Piotr Maciej Małachowski

Zasada numer jeden: szanujmy się

Kochani, czy wyście powariowali? Co chcecie udowodnić? Że Bóg nie istnieje? Że Bóg istnieje? To chcecie udowodnić? A przy okazji wylać stare pomyje w serwisie, który powstał, by od tych pomyj być jak najdalej? Ja wiem, że nie ma obowiązku się szanować, ale może przynajmniej uszanujemy to miejsce?

Powinno to być w komentarzu do mojego artykułu „Wielkanoc: A jeśli to wszystko nieprawda?„, bo sprawa dotyczy dyskusji, którą wywołał. Ale jest w nowym tekście. Zaraz wyjaśnię dlaczego.respect

Najpierw propozycja zarobienia ponad miliona dolarów. Daję ją zupełnie za darmo wszystkim, którzy w sprawie istnienia lub nieistnienia Boga posiedli naukową wiedzę. Masz dowód na to, że Bóg istnieje? Masz dowód na to, że Bóg nie istnieje? Zrób na tym interes. Wystarczy zgłosić nominację do Nagrody Nobla, a kapituła – bez wątpienia – nagrodzi tego, kto udowodni, że Boga nie ma lub że Bóg jest.

Do tego czasu wszelkie dyskusje na ten temat są zwykłą stratą czasu, bo sprawa nie dotyczy wiedzy, tylko wiary lub niewiary. Właściwie wiara i niewiara nie ma nic wspólnego z wiedzą. Wierzy się lub nie wierzy nie dlatego, że się wie, ale dlatego, że się nie wie. Czy jesteśmy w stanie podjąć dyskusję na takim poziomie? Okazuje się, że nie. Być może jest też ona po prostu zbędna.

Przyznaję, że mój tekst był przewrotny. Jestem w stanie złożyć samokrytykę za jego jakość, jeśli stała się ona przyczyną jakości niektórych komentarzy. Nie miałem tego zamiaru. Chciałem tylko napisać, jak trudno w dzisiejszych czasach uwierzyć w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. I że można rozważać to z pozycji ewentualnego idioty. Bo w ostatecznym rozrachunku ktoś tym idiotą zostanie. Wierzący – bo może się okazać, że żadnego zmartwychwstania nie ma, albo że jest coś innego lub pod innym adresem. I niewierzący – bo może się okazać, że jednak jest coś, w co nie wierzył i przez to nie wykorzystał czasu, by to osiągnąć.

Dlaczego nie piszę tego w komentarzu pod tekstem? Bo chcę coś zaproponować, a to mogłoby tam zginąć.

Drodzy użytkownicy serwisu doorg.info, nie udowadniajmy sobie nawzajem, że Bóg jest lub Go nie ma. Nie piszmy tu tekstów i komentarzy o tym, która religia jest lepsza. Nie wciskajmy kitów o tym, jacy to jesteśmy oświeceni w tych sprawach. Nie chodzi o stworzenie tematu tabu. Jak najbardziej piszmy o wierze lub niewierze. Piszmy o przeżyciach religijnych i o tym, jak wygląda życie bez wiary. Piszmy o przywódcach i wydarzeniach religijnych, a także – po nazwiskach – o kapłanach, którzy kradną i robią cyrk z wiernych. Ale bądźmy przy tym uczciwi. Także wobec siebie.

Jak? Niech niewierzący, którego śmieszy „widok owieczek pędzących w eleganckich ciuszkach do wielkiego budynku, w którym banda księży w damskich fatałaszkach wygłasza swoje poronione kazania” (cytat z komentarza) nie zabiera się za sprawy kościelne. Przecież na skutek jego własnych wyborów te sprawy w ogóle go nie dotyczą. Jego tekst na ten temat będzie nie tylko tendencyjny, ale także obraźliwy.

Unikajmy tego. Róbmy po prostu swoje. Piszmy o tym, na czym się znamy. Za tematy kościołów, także te trudne, niech zabierają się wierni. Za przestępstwa popełniane przez duszpasterzy – dziennikarze śledczy, policja i sądy. Za ateizm – niewierzący. Niech niewierzący, którego śmieszą wierni kościoła, którego nie jest członkiem, napisze o tym, co go śmieszy w tym, że nie wierzy. Będzie to ciekawe, uczciwe, wiarygodne i obywatelskie.

Żyjemy w szalonych czasach, ale nie dajmy się zwariować do końca. Nie opluwajmy się, tylko szanujmy. A jak nie możemy siebie uszanować, to przynajmniej uszanujmy to miejsce – serwis, do którego przyszliśmy, aby znaleźć to, czego nie ma gdzie indziej.

Ilustracja What’s in a word? autorstwa cieleke, źródło stock.xchng

Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 7 razy

  1. Hadret pisze:

    Zostałem zacytowany! Jestem sławny! ^-^

  2. Generalnie – jak ja to rozumiem – chodzi o to, żeby nie rzucać się na ludzi z pazurami, tylko dyskutować o ideach, faktach, wydarzeniach. Pytać.

    Nie wyśmiewać i atakować, tylko pytać i starać się zrozumieć…

    Dziękuję Ci za ten tekst, Piotrze. Maćku.

  3. Szern pisze:

    @Hadert, za starych, niekoniecznie dobrych, czasów funkcjonowało takie słowo, jak niesława…
    Niekoniecznie jesteś więc sławny, ale na pewno jesteś traktowany poważnie. Fajnie by było, gdyby z wzajemnością… ;)

  4. Marek Bonarski pisze:

    Myślę, że propozycja bardzo rozsądna. Rozum przed sercem, czyli pomyślmy zanim coś emocjonalnie „chlapniemy”

  5. Barbara Romer Kukulska Barbara Romer Kukulska pisze:

    Po wpisach Hadreta, poczułam się trochę „łyso”, jednak nie obraził mnie, ani nie wyszydził
    w moich oczach duchownych. Nic z tego się nie udało, albowiem zadawałam sobie pytanie, po co przyjął taką taktykę
    komentowania i dyskutowania.

  6. Barbara Romer Kukulska Barbara Romer Kukulska pisze:

    Pawle Macieju, artykuł bardzo wyważony . Nie chciałybym nikogo urazić , ale życzyłabym sobie aby
    ” trafił pod nasze kopuły”. Często zacietrzewienie przeciw czemuś graniczy z fanatyzmem, tak jak zawzięta
    walka z nietolerancją niestety często przekracza granice tolerancji. Rzecz w tym , że nie wiemy, że o tym nie wiemy.

  7. efowski efowski pisze:

    A ja się nie zgodzę.
    Po pierwsze „Do tego czasu wszelkie dyskusje na ten temat są zwykłą stratą czasu, ” na tej samej zasadzie nie rozmawiajmy o polityce, bo w tym temacie też nigdy nie dojdziemy do konsensusu. Rozmową, różną, podkreślam, coś można zmieniać, ulepszać.

    Przecież na skutek jego własnych wyborów te sprawy w ogóle go nie dotyczą. <–z tym się też nie zgodzę, ja za katolika się nie uznaje i nim nie jestem, ale czy to znaczy, że nie mogę zabierać zdania w tym temacie?

Skomentuj