Damian Suchan

Remis w meczu na szczycie

2934842724_ed8f7e2c9e_mLegia Warszawa zremisowała w meczu z Lechem Poznań 1:1. Myślę, że wiadomość ta najbardziej ucieszyła kibiców w Krakowie, gdyż tamtejsza Wisła zrównała się w tabeli punktami z liderem. Czyżby losy mistrzostwa miały się rozstrzygnąć na Reymonta w meczu Wisła – Legia?

Mecz warszawskiej Legii z Lechem nie był porywającym widowiskiem, jednak nie zabrakło dużej dozy walki i biegania. W pierwszej połowie na całym boisku dominowała Legia Warszawa, nie pozwalając Lechowi Poznań nawet przez chwilę spokojnie rozgrywać piłki. Lechici nie stworzyli w pierwszych 45 minutach żadnej dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Po stronie warszawskiej drużyny szalał Tekesure Chinyama, który zdobył bramkę w 10 minucie po dośrodkowaniu Rogera. Legia miała jeszcze kilka sytuacji na podwyższenie wyniku, jednak w bramce drużyny gości świetnie spisywał się Krzysztof Kotorowski.

Po przerwie Lech odważniej ruszył na bramkę warszawiaków. Widać było, że słowa trenera Franciszka Smudy podziałały na zawodników mobilizująco – wreszcie potrafili przytrzymać piłkę i mądrze ją rozegrać. Ciągle jednak brakowało ostatniego podania i wykończenia akcji. W 75 minucie wszystko się zmieniło, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę zgrywał Bartosz Bosacki, Lewandowski dołożył nogę i było 1:1. Od tego momentu widowisko nabrało przyspieszenia. Zmęczenie powodowało błędy w obronie w obu drużynach przez co było więcej okazji strzeleckich. Żaden z zespołów nie potrafił już do końca spotkania zdobyć bramki i mecz zakończył się remisem.

Z wyniku tego najbardziej zadowolona może być Wisła Kraków. Los mistrzostwa jest teraz w ich rękach i nie muszą liczyć na potknięcie rywali w innych spotkaniach. Warunek jest tylko jeden: trzeba wygrać u siebie z Legią co na pewno łatwe nie będzie.

 

1 Legia Warszawa 25 51 43-13
2 Wisła Kraków 25 51 41-18
3 Lech Poznań 25 50 42-18
4 Polonia Warszawa 25 47 34-17
5 GKS Bełchatów 25 47 34-24
6 Śląsk Wrocław 25 40 35-26
7 Jagiellonia Białystok 25 31 24-25
8 ŁKS Łódź 25 29 23-36
9 Polonia Bytom 25 29 25-37
10 Piast Gliwice 25 28 13-22
11 Ruch Chorzów 25 26 16-26
12 Lechia Gdańsk 25 26 23-36
13 Odra Wodzisław 25 26 18-32
14 Arka Gdynia 25 25 18-28
15 Cracovia Kraków 25 22 19-36
16 Górnik Zabrze 25 22 16-30

W tabeli strzelców Chinyama znowu wyszedł na prowadzenie. Walka o ten tytuł z Pawłem Brożkiem zapewne będzie do ostatniej kolejki.

 

1 Takesure Chinyama 17
1 Paweł Brożek 16
3 Filip Ivanovski 10
3 Robert Lewandowski 10
5 Rafał Boguski 9
5 Dariusz Pawlusiński 9

Grafika pt. 85/365: In Soccer We Trust… autorstwa Socceraholic pobrana została z serwisu flickr.com
CC-BY
Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 4 razy

  1. poznaniok pisze:

    Remis na boisku najgroźniejszego rywala, to jednak sukces Kolejorza. Lech – tradycyjnie – najlepiej grał w doliczonym czasie.

  2. Damian Suchan suchy282 pisze:

    Można ten wynik uznać za sukces Kolejorza. Dziwi mnie dlaczego wlasnie w koncowkach Lechici graja tak dobrze a poczatek spotkania przesypiaja?

  3. poznaniok pisze:

    Chyba atmosfera w drużynie nie jest najlepsza – za dużo „gwiazdorów”. Obserwuję mecze Lecha tylko w telewizji, ale dają się np. zauważyć spięcia między Arboledą i Bosackim lub chłodny stosunek do Śtilica. Moim zdaniem nieprzemyślana polityka transferowa rozbiła kolektyw, nieformalny szkielet drużyny. Jeżeli każdego można sprzedać i w zamian kupić „bałkaniarza”, to po co się przywiązywać do barw klubowych? Teraz ławka rezerwowych jest bardzo krótka. Tzw. „afera Reissa” też zrobiła swoje – człowiek nie ma postawionych zarzutów, a nadal jest zawieszony przez władze klubu, dla którego tak wiele zrobił.

  4. Marika Marika pisze:

    A jednak pojedynek Chinyamy z Lewandowskim ;-)
    W pełni zgadzam się z poznaniokiem. Konflikt Manuela z Bosackim widoczny jest gołym okiem. Lech zespołem jest tylko z nazwy, niestety.

Skomentuj