Andrzej Pieczyrak
Przepraszam Cię Doorgu
Żyjemy w świecie natłoku informacji, codziennie zasypywani tysiącem bitów wiadomości. Uwierzyliśmy, że bez mediów nie ma życia, ale czy same media to jest prawdziwe życie? Po krótkim flircie z dziennikarstwem wróciłem do rzeczywistości i realnych działań. Ale bez mediów nawet najszlachetniejsze działania skazane są na porażkę.
Obywatel AD 2009
Wstaję rano, włączam radio. Przy śniadaniu czytam gazetę, potem auto i znowu radio. W pracy przy kawie kolejna prasówka. Wracam do domu i zerkam na monitor komputera. Potem telewizor, prasa i radio… Dzień w dzień, niczym narkoman, karmię się wiadomościami z kraju i ze świata. Nie jest mi obcy kryzys światowy, wielka polityka, kursy walut, wyniki totolotka, rozgrywki tenisa w Australii a nawet aktualny stan biustu Dody.
Flirt z mediami…
Któregoś dnia popatrzyłem na siebie i na swych bliźnich – którzy większość swej wiedzy o świecie czerpiemy z codziennej informacji medialnej. Otworzyłem oczy i zrozumiałem starą prawdę, że nie jest ważne co mówisz, co robisz, ale co o tobie piszą… i „najważniejsze, żeby nazwiska nie przekręcili”. Uwierzyłem w potęgę mediów. W sylwestrową noc 2005 roku, lekko ośmielony szampanem, podjąłem decyzję – będę wydawać „bibułę”. Prosty biolog, mający spore problemy z poprawną polszczyzną, postanowił przemówić do ludzi słowem pisanym.
Pierwszy numer mojej gazetki stanowił pewne credo życiowe, drugi wynikał z fascynacji ideą urbanistyczną Miasta-Ogrodu, trzeci był protestem przeciwko wycinaniu drzew i zaniedbywaniu zabytków, a czwarty ośmielał się mówić o moim pojmowaniu demokracji. Ten był chyba najlepszy, bo po jego publikacji władze mojego miasta postanowiły złożyć na mnie donos do prokuratury. I tak, w całkiem niewinny sposób, wydając gazetkę o nakładzie niespełna stu egzemplarzy, stałem się człowiekiem znanym… nie tylko swoim przyjaciołom, ale i wydziałowi przestępstw gospodarczych miejskiej komendy policji.
Nie zostałem jednak męczennikiem, szykanowanym za nielegalne wydawanie „prasy”, gdyż prokuratura zdecydowała się umorzyć postępowanie, ze względu na „brak znamion czynu zabronionego”. Chcąc, nie chcąc, zamiast korony cierniowej otrzymałem miano dziennikarza. Pogodziłem się z tą nobilitacją i postanowiłem nawet swoją gazetkę oficjalnie zarejestrować.
Pisałem więc dalej, aż całkiem przypadkowo wypisałem sobie tytuł dziennikarza obywatelskiego roku 2007. Przez chwilę byłem dumny i cieszyłem się jak dziecko gdy lokalne media pisały o moim sukcesie. Cieszył się z tego nawet mój pies…
Powrót do akcji
Gdy minęła chwilowa euforia postanowiłem powrócić do źródeł, czyli od pióra przejść do czynu. Uwierzyłem, że podobnie jak w swoich dziennikarskich wprawkach, teraz uda mi się osiągnąć sukces. Niestety, to już nie było tak proste. Każdy mały sukces okupiony wielkim kosztem. Jednak z czasem uodporniłem się na ciosy, nawet te w plecy, przywykłem do reguł świata tego. Konferencja, manifestacja, happening, debata… i stały kontakt z ludźmi, to chyba jest to co najbliższe mojej duszy… Zamiast pisać, wolę sprawdzać się w działaniu. To właśnie ten stan dostarcza mi niezbędnej porcji adrenaliny i daje mi poczucie, że moje istnienie nie jest bezsensownym trwaniem od narodzin do śmierci. Jest czymś więcej niż codziennym wchłanianiem medialnych newsów, a nawet własnoręcznym ich tworzeniem. Jest prawdziwym życiem i bezustanną weryfikacją własnego sumienia.
Realizm kontra idealizm
Mam więc dzisiaj wielu znajomych, kilku przyjaciół, sporo pomysłów, i satysfakcję, że mimo „różnych okoliczności”, stale pozostaję „po jasnej stronie mocy”. Teraz jednak jeszcze lepiej rozumiem, że w dzisiejszych czasach, bez wsparcia mediów, niemal każda próba działania skazana jest na niebyt i porażkę.
Przepraszam Cię zatem DO.ORG, że nie skorzystałem wcześniej z podanej mi ręki i proszę przyjmij dziś moje pióro pod swoje skrzydła. Otocz mnie swą medialną opieką. W zamian obiecuję Ci, że będę dla Ciebie pisał… za darmo. Przepraszam Cię Doorgu…
I tylko czasem żal…
Wszyscy hołdujemy technologii, nazywamy się społeczeństwem informacyjnym, chłoniemy codzienną dawkę wiadomości. Ale czy przez to jesteśmy lepsi, mądrzejsi czy chociażby bardziej doświadczeni? To jest także mój świat, przyzwyczaiłem się i chyba coraz lepiej rozumiem jego mechanizmy. Czasem tylko, czytając stare książki, tęsknię za czymś i próbuję powtarzać sobie: „Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki spokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.”
Autorem fotografii jest Andrzej Pieczyrak

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska





Andrzeju, czytać tu Twoje teksty to prawdziwa przyjemność.
Desiderata…
Jak dobrze się czyta ten artykuł. Proszę o więcej.
Witaj w Doorgu, „prosty biologu, mający problemy z poprawną polszczyzną”
Witajcie! Cieszę się, że znowu jestem z Wami.
Andrzeju, błagam: rzuć tego( i wszystkie inne papierosy) !! Z kim będę dalej walczyła, żeby Gliwice zostały Gliwicami????
Fajny tekst, ale zastanowiło mnie zdanie:…”ten stan (działania) dostarcza mi niezbędnej porcji adrenaliny”…; bo przecież chyba nie o tę porcję, działkę, dawkę chodzi? Chyba o zwykłą ludzką ulgę, że nie sprzeniewierzamy się naszym ideałom.
Skromny biolog sprzedający chemikalia i środki budowlane powoli pnie się na stołek prezydenta miasta Gliwice…
@sss9:
To byłoby naprawdę coś! Jako jeden z niewielu prezydentów znalazłby się na tym stanowisku dzięki własnym dokonaniom i zaangażowaniu w pracę społeczną.
Andrzeju – życzę Ci tej funkcji, mając świadomość, ile dobrego mógłbyś wtedy zrobić dla Gliwic, skoro robisz mnóstwo dobrej roboty nie posiadając możliwości, jakie daje ten „stołek.
Dzięki za słowa wsparcia… i wiarę. Nie czuję się na siłach aby samodzielnie zmieniać rzeczywistość ale wierzę w przyjaciół i ludzi, którzy mają większe doświadczenie niż ja. Przecież to nie grzech zajmować się polityką
To jest nasz kraj i mamy prawo brać czynny udział w kształtowaniu rzeczywistości…. wokół nas.
Mirello, wspieram Cię w prośbie nikotynowej.
Andrzeju, byłam niedawno w Gliwicach i ze zdziwieniem stwierdziłam, że tyle ludzi (głównie kobiet) palących na ulicach to ja nigdzie nie widziałam. Obserwowałam nawet scenkę przed kafejką na Zwycięstwa. Przy stoliku siedziały trzy eleganckie (w wieku mocno średnim) palące kobiety, jedna miała na stole… lepsze papierosy, podeszła do niej młoda zadbana dziewczyna i bez pardonu poprosiła o jednego. Kobiety były nie mniej zdziwione niż ja… No to masz zadanie.
Andrzejku! ty byś nie zauważył ironii gdyby podeszła i kopnęła cię w zad.
Kto oprócz twoich koleżków chce żebyś był prezydentem miasta ? Naopowiadali ci jak Pawlakowi/Wałęsie bzdur a ty w nie uwierzyłeś ?
Jak biolog kochający naturę może sprzedawać szkodliwe dla środowiska chemikalia ?
Jak obrońca lokalnego handlu może kupować w sieci „Biedronka” ?
Co do tej pory zrobiłeś jako radny ROŚ ? Potrafisz tylko się wykłócać o lokal !
Ogarnij się człowieku ! Wracaj do swoich pszczółek i wiewiórek !
Czyżby obecna władza poczuła się zagrożona operacją odrywania od koryta i anonimowo syczy sobie z kącika?
A czy każdy mieszkaniec Gliwic musi kochać Andrzeja Pieczyraka ?
Ja nie mam nic wspólnego z władzami miasta i jakąkolwiek polityka ale moim prywatnym zdaniem jst to co napisałem. Nie podoba mi się działalność A.P. i tyle.
Rozumiem „Szern” że „kto nie z nami ten przeciwko nam” ? Towarzystwo wzajemnej adoracji ?
@sss9 witaj u nas ; po takim wstępie dosyć trudno ci będzie odkryć tożsamość i pokazać dla odmiany swoją aktywność w lokalnym terenie. Andrzeja znamy a Ciebie nie, dodatkowo twój wpis niewiele albo wcale nie wniósł niczego do dyskusji.
Przypinać komuś łatkę parcia na władzę jest łatwe przy okazji banalne. Musisz włożyć więcej wysiłku, żeby Twoje komentarze można było traktować poważnie.
Komentujący tutaj sss9 nie ma nic wspólnego z sympatycznym sss9 piszącym na forum gliwickim gazety.pl. Mierny poziom wpisów tutejszego sss9 , a przede wszystkim jego personalne ataki na Andrzeja Pieczyraka, każą się domyślać, że ich autorem jest któryś z dyżurujących stale na gliwickich forach obrońców prezydenta Frankiewicza. Gliwicki „układ samorządowy” trwa już 15 lat i jego beneficjenci robią co mogą, żeby zachować swój status quo.
Witam.
Niestety jak widzę powtarza się sytuacja z forum gazeta.pl. Jakakolwiek osoba, która ma odmienne zdanie od „jedynie słusznej myśli” gliwickiej opozycji i ośmieli się skrytykować Andrzeja Pieczyraka, Marka Berezowskiego, Stowarzyszenie GdG czy Radę Osiedla Śródmieście jest od razu traktowany z buta jako wróg na usługach prezydenta. Czy to nie jakaś paranoja?
Oświadczam że nie mam nic wspólnego z lokalną polityką, władzami miejskimi i partiami/zrzeszeniami i organizacjami. Jesteśmy w ogólnodostępnym miejscu w internecie i nie mam obowiązku legitymować się, odkrywać tożsamość czy przechodzić jakiekolwiek próby.
Pana Pieczyraka zapamiętałem tylko ze sławetnej akcji zbierania podpisów referendalnych. Klasę pokazał na konferencji prasowej po zakończeniu zbierania podpisów kiedy nie chciał nawet przedstawić wyników na zasadzie „wiem ale nie powiem”.
@stasiek17: może mam przytoczyć kilka wypowiedzi tego „sympatycznego” użytkownika forum gliwce lub twoich żeby odkryć karty ?
[...]„@stasiek17: może mam przytoczyć kilka wypowiedzi tego “sympatycznego” użytkownika forum gliwce lub twoich żeby odkryć karty ?”
Sam przyznajesz, że nie ty jesteś tym „sympatycznym” sss9. Nie przeszkodziło ci to jednak by zarejestrować się na tym forum posługując się jego nickiem. Nie stać cie na jakiś własny?
1. To nie jest forum dyskusyjne.
2. Nie rejestrowałem się – nie jest to wymagane
3. sss9 nie jest nazwą zastrzeżoną: http://godzilla.wikia.com/wiki/SSS9 Mam do niego takie samo prawo jak każdy inny szczególnie że sam używam go dłuższy czas w internecie.
4. Proszę nie zmieniaj do.org.pl w forum gazeta.pl: dyskutujesz zupełnie nie na temat próbując przemycić swoje 3 grosze i dopiec przeciwnikom gliwickiej opozycji.
Wracając do tematu dyskusji: nie podoba mi się monopol władzy w Gliwicach, chciałbym żeby z moim ukochanym mieście działała prężnie jakaś znacząca opozycja niestety nie w takim kształcie jak obecnie.
Moja niechęć do p.Andrzeja nie jest wynikiem jakiś osobistych urazów tylko wynikiem obserwacji jego działań. Sławetna akcja referendalna, obrona mostów, drzewa na Sowińskiego i różne wypowiedzi w lokalnych mediach utwierdzają mnie w moim przekonaniu. Dodatkowo dobór współpracowników w środowiskach jakich się obraca p.Andrzej nie świadczy o nim najlepiej. Mam na myśli osobę znaną z aroganckiego zachowania na sławnej otwarte sesji Rady Miejskiej oraz jednego wybitnego „specjalistę/eksperta”.
Tyle z mojej strony. Piszę tutaj bo p.Andrzej skutecznie unika korespondencji ze mną.
Witam wszystkich i przepraszam, że podtrzymuję tę dyskusję. Nie komentowałem zaczepek gdyż uważałem, że to nie jest miejsce na takie „dyskusje”. Niestety pan sss9 uważa inaczej…
Na początek pozwolę sobie zestawić dwie wypowiedzi sss9:
1. „Pana Pieczyraka zapamiętałem tylko ze sławetnej akcji zbierania podpisów referendalnych. Klasę pokazał na konferencji prasowej po zakończeniu zbierania podpisów kiedy nie chciał nawet przedstawić wyników na zasadzie „wiem ale nie powiem””
2. „Moja niechęć do p.Andrzeja nie jest wynikiem jakiś osobistych urazów tylko wynikiem obserwacji jego działań. Sławetna akcja referendalna, obrona mostów, drzewa na Sowińskiego i różne wypowiedzi w lokalnych mediach utwierdzają mnie w moim przekonaniu.”
Pytam zatem czy „tylko ze sławetnej akcji zbierania podpisów” czy jest „wynikiem obserwacji jego działań. Sławetna akcja referendalna, obrona mostów, drzewa na Sowińskiego”. Liczba pojedyncza czy mnoga? Widzę, że autorowi trudno się zdecydować.
Co do przedstawianych zarzutów i pomówień wyjaśniam jedynie:
1. Nigdy nie ukrywałem liczby zebranych podpisów pod wnioskiem o referendum. Nie podawaliśmy ich w trakcie zbierania podpisów, gdyż obiecaliśmy, że podamy wynik po zakończeniu akcji. Dokument potwierdzający liczbę zabranych podpisów, otrzymany od Komisarza Wyborczego, ujawniliśmy w dniu złożenia list na konferencji prasowej. Istnieją nagrania, zdjęcia i publikacje prasowe potwierdzające moje słowa. Nie wiem zatem czemu sss9 twierdzi, że było inaczej.
2. Nie wiem również czemu sss9 pisze „Piszę tutaj bo p.Andrzej skutecznie unika korespondencji ze mną.”. Ze swej strony mogę jedynie powiedzieć, że trudno mi odpowiadać na listy, które do mnie nie dotarły. Nie otrzymałem korespondencji od Pana sss9 ani na mój adres podany na portalu, ani na adres Rady Osiedla Śródmieście (podany na stronie UM Gliwice), ani na adresy podane na stronie referendalnej (www.referendumdlagliwic.yoyo.pl) i na stronie NSI Gliwice (www.nsigliwice.republika.pl) mimo, że wszystkie te adresy są łatwo dostępne.
3. Panie sss9 skoro pisze Pan: „Dodatkowo dobór współpracowników w środowiskach jakich się obraca p.Andrzej nie świadczy o nim najlepiej. Mam na myśli osobę znaną z aroganckiego zachowania na sławnej otwarte sesji Rady Miejskiej oraz jednego wybitnego „specjalistę/eksperta”.” to proszę o szczegóły i ujawnienie o jakie osoby Panu chodzi. Chcę wiedzieć, kogo pan jeszcze, oprócz mnie obraża… i sądzę, że uczciwym byłoby aby Pan to napisał a nie sugerował jedynie, że widziano mnie… w złym towarzystwie.
Słusznie Pan zauważył w swoim ostatnim wpisie, że „To nie jest forum dyskusyjne”… ale już cztery zdania później zapomniał sam Pan o tym i zaczął kolejne zdanie od „Wracając do tematu dyskusji”.
Jeżeli Pan chce dalej wypisywać swoje „złote myśli” to proszę adresować je bezpośrednio do mnie… a nie tylko pisać, że „ p.Andrzej skutecznie unika korespondencji ze mną”. Niech Pan napisze do mnie, to odpowiem. I proszę jeszcze o jedno… o prawdę. Niech Pan ma odwagę pisać prawdę… lub przynajmniej podpisać się pod swoimi tekstami własnym imieniem i nazwiskiem.
„Nigdy nie ukrywałem liczby zebranych podpisów pod wnioskiem o referendum. ”
Drogi panie Andrzeju widać że jakakolwiek dyskusja z Panem to jak przysłowiowym grochem o ścianę. Wypiera się Pan publicznie własnych słów !!! Zwołuje Pan konferencję na temat referendum i nie podajecie wyników bo „tak żeśmy ustalali” – ich liczbę reporterzy TV Gliwice podejrzeli Panu przez ramię…
Tutaj jest materiał filmowy:
http://www.tv.gliwice.pl/artykul.php?id=983
Wytykając aroganckie zachowanie jest dla Pana obrazą ? A może nie pamięta Pan otwartej sesji RM w której jeden z członków ROŚ tak się zachowywał: http://www.tv.gliwice.pl/artykul.php?id=722
Co do legitymowania publicznie ludzi to nie wiem skąd ma pan takie skłonności ? Pisząc.działając z internecie MUSI Pan (chcąc lub nie) zaakceptować postanowienie netykiety która gwarantuje w internecie ludziom równości i anonimowość.
Co do unikania korespondencji ze mną to NAWET na forum dyskusyjnym kilkukrotnie zadałem Panu pytania na które Pan nie odpowiedział. Moich 5 pyta przed akcją referendalną też Pan zapewne nie pamięta ?!
Gratuluję wybiórczej pamięci i życzę powodzenia w wyścigu po stołek prezydenta Gliwic. Niech się Pan niemartwi nie wrócę tutaj bo jak widać dyskusja z Dziennikarzem Obywatelskim Roku jest bezcelowa.
Tak jak przypuszczałem nieudolna podróbka sss9 pochodzi z lokalnej gadzinówki telewizyjnej, która zajmuje się głównie tworzeniem laurek lokalnemu „ojcu narodu”. Taka znajomość materiałów tej telewizji łącznie z linkami do nich nie jest przecież przypadkowa..Jak widać redaktorzy tej gadzinówki zajmują się dodatkowo dyskredytowaniem przedstawicieli opozycji. To, że zajęli się Andrzejem Pieczyrakiem oznacza, że stał się on dzięki swojej działalności zagrożeniem dla rządzących. Brawo panie Andrzeju, tak trzymać i nie poddawać się!
Netykieta mówi: „Pamiętaj, że tak na prawdę w Internecie nikt nie jest anonimowy! Zawsze można dojść do tego kto, skąd, kiedy, gdzie i co.”. To tyle tym, co wypominają mi jej nieznajomość. Odpowiadając na inne pomówienia wyjaśniam jedynie:
1. Nikt nie „podejrzał” mi wyników przez ramię. Polecam obejrzenie relacji filmowej (na którą się powołujesz) lub rozmowę z TVG lub innymi dziennikarzami obecnymi na konferencji. Wyniki zostały przedstawione mediom wyraźnie do obiektywów kamer i aparatów.
2. Na korespondencję nie odpowiedziałem, bo nigdy jej do mnie nie wysłano. Powoływanie się przez sss9 (anonimowego), że „na forum dyskusyjnym kilkukrotnie zadałem Panu pytania na które Pan nie odpowiedział” jest trochę dziwne. Nie bywam na tym forum często (o czym wie piszący te słowa)… a dodatkowo nie pamiętam aby sss9 zadawał mi tam pytania… na które nie odpowiedziałem? Może link…
Andrzej – Twoje teksty zawsze bardzo wiele wnoszą, uwielbiam je czytać
I w ogóle szczerze podziwiam Cię za to, co robisz i jak mądrze patrzysz na otaczający świat. Cieszę się, że są jeszcze tacy ludzie i jestem dumna, że znam kogoś takiego, jak Ty.
A co do tego anonima, który zapluwa się pod tym tekstem, rzucając wyssane z palca oskarżenia, to to się nadaje do wymoderowania, bo jest już po prostu niezgodne z prawem.