemu właścicielowi, który teraz ponownie w maju 1945 siedział w tym samym fotelu, jak tamtego sierpniowego wieczoru 1939 , kiedy to jego papierośnica wpadła między siedzenie i oparcie.
Epilog
Doktor Jan J. uratował się z holokaustu gdzieś za Bugiem, schowany u dobrych ludzi. Nie wiedział gdzie zginęła cała jego rodzina w Treblince, Majdanku, czy Auschwitz ?
Papierośnicę spieniężył, a uzyskana kwota umożliwiła mu poszukiwanie rodziny, oraz pozwoliła przetrwać ciężki okres po wyzwoleniu. Mógł zacząć jakie takie życie. Samotnie, bo zbyt był już zbolały by zaczynać życie od początku...Leczył chorych, pomagał potrzebującym.
Oficer niemiecki, gdy w styczniu 1945 roku w pośpiechu opuszczał zajmowane lokum, zdążył pożegnać Anne i jej Ojca, cieszył się że wraca do domu i zapewnił, że niczego w ich mieszkaniu nie zniszczył i niczego z sobą nie zabiera.
Ojciec Anny jeszcze wiele lat po wojnie przepracował w tej fabryce i dopiero w 76 roku życia przeszedł na emeryturę.
Tę historię opowiedziała mi krótko przed swoją śmiercią Pani Anna K. a ja przekazuję ją z całą starannością i wszystkimi szczegółami. Zapisałam ją siedząc przy czarnym dębowym biurku Ojca Pani Anny, jedynym, istniejącym do dziś świadku tej historii.
Fotografia: autorstwa Barbary Romer Kukulskiej




Piękna historia. Piękne dzieło – ocalanie od zapomnienia. Zarówno historii niezwykłych jak i zupełnie zwyczajnych – w każdej z nich jest ślad człowieka. Ja dziś też skleciłam taki strzępek historii z kilku miali od niezywkłego człowieka, byłego żołnierza armii Andersa, radiotelegrafisty, który dziś w wieku 87 lat z Tasmanii pisze maile o miasteczku Komarno koło Lwowa, o zmianach klimatycznych na drugiej półkuli i o swoich wojennych wspomnieniach: http://komarno.mojeforum.net/temat-vt77.html?postdays=0&postorder=asc&start=0
Podobnie jak pani Klisowska, przez kilkanaście lat utrzymywałam kontakt z człowiekiem całkiem wyjątkowym. Przeżył holokaust i do końca nie szczędził wspomnień zarówno w mailach, telefonicznych, jak również snutych w trakcie wizyt w Polsce. Niestety odszedł już w wieku 92 lat będąc do końca zadziwiająco sprawnym intelektualnie. Zapisy tych rozmów oraz jego obszernych maili posiadam na CD.
Znalazłam też inne nadzwyczajnie ciekawe relacje, które polecam każdemu zainteresowanemu historiami zwykłych ludzi: http://interia360.pl/uzytkownik/artykuly/czeslaw-suchcicki,33417. Oni juz odchodzą, dlatego spieszmy poznać ich historie…
Bardzo przepraszam za tę niespójna wypowiedź podyktowana emocjami i zniekształconą jak dla mnie zbyt wczesną godziną… :-I
Nawiązanie do głosowania berlińskiego jest wprowadzeniem do cytatu z książki Wł. Bartoszewskiego, a ten kluczem do opowieści o papierośnicy, która jest tylko pretekstem do przedstawienia postaw i zachowań.
Dziejsze spłeczeństwo cierpi na brak wzorów postaw. Tak mi się wydaje. Ważne jednak, że Berlińczycy będą się uczyli tak etyki jak i religii. Tyle, że pierwszej obowiązkowo. Wł. Bartoszewskiemu wystarczyło, jak wspomina w książce, wychowanie w domu.
Wartości etycznych i religijnych nie sposób obliczyć żadną miarą. Wartość papierośnicy owszem, aczkolwiek też zależy od chwili gdy jest obliczana. Natomiast zachowań tych ludzi nie wymierzysz.
Akurat nie ważne, czy Niemiec był Ewangielikiem, a Polak Katolikiem, a Żyd, nie wiadomo.
Wszyscy trzej zachowali jakieś postawy, które ośmielę sie nazwać bezcennymi. Obecnie szkoła musi uczyć postaw, bo na codzień brak wzorów.
Czy musimy sięgać aż do okrutnych czasów wojny , by te postawy przypominać?
No sami sobie jesteśmy winni – rynek tak uzdrowił nasza sytuację ,że teraz wszystko szkoła musi . Rodziców w domu nie ma , więc kto ma pokazywać postawy . A nawet jak są rodzice w domu to marzą o zupełnie innym świecie niż ten w jakim się poruszają, zapominając o swoim posłannictwie.
wynajduj dalej nieodkryte historie i pokazuje je . Może utrwalą się w pamięci choć kilku młodych osób powodując wdrożenie etycznego wzorca .
Co do opowiedzianej historii- miło że piszesz o prostych sprawach , bo takie jest życie . Szare bez kolorowych wystrzałów . Dopiero zbliżając się do jego kresu możemy podsumować jego dni . Dla mnie ta historia jest z domu wzięta , ileż to wieczorów spędziłem na opowiadaniach dziadka o wojnie polsko-rosyjskiej i jego kilkukrotnej drodze odbywanej niemal na piechotę spod Wilna do Kijowa . I dobrze że opowiedziałaś o tym zdarzeniu . Zostanie ono już na zawsze utrwalone w zdarzeniach losów ludzkich . I do pracy
Ntb. w Niemczech Francji i W.B. wczoraj obchodzono rocznice podpisania kapitulacji Niemiec. Gdy podpisywano dokument kapitulacji i zakończenia wojny w Moskwie był już 9 maja, dlatego u nas obchodzimy tę rocznicę dziś właśnie.
Wracjąc do tematu wzorów postaw. Podobno w Berlinie 59% mieszkancow nie wyznaje zadnej religii (na taki stan rzeczy wplynelo przylaczenie Berlina
Wschodniego), 21,5% to ewangelicy, 9,7% katolicy, 2,7% inni chrzescijanie, 6,3% , 0,6% inne religie.
Ponieważ w innych niemieckich Landach wprowadza sie lekcje islamu w szkole, to być może to wcale nie taka porażka inicjatywy chrześcijańskich Berlińczyków .
Z @maila:
“Przeczytałem uważnie twój felieton.
Oczywiście, że warto być przyzwoitym. Altruizm jest prawdopodobnie najważniejszą cechą ludzką umozliwiającą życie społeczne, kulturę i religę. Innymi słowy, dokładnie co czyni nas ludźmi. Altruizm jest bardzo ważny, bo przez większość ewolucji ludzkości zapewniał przeżycie małym grupom na skraju ekstynkcji przez ofiarność członków grupy na rzecz innych. Początkowo elementarna funkcja obrony najbliższej rodziny, później rozszerzona na szep, a potem na naród. Rzadko altruizm funkcjonuje między ludźmi całkowicie obcymi. Przyzwoitość jest najwyższą formą altruizmu, bo funkcjonuje jako ideologia i nie jest zależna od okoliczności.
Komentarze twojego artykułu dowodzą że czytelnicy nie zrozumieli jego centralnej tezy.
A co do etyki versus religia: etyka jest religią religia jest etyką. Wszysto w co wierzymy że jest dobre i przyzwoite pochodzi od religii. Chrześcijańskiej a przedtem Judaizmu. Nauka etyki zamiast nauki religii jest pomysłem dobrym bo zaciera wszystko co drugorzędne i zostawia tylko reguły zachowania między człowiekiem a człowiekiem i między człowiekiem a Bogiem, jesli w takiego wierzy.
Dzisiejszy wykład islamu w Europie nie ma wiele wspólnego ani z Islamem ani z etyka, i jest bardziej podobny do wykładu taktyki wojskowej i nienawiści na tle rasowym i religijnym. Wykład Islamu w Europie należy zabronić i zamknąć Madrasy. Inaczej Europa znajdzie się pewnego dnia podbita fizycznie przez wojska Allacha. Co stało się już w dużej części w przeszłości.”