Azrael

Subkultura Prawa i Sprawiedliwości

Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości uważają, że partia ta jest prawdziwą, polską, narodową prawicą, z własnym zapleczem intelektualnym, wyrastająca z tradycji niepodległościowej, związana także z opozycją czasów PRL, że właśnie w tej formacji skupiły się najlepsze cechy polskiej myśli politycznej. Inni, którzy są na prawo od tej formacji, którzy odeszli, są odszczepieńcami, bez świadomości państwowej i mandatu do reprezentowania społeczeństwa , a ci, którzy są bliżej centrum politycznego – to już nie jest prawica, tylko wstrętni liberałowie, sprzedający polski interes narodowy.

Prawo i Sprawiedliwość jest oczywiście formacją polityczną. Jest partią, realizującą konkretne zadania polityczne, a nawet konkretny projekt polityczny, nazywany przez pewien czas projektem IV RP. Tylko nie wiele ma to wspólnego z przytoczonymi tezami o wyjątkowości tej formacji. Termin IV RP został przejęty od pewnego środowiska politycznego, intelektualnego i przywłaszczony przez PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Pod hasło IV RP, negacji systemu demokracji, jaki się w Polsce stworzył po przełomie roku 1989, zostały podwieszone pomysły Jarosława Kaczyńskiego i Ludwika Dorna na państwo i “nową” organizację społeczeństwa. Próbowano nawet, przez okres prawie dwóch lat te pomysły, okraszone populistycznymi hasłami rewolucji moralnej, wdrażać w życiu politycznym. Jednak społeczeństwo ostro zaprotestowało przeciwko manipulacjom socjotechnicznym, jakimi go raczono – i w roku 2007 odsunęło PiS od władzy.

Poza formacją polityczną istnieje jednak zjawisko socjologiczne – duża i spójna grupa społeczna, która w sposób świadomy, ale również irracjonalny wierzy w projekty, jakie Jarosław Kaczyński stworzył, i niemalże bezgranicznie mu ufa. Wartości, opinie, normy i wzory, jakie przedstawia Jarosław Kaczyński, czasem całkowicie oderwane od rzeczywistości społecznej i politycznej, są przejmowane przez szeroką grupę jego “wyznawców” i adaptowane, jak własne. Tak tworzy się właśnie subkultura społeczna, czyli pewna grupa społeczeństwa, która posiadając pewien zbiór idei, poglądów, z reguły zamknięty w formułę, jest w opozycji do większości. Subkultura charakteryzuje się formą zamkniętą, dość hermetyczną, posiadającą własne normy, jest często akulturalna i operująca własnym kodem językowym.

Uczestnictwo w subkulturze jest z reguły rezultatem niezaspokojenia pewnych potrzeb określonej grupy społecznej i jest próbą samoorganizacji. Może ona wynikać zarówno z cech osobowościowych, jak i z uwarunkowań społecznych i kulturowych, może to być również element rozładowania frustracji i agresji, jaka rośnie w danej subkulturze. Subkultura PiS to podkultura wycofania, podkultura tych, którym wydaje się, że są przegrani. I to przegrani na wielu frontach. Patrząc na zwolenników Prawa i Sprawiedliwości, widzimy w tej grupie ludzi słabiej wykształconych, gorzej sytuowanych, ludzi, którzy uważają się za pokrzywdzonych przez przemiany, jakie zaistniały w Polsce po roku 1989. Skupia głównie warstwy niższe i tych, którzy uwierzyli w teorię spisku służb i komunistów, której efektem było powstanie III RP.

Podstawową cechą subkultury pisowskiej jest jej negatywny stosunek do dominującej w Polsce demokratycznej kultury politycznej. Członkowie grupy pisowskiej akceptują wprawdzie normy wyboru demokratycznego i porządku państwa, ale pozostają na marginesie tego układu społecznego. Negują porządek demokratyczny III Rzeczpospolitej, negując i podważając ustalenie społecznego konsensusu, jak został w polskim społeczeństwie stworzony po roku 1989. Nie widząc jednak możliwości obalenia tego porządku, z niesmakiem, ale w nim starają się uczestniczyć.

Subkultura PiS jest grupą w skali Polski dość znaczącą, w jej skład wchodzą oczywiście również mniejsze subkultury, takie jak choćby subkultura “Gazety Polskiej”, czy zawsze mocna subkultura antyrosyjska i antyniemiecka. Głównymi cechami tej subkultury jest świadomość przynależności do określonej grupy, uważanie się za wybranych, odrębnych od innych członków społeczeństwa, działanie w określonej grupie społecznej.

Grupa ta ma oczywiście własną organizację i własną ideologię. Tą organizacją jest partia polityczna, Prawo i Sprawiedliwość, która ma własną strukturę i system powiązań i oddziaływań, a także własne środki ekonomiczne, materialne. Oprócz tej struktury formalnej działa także struktura nieformalna, mająca znaczenie podstawowe, ważniejsze niż sama struktura formalna, mająca większy wpływ na działania subkultury. Struktura ta powstaje na zasadzie relacji poszczególnych członków subkultury, na bazie tego, jak jej poszczególni członkowie się oceniają, widzą i jakie działania podejmują w ramach własnej grupy. Struktura nieformalna grupy kształtuje sposób wzajemnych relacji, oraz to, jak jest ona odbierana przez otoczenie społeczne i oczywiście, jak sama to otoczenie postrzega.

Na czele każdej subkultury stoi jej przywódca. W przypadku PiS jest on jednocześnie twórcą i ideologiem tej subkultury, i bez niego ta formacja marginesu społecznego nie może istnieć. Dlatego jego przywództwo, zarówno w partii, jak i w całej subkulturze, jest niezagrożone. Opinie, że mógłby zostać zamieniony przez innego przywódcę, takiego jak choćby Zbigniew Ziobro, są nieuprawnione i świadczą o niezrozumieniu zasad, jakimi się kierują subkultury. Jarosław Kaczyński osiągnął przywództwo swojej subkultury poprzez jej utworzenie i dlatego jego pozycja jest niezagrożona. Może on rządzić w sposób całkowicie autokratyczny, a wszelkie procedury demokratyczne, które jakoby w jego partii działają, są tylko przykrywką tego autokratyzmu. Nie zrozumiał tego między innymi Ludwik Dorn, który chciał przyłożyć do funkcjonowania Prawa i Sprawiedliwości szablon partii demokratycznej. Jak się to dla niego skończyło – wiemy wszyscy. Musiał partię opuścić – ale jako silnie związany z subkulturą pisowską – pozostaje dalej na jej obrzeżach.
Struktura, forma i autokratyczny sposób kierowania subkulturą pisowską powoduje, że jej członkowie ograniczają się tylko do wykonywania poleceń swojego “wodza” i biernie oczekują na jego słowa i decyzje. Nie są wstanie samodzielnie ocenić programu i celów swego szefa, nie są również w stanie samodzielnie postawić przed sobą żadnych celów cząstkowych. Ich uzależnienie od opinii i poglądów swojego szefa zbliża ich do poziomu sekty, a poczucie alienacji, marginalizacji społecznej wytwarza w nich jeszcze silniejszą integrację w ramach subkultury. Prowadzi to do zawężenia ich relacji z otaczającym światem i innymi grupami społecznymi.

Subkultura pisowska charakteryzuje się jeszcze innymi zjawiskami. Jest ona praktycznie pozbawiona ideologii i świeżej myśli politycznej i społecznej, poglądy jej członków są wtórne. Brak im zasad etycznych i moralnych, ich etyka i estetyka polityczna jest wykładnią doraźnych potrzeb politycznych, czego przykładem była koalicja polityczna z LPR i Samoobroną. Jest to formacja, której oblicze jest obliczem jej szefa – czyli jest to subkultura akulturalna i amoralna.

Subkultura pisowska powstała z niedojrzałości jej członków, braku umiejętności dopasowania się do nowoczesnego społeczeństwa, braku kultury, braku ideologi i zrozumienia dla zmieniającego się, nowoczesnego świata. To subkultura przegranych.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 23 razy

  1. nordus pisze:

    Bełkot…

  2. asen asen pisze:

    @Nordus: Mógłbyś rozwinąć ten lapidarny komentarz?
    Bo według mnie napisałeś albo o jedno słowo za dużo, albo o kilka zdań za mało.

  3. Azrael Azrael pisze:

    Albo jest doktorem socjologii – wtedy chylę czoła, albo wprost przeciwnie…

  4. asen asen pisze:

    Dzisiaj nawet politologom trudno chylić czoła, tak szybko kandydują…

  5. Azrael Azrael pisze:

    Naród wzywa, to trzeba mu służyć…

  6. Ossad Ossad pisze:

    Bełkot, bełkot i jeszcze raz bełkot.
    Nawet nie chce mi się polemizować, bo cały ten tekst przypomina głodne kawałki, którymi karmiła nas telewizja publiczna przed wyborami w 2005 r.: patrzcie, na PiS chcą głosować tylko wiochmeni, jacyś gołodupcy, Podkarpacie z tą ich całą biedotą, w ogóle Polska B, żeby nie powiedzieć C, D, E itd. Ludzie przegrani, nie tak jak wyborcy PO – świetnie wykształceni mieszkańcy wielkich miast, ze znajomością siedmiu języków każdy, Europejczycy, ba,. może nawet Obywatele Międzynarodówki Ludzi o Optymalnych Poglądach! Patrzcie, ludzie na sondaże – mówiono nam w 2005 r. – przecież ta pisowska ciemnota jak nic przerżnie! Jak było – pamiętamy.
    Tekst Azraela ma tyle wspólnego z rzeczywistością i prawdą, co te sondaże. Już choćby zdanie „Pod hasło IV RP, negacji systemu demokracji” jest kompletną bzdurą, bo idea IV RP została wprowadzona do dyskursu politycznego w Polsce przez Pawła Śpiewaka i miała w założeniu być próbą stowarzenia demokracji właśnie na wzór zachodni, z nie postkomunistyczny, z esbekami rozdającymi karty.
    Reszty tego artykułu, przypominającego posmarowany masłekiem zatęchły suchar pozostawię bez komentarza. Jedno zdanie byłoby natomiast godne pochwały: „Jest ona praktycznie pozbawiona ideologii i świeżej myśli politycznej i społecznej, poglądy jej członków są wtórne”, gdyby odnieść je do PO…

  7. gosc pisze:

    o, widac ze juz sie pan narazil fanatykom ;]

  8. Azrael Azrael pisze:

    @gosc – za długo jestem w sieci, za dużo już napisałem tekstów, żeby się pisowskim jihadem przejmować…

  9. gragaK gragaK pisze:

    Ossad, serio czy z przekąsem (by nie powiedzieć, że z pogardą)?: „patrzcie, na PiS chcą głosować tylko wiochmeni, jacyś gołodupcy, Podkarpacie z tą ich całą biedotą, w ogóle Polska B, żeby nie powiedzieć C, D, E itd. Ludzie przegrani, nie tak jak wyborcy PO – świetnie wykształceni mieszkańcy wielkich miast, ze znajomością siedmiu języków każdy, Europejczycy, ba,. może nawet Obywatele Międzynarodówki Ludzi o Optymalnych Poglądach!”

  10. Ossad Ossad pisze:

    Owszem, nie jest to Salon24, gdzie za tak naiwny i głupawy tekścik, w którym jest tylko jakiś zlepek komunałów zapożyczonych od linii „Polityki” odbyłaby się pewnie ostra młócka w komentarzach.

    „Subkultura PiS to podkultura wycofania, podkultura tych, którym wydaje się, że są przegrani.” – totalna bzdura. I retoryka rodem z „Mein Kampf”: podludzie, nadludzie, podkultura, nadkultura.

    Ten tekst jest tak skrajnym uproszczeniem, że aż budzi wesołość swoją aurą absurdu. Może taki był zamierzony efekt?

  11. Marika Marika pisze:

    Z przykrością stwierdzam, że dawno nie czytałam tak pozbawionego sensu tekstu, tak bezpardonowo obrażającego pewną, niemałą (warto zaznaczyć) grupę osób, w tworze tym nazwanych „wyznawcami” Jarosława Kaczyńskiego oraz frustratami. Poziom agresji tegoż pożal się Boże artykułu, jest wręcz nieprawdopodobny, tak jak i namacalny wręcz wstręt żywiony przez autora w stosunku do wyborców PiS-u.
    I może nawet byłoby to trochę śmieszne, gdyby rzecz spreparował ktoś na zamówienie, bądź grafoman o niezbyt szerokich horyzontach intelektualnych. W momencie jednak, kiedy podobny – jak ktoś trafnie określił – bełkot (bo, wybacz Azraelu, ale inaczej tego nazwać się nie da) wychodzi spod palców bacznego obserwatora życia politycznego, to zaczyna przerażać.

  12. Katarzyna Lisowska klisowska pisze:

    A zwolennicy PO tak się szczycą swoją tolerancją…

  13. gosc pisze:

    nie mowie, zeby sie przejmowac bo naprawde nie ma czym; smieszy mnie jedynie zaslepienie ludzi wierzacych w doskonalosc pis i to jak tupia swoimi nozkami gdy czytaja takie rzeczy.

  14. Azrael Azrael pisze:

    @Marika – agresja? A gdzie tu agresja? Widzę, że coś musiało zaboleć. A na marginesie – materiał ten w ogóle jest pewnym koreferatem do opracowania pewnego profesora. I on zauważył przymrużone oczy…

  15. Azrael Azrael pisze:

    @klisowska – a na czym opierasz opinię o tym, że jestem zwolennikiem PO?!

  16. Katarzyna Lisowska klisowska pisze:

    Bo twoja retoryka jest typową retoryką propagandystów PO.

  17. Marika Marika pisze:

    Azrael, mnie nic nie boli, bo i nie ma co. Sama nie zaliczam się do „subkultury PiS-u”, nie czuję ani z partią ani z jej przywódcą emocjonalnego związku. Po prostu takie teksty, w których atakuje się pewną grupę osób, na dodatek wrzucając wszystko do jednego worka, uważam za nieprzyzwoite.

    Ten fragment: „Może ona wynikać zarówno z cech osobowościowych, jak i z uwarunkowań społecznych i kulturowych, może to być również element rozładowania frustracji i agresji, jaka rośnie w danej subkulturze. Subkultura PiS to podkultura wycofania, podkultura tych, którym wydaje się, że są przegrani. I to przegrani na wielu frontach. Patrząc na zwolenników Prawa i Sprawiedliwości, widzimy w tej grupie ludzi słabiej wykształconych, gorzej sytuowanych, ludzi, którzy uważają się za pokrzywdzonych przez przemiany, jakie zaistniały w Polsce po roku 1989. Skupia głównie warstwy niższe i tych, którzy uwierzyli w teorię spisku służb i komunistów, której efektem było powstanie III RP” jest jednym z najbardziej kłamliwych, durnych i wręcz obrzydliwych, jakie czytałam w ostatnim czasie.
    Jakie prawo i wiedzę posiadasz, by „zagarniać” do takiego opisu wszystkich pisowskich wyborców? To naprawdę dość żenujące, przykro mi.

  18. Widać, że zbliżają się wybory… i czas w sposób „delikatny” wytłumaczyć wyborcom (tym mniej rozgarniętym), kto w tym kraju jest ciemnogrodem a kto oświeconym postępowcem. Azrael wziął na swe barki ciężar tego uświadamiania mas… zapewne z szlachetnych pobudek.
    Zapewne również, kierując się szczerym obiektywizmem i etyką dziennikarską, pisze o jednej z większych partii w Rzeczypospolitej (i tylko o tej jednej) „subkultura” a jej zwolenników szufladkuje jako: „ludzi słabiej wykształconych, gorzej sytuowanych, ludzi, którzy uważają się za pokrzywdzonych przez przemiany, jakie zaistniały w Polsce po roku 1989.”.
    Czy po objawieniu przez Azraela tych prawd, rozsądny człowiek może poprzeć swym głosem tę subkulturę? Po co się narażać na zaliczenie do grupy ludzi gorzej wykształconych, gorzej sytuowanych i sfrustrowanych… no, po co?

  19. Azrael Azrael pisze:

    Drogi Andrzeju – ja nie prowadzę żadnej walki politycznej, ani tym bardziej agitacji. Jestem całkowicie apolityczny i nie związany z żadną siłą, czy opcją polityczną. Natomiast moje antypisowskie nastawienie jest powszechnie dość znane, mam również prawo do stosowania takich metod walki z PiS, czy ośmieszania go, jakie uważam za stosowne. Nie widzę nic zdrożnego w tym, że ludzi ślepo uwiązanych do pisowskiej pseuodoideologii nie traktuję z atencją.

  20. Marika Marika pisze:

    Azraelu drogi, mam nieodparte wrażenie, że tekstem tym nie ośmieszyłeś wyborców PiS-u, lecz raczej samego siebie.
    Naprawdę nie dostrzegasz, jak głęboko niesprawiedliwy, nieobiektywny jest ten tekst, jak wyssane z palca są tezy w nim zawarte? Na Boga, dokąd prowadzi tak bezpardonowe obrażanie ludzi?

  21. Szern pisze:

    Azraelu:
    „Jestem całkowicie apolityczny i nie związany z żadną siłą, czy opcją polityczną. ”
    i
    „Natomiast moje antypisowskie nastawienie jest powszechnie dość znane, mam również prawo do stosowania takich metod walki z PiS, czy ośmieszania go, jakie uważam za stosowne.”
    Te dwa zdania są sprzeczne. Albo jesteś apolityczny albo antypisowski. Nie można być „trochę” dziewicą.

  22. Marek Bonarski pisze:

    Szern ma rację. Nie można deklarować apolityczności i równocześnie przyznawać się do walki (dokładnie takiego określenia użyłeś) z jakimś ugrupowaniem politycznym. Wniosek – nie jesteś apolityczny choć może tak Ci się zdaje. Nic w tym zdrożnego, większość ludzi nie jest. Tylko po co się (i czytelnika) oszukiwać.

  23. podobne odczucia do autora powyższego tekstu

Skomentuj