Marek Bonarski

„Zatoka Piratów” w opałach

Logo serwisu Pirate Bay

Twórcy serwisu „Pirate Bay” (Gottfrid Svartholm Warg, Peter Sunde, Fredrik Neij i Carl Lundstrom) umożliwiającego internautom swobodną wymianę plików, w tym materiałów chronionych prawem autorskim, zostali skazani na rok więzienia. Oprócz ograniczenia wolności sąd nakazał im wypłacenie 30 mln koron (czyli ponad 3,5 mln dolarów amerykańskich) firmom, których prawa zostały naruszone (źródło).

Podstawą wyroku skazującego był zarzut pomocy w naruszaniu praw autorskich. Skazani nie przyznają się do winy i twierdzą, że niezależnie od decyzji sądu, serwis wciąż będzie funkcjonował. Tymczasem organizacja Business Software Alliance (BSA) chroniąca interesy koncernów branży rozrywkowej wydała oświadczenie, w którym wyraziła swoje zadowolenie z treści sądowego wyroku. BSA liczy, że wyrok ten przełoży się na dalsze postępy w walcem z piractwem i będzie on ostrzeżeniem dla innych serwisów umożliwiających wymianę nielegalnych plików (źródło).

Opinie dotyczące swobodnej wymiany plików są podzielone. Powszechnie wiadomo, że codziennie miliony internautów wymieniają się plikami, których spory odsetek to treści chronione prawem. I choć koncerny medialne walczą z tym procederem to wśród samych artystów i twórców zdania są różne. Jak donosi serwis technonews.pl znany pisarz Paulo Coelho popiera taką działalność. W swojej wypowiedzi na którą powołuje się serwis stwierdził: „Uważam, że dzielenie się różnymi rzeczami leży w ludzkiej naturze – nie da się tego zablokować jakimiś przepisami. Od początku ludzkości czuliśmy potrzebę dzielenia się wszystkim – od żywności po sztukę. To część człowieczeństwa…”

Czy ten wyrok oznacza początek końca istnienia serwisu? Być może, ale raczej nie świadczy o końcu internetowego piractwa. Dowodem na to twierdzenie może być los serwisu Napster – niegdyś największego portalu umożliwiającego wymianę plików z muzyką metodą p2p. W wyniku procesów sądowych z wytwórniami fonograficznymi Napster ograniczył swoim użytkownikom wymianę plików muzycznych chronionych prawem. Obecnie w serwisie można ściągać muzykę za opłatą. Mimo upadku Napstera i przekształcenia go w internetowy sklep muzyczny, możliwość swobodnej wymiany plików nie umarła wraz z serwisem i obecnie jest jeszcze popularniejsza niż kilka lat temu. Następcy „Pirackiej Zatoki” już być może wyrastają…

Sami twórcy Pirate Bay nie spuszczają z tonu i jak donosi serwis internetowy RMF FM zapowiedzieli, że serwis będzie działał nadal: „Tak, jak we wszystkich dobrych filmach, bohaterowie przegrywają na początku, ale na końcu i tak czeka ich wielkie zwycięstwo. Tylko tego nauczył nas Hollywood„. Wyrok sądu nie kończy jeszcze procesu, gdyż obrońcy skazanych zapowiedzieli apelację.

Logo serwisu „The_Pirate_Bay.jpg” jest dostępne jako domena publiczna w Wikiemdia Commons

Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 7 razy

  1. Marika Marika pisze:

    Ubawiła mnie ostatnia wypowiedź twórców PB ;-)
    Całą rzecz uważam za bzdurną – ludzie od zawsze byli „piratami”. Kiedyś nagrywało się filmy z telewizji na VHS, a następnie puszczało w obieg i pożyczało znajomym. W radio leciały całe piosenki (a nie tak jak dziś, fragmenty), które nagrywało się na kasety magnetofonowe, kopiując dla przyjaciół na „dwukasetowym” sprzęcie. Podobnie rzecz się miała ze szczęśliwcami, którzy mieli oryginały (rzadkość!) i przegrywali na czyste kasety.
    Teraz ludzi, którzy działają podobnie, wsadza się na rok do więzienia razem z pospolitymi przestępcami. To z całą pewnością nie jest normalne.

  2. Ewa Krzysiak Ewa Krzysiak pisze:

    Koncerny branży rozrywkowej dbają, by mieć jak największe zyski.

  3. Marek Bonarski pisze:

    Bo kultura jest wolna czy to się podoba czy nie :)

    Ja rozumiem że artyści muszą też z czegoś żyć, ale wielomilionowe gaże to przesada. A jeszcze 100 lat temu w Hollywood wisialy tabliczki na knajpach z napisem „psom i aktorom wstęp wzbroniony” :)

  4. Sławek pisze:

    Mam szczerą nadzieję, że te mail-e opublikowane na stronach TPB nie były przedmiotem/dowodem w sprawie. Sam bym kogoś wyzwał, gdyby ten ktoś pisał mi takie mail-e(powołując się na prawo USA, podczas gdy TPB siedzibę i serwery miało w Szwecji).

    Aż strach pomyśleć do jakich kruczków można się posunąć, by kogoś wsadzić.

    Ktoś może Cię pierw wyzwać za to, że puściłeś oczko do kobiety z ładnym biustem, bo w pewnym stanie USA jest to zakazane. Potem Cię oskarżają, bo ta osoba uważała(z twojego powodu), że molestowanie w Polsce jest dozwolone. Tak wygląda moja analogia.

  5. Sławek pisze:

    Dodam jeszcze, że sędzia bym zdziwionym brakiem zrozumienia wyroku ze strony TPB. To Co? Brak wyrażenia skruchy z wyroku podanego przez sąd jest złem? W dodatku, gdy są silne podejrzenia co do stronniczości procesu?

  6. Okazuje się, że jeden z sędziów jest lobbystą przemysłu muzycznego: http://osnews.pl/sedzia-w-sprawie-pirate-bay-lobbysta-przemyslu-muzycznego/

  7. Marek Bonarski pisze:

    To bardzo silny argument dla TPB, może nawet decydujący

Skomentuj