Marika

Uganda, moja ojczyzna (cz. 1)

„W Ugandzie życie nie jest łatwe. Ale to piękny kraj. To mój kraj, ukochany, choć najchętniej bym go opuścił.”

dave2Davida znam od ponad roku. To młody człowiek, który tak jak tysiące ludzi w jego wieku ma plany i wielkie marzenia. I choć wie, że jego standard życia odbiega od tego, który jest w wyśnionej Europie, czuje się szczęśliwy. Ma własny telefon komórkowy z Internetem pozwalającym na znajdowanie przyjaciół z innych kontynentów, by wiedzieć więcej.

- Dowiedziałem się mnóstwo rzeczy. Nie sądziłem, że można mieć wszystko: własny komputer, telewizor, radio. To  niesamowite. Pamiętam, że moja mama oszczędzała cztery lata, całe cztery lata, by kupić używany telewizor. Ale warto było. Uwielbiam oglądać komedie romantyczne i marzyć o wielkiej miłości. Marzyć o tym, że sam kiedyś spotkam piękną, białą kobietę.

Ty tego nie zrozumiesz

- Europa jest rajem, jestem tego pewien – mówi David. Tłumaczę mu, że wcale nie jest tak różowo, a teraz w czasach kryzysu cała masa wysoko wykwalifikowanych ludzi traci pracę, czasem swój dom, a później rodzinę.

- Nie przekonasz mnie. Może i jest u Was kryzys, ale tu, w Ugandzie kryzys jest cały czas, od kiedy pamiętam. Muszę zarobić na siebie, mamę i rodzeństwo – tłumaczy. David jest piątym z ośmiorga dzieci, które wychowywała i utrzymywała ich matka. Ojciec zginął w wypadku.

- Błagam, znajdź mi jakąś pracę w Polsce. Potrzebuję tej pracy, bardzo jej potrzebuję – prosi. A ja wiem, że z samą znajomością angielskiego, w dodatku nieperfekcyjną, pracy nigdzie nie znajdzie. W Ugandzie językiem urzędowym jest angielski, jednak większość mieszkańców nie ma o nim bladego pojęcia. Znakomita większość posługuje się lugandą (jest to jedna z odmian bantu, zwana też ganda, bowiem używana jest przez lud Gandów zamieszkujących prowincję Buganda) mieszanką języków właściwych dla tego regionu Afryki. David nauczył się angielskiego w szkole do której mógł chodzić dzięki wielkiemu poświęceniu matki.

- Moja mama jest święta. Abym mógł chodzić do szkoły, podejmowała się najgorszych prac, naprawdę okropnych, lecz dzięki temu mogłem się uczyć. A to bardzo ważne i ty tego nie zrozumiesz. Tutaj w Afryce chodzenie do szkoły jest największym marzeniem każdego dziecka, ponieważ świadczy o jego statusie i o dobrym pochodzeniu. Wszyscy chcą się uczyć, lecz nie wszyscy mają pieniądze na opłacenie edukacji. Pieniądze to ogromny problem. Aby wyprawić mojej siostrze wesele, wszyscy musieliśmy pracować prawie po dwadzieścia godzin dziennie. Bóg nam pomógł, moja siostra miała piękny ślub. Naprawdę piękny – opowiada.

David nie ma stałej pracy. Dorywcze zajęcia przyjmuje we wszystkich branżach, nawet w tych, o których nie ma pojęcia. – Pamiętam, jak kiedyś pracowałem przy budowie kościoła. Nie była to jednak praca na zasadzie „podaj, przynieś, zanieś”. Miałem po prostu budować! Kompletnie mi to nie wychodziło. Wszystko psułem i każdy miał mnie już powyżej uszu, aż w końcu wyrzucono mnie, a starszy brat zrobił mi dziką awanturę z tego powodu. To było straszne – relacjonuje David.

Marzy mu się stała, spokojna praca, której byłby pewien. Ma już dosyć ciągłego szukania chwilowych, nisko płatnych zajęć, bycia „chłopcem na posyłki”. – Wiesz, widziałem kiedyś taki amerykański film, w którym mężczyźni, czarni mężczyźni, byli ubrani w śnieżnobiałe koszule, chodzili z własnymi teczkami i laptopami. Dlaczego ja nie mógłbym być jednym z nich? Chciałbym mieć stały zarobek i wysyłać dużo pieniędzy do mojej rodziny w Ugandzie. Chciałbym żyć tak jak Ty w Polsce – żywo opowiada. Pytam, dlaczego chciałby mieszkać akurat w Polsce? – Bo tam jest dużo pięknych, białych kobiet – wyjaśnia. Odpowiadam, że takowe są także w pozostałych krajach Europy lub Stanach Zjednoczonych. Szybko przerywa moją wypowiedź i mówi: – Ale w innym kraju nikt nie odbierze mnie z lotniska.

Część druga – przeczytaj!

Zdjęcie jest własnością Davida, który pozwolił na jego wykorzystanie w tym materiale.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 3 razy

  1. Małgorzata Michnowicz margit_84 pisze:

    Zaciekawiłaś mnie Mariko, o czym to napiszesz w kolejnej części :)

    Kiedy czytam, że ktoś chce przyjechać do Polski, w której wcale dobrze się nie dzieje, to uświadamiam sobie, że mam szczęście, że jestem tam gdzie jestem, bo przecież zawsze mogło być gorzej.
    Trzymam kciuki za twojego przyjaciela, niech spełnia się jego marzenia, które dla nas są chlebem powszednim.

  2. Czekam na następne części, Mariko :)

  3. gragaK gragaK pisze:

    No właśnie, no właśnie. Uciekło mi, choć nie mam zwyczaju przepuszczać żadnego tekstu choćby tylko zahaczającego o Afrykę.
    No i co z tym młodym, tak bardzo zdeterminowanym człowiekiem?
    Przyznać trzeba, ze już nieźle zna się na niewieściej psychice łasej na komplementy: „Bo tam jest dużo pięknych, białych kobiet” – słowo ‘biała’ po raz drugi podkreśla. Ale filut! ;)

Skomentuj