koyaanisqatsi
Romantyzm – niezidentyfikowany archaiczny przeżytek?
Postanowiłam przekonać się jak dziś rozumiemy romantyzm. Starałam się przeprowadzić skrupulatne badania do tego felietonu. Znalazłam dziesięć osób, w różnej kategorii wiekowej, które poprosiłam o podanie trzech słów, kojarzących im się z „romantyzmem”. Swoje „mini badania” prowadziłam z zaskoczenia. „Ankietowanym” kazałam odpowiadać natychmiast, bez zastanawiania się. Wyniki tego eksperymentu były prześmieszne! Romantyzm to u znacznej większości: „Adam Mickiewicz”, „epoka w literaturze”, „pytanie maturalne”, ” świece”, ”coś co lubią kobiety” (ale co?) „spacer”, „kolacja przy świecach”, „przeżytek, ale czasem się przydaje”. Były też odpowiedzi całkowicie zaskakujące typu „dziecko, ty lepiej pranie idź powieś, bo Ci się pogniecie w pralce” tudzież „taka słodka cecha kobiet”, „iść do kina na Lejdis z laską” i cała masa innych, mniej lub bardziej z tematem związanych.
Moi respondenci pozbawili mnie złudzeń, więc badania postanowiłam poszerzyć o inne, nie mniej cenne źródło, jakim jest Internet. Tutaj jednak moje rozczarowanie przeszło wszelkie granice. Szukałam definicji ładnej, dobrze wyeksplikowanej, zrozumiałej. I nic. Źródło jakim jest znana powszechnie wyszukiwarka, pokazało setki tysięcy stron, traktujących o epoce literackiej, twórczości tego okresu, poetach, nurtach i temu podobnych. Pojawiła się też strona, w której zdanie tłumaczące termin powala, a mianowicie „Romantyzm to cecha, która prowadzi do łóżka, tak więc jest czymś bardzo przydatnym„. Nie pomogła zmiana sformułowania z „romantyzmu” na „romantyczność”, wyniki zawęziły się do samego Mickiewicza. „Człowiek romantyczny” wpisany w wyszukiwarkę, ukazał szereg postaw od młodego Wertera, przez Konrada Wallenroda do Giaura. Jako taki, efekt przyniósł termin „być romantycznym” – kilka postów z terminologii literackiej i jeden artykuł o tytule: „Czy można być romantycznym w naszych czasach bez gotówki”.
Kompletna klapa w temacie, i co teraz? Albo badania przeprowadzone były niedokładnie, albo nikt nie potrafi powiedzieć czym jest dla niego romantyzm. Czym jest teraz dla nas i jakie konsekwencje za sobą niesie? Badania prowadziłam nadal, rozmawiając już nie o temacie, ale o życiu moich znajomych. Pytałam jak spędzają razem czas, co robią aby sprawić sobie nawzajem przyjemność. Babci zadałam pytanie o formę, w jakiej oświadczał jej się Dziadziuś (było w tym tyle romantyzmu co w płatkach owsianych na mleku). Moje obawy rosły z każdą rozmową. Okazało się bowiem, że niemal wszyscy „Tego” pragną, większość się wstydzi, i prawie nikt nie wie co to jest!
Wnioski mogą wydać się enigmatyczne jak sam nieszczęsny romantyzm. Otóż to, co przez niego rozumiemy (pomijając całkowicie aspekty literackie), wcale nie ma zabarwienia optymistycznego. Romantyzm kojarzony jest w dużym stopniu, ze słabością charakteru, czy z infantylnością. Pogląd taki, w dużej mierze reprezentowany jest niestety przez panów (Od których notabene kobiety wymagają romantyzmu zawsze, wszędzie i na każde zawołanie. Problem tylko w tym jak wymagać skoro same nie wiemy czym jest). Z drugiej jednak strony, kobiety niby chcą, aby panowie byli romantyczni, ale „zbytnią ckliwość” jak same mówią, uznają często za słabość charakteru, dziewczęcość, brak męskości i siły, a w najgorszym przypadku zdziecinnienie. Skonfundowanie rośnie. Wyciągnąć bowiem można wnioski, że romantyzm to cecha przypisywana w większości kobietom – przez same kobiety. U mężczyzny będący słabością charakteru, a cały wywód sprowadza się do tego, że “baby” przesiąknięte jak gąbka pseudo feminizmem, same niechcący oskarżają się o bycie ciepłymi kluchami. Skoro przecież różnica płci nie ma znaczenia, my kobiety uważamy się za ekspertki od romantyzmu, a facetów romantycznych za mięczaków, to same jesteśmy równie dziecinne. Finito. Ale czy na pewno?
Nadal nie mamy definicji romantyzmu, wiemy za to, że jest dla większości z nas – troszkę śmieszny. Czasem jest uroczy, kiedy chcemy poprawić sobie samopoczucie, poczuć się ważnymi, wyróżnionymi. Problem w tym, że nie wolno nam osądzać czegoś, o czym nie mamy do końca pojęcia. Dla mnie samej romantyzm to specyficzny rodzaj uniesienia. Porywu ludzkiego serduszka i duszy. Chwilowe uwolnienie się od posiadanych numerków i uporządkowanych do cna zasad świata. Pesele, numery kart kredytowych, kont, telefonów, piny, puki, numery identyfikacji podatkowej, szkoła, egzaminy, praca, budzik, poranna prasa, korki, dokumentacje, podpisy, reklamy i wieczny mętlik. Podświadoma chęć uwolnienia się od tego choć na chwilę, zakopana głębiej, lub mocno uwidoczniona chęć bycia wyjątkowym, kochanym i kochającym, nigdy nie pozbawi nas romantyzmu. Czy nam się to podoba czy nie. Można się bronić, próbować podporządkować rytmowi, bać się ośmieszenia, ale prędzej czy później znajdzie się osoba, która zrujnuje ten realizm i człowiek zgłupieje – czyli zrobi się romantyczny.
I zaczną się widoczne – materialne i pozamaterialne dowody romantyzmu. Zależeć one będą od stopnia „ogłupienia” i osobistej inwencji „zgłupiałego”. Spacery, kwiaty, świece, wiersze, wyznania, loty balonem nad miastem i patrzenie na wszystko zgoła inaczej. Piasek na plaży będzie księżycowym pyłem, sam księżyc srebrnym powiernikiem miłosnych wyznań, gwiazdy zmieszczą się w jej oczach, deszcz będzie wystukiwał jego imię, kwiaty będą miały takie zachwycające kielichy. Wiatr będzie niósł zapach jej perfum. Dosłownie wszystko będzie mówić- żeś oszalał.
Potem, albo Cię na ziemię sprowadzi katastrofa, albo Cię szaleństwo nie opuści, i endorfiny nakażą po latach widzieć te same gwiazdy w jej oczach, podawać śniadanie i kawę do łóżka, wysłać w środku dnia maila o treści „myślę o Tobie”, lub całkiem prozaicznie umyć gary po obiedzie. We wszystkim jest romantyzm nawet we wspólnym malowaniu pokoju dla dziecka. Chyba że się nie chce oszaleć.
Romantyzm nie jest przeżytkiem. Jest nieodłączną cechą charakteru każdego człowieka, niekiedy uwolnioną wcześnie i zmiażdżoną przez rozczarowania a potem zakopaną daleko daleko w podświadomości. Kiedy indziej całkiem uwidocznioną i bajecznie dziecięcą. Sam Fellini mawiał, że nigdy nie wolno nam stracić dziecięcego optymizmu. W takim optymizmie jest wiele z romantyzmu. Proszę Was, ludzie pozwólcie sobie zwariować, choćbyście mieli dostać po głowie, to taki romantyzm nawet infantylny, nawet czasem śmieszny, ma w tym i tak banalnym świecie tyle nieodpartego uroku!
Zdjęcie Candle autorstwa reisereise zostało opublikowane z serwisu stock.xchng
Zdjęcie Sky of love autorstwa Scyza zostało opublikowane z serwisu stock.xchng
Zdjęcie Kissing couple autorstwa betacam zostało opublikowane z serwisu stock.xchng




Jeden z lepszych artykułów na tym portalu.
Swoją drogą ową archaiczność i niezidentyfikowanie pokazują również statystyki – ten artykuł: 115 czytań, 0 komentarzy (ups, teraz już odpowiednio 116 i 1). Artykuł o piwie – 750 czytań, 9 komentarzy.
Szkoda…
BTW: dlaczego admini ukrywają, że toto stoi na wordpressie?
Admini nie ukrywają, wykupili usunięcie stopek autorskich…
Witaj, jeszcze nikt nas nie nazywał portalem, hehe.
@Tavaro
Wordpress jest używany tylko w wersji testowej, jest to jakby audyt funkcjonalności dla serwisu. Docelowo bazą serwisu będzie dedykowany skrypt. Wordpress, znakomity dla niewielkich blogów, kompletnie nie sprawdza się jako skrypt portalowy.