Łukasz Wolski
Vancouver 2010 – polskie nadzieje
Wprawdzie zimowe igrzyska olimpijskie w Vancouver dopiero za rok, jednak już dziś można się pokusić o pewną prognozę, dotyczącą startu naszych rodaków. Jeśli Polacy utrzymają obecną formę, albo jeszcze ją zwiększą, możemy liczyć na najlepsze igrzyska w historii.
Biegi narciarskie - rozpoczęcie omówienia od tej konkurencji nie jest przypadkiem. To z Justyną Kowalczyk wiążemy największe nadzieje. Polka w tym sezonie wygrała niemal wszystko. Jej fantastyczny „maraton” rozpoczął się na MŚ w Libercu, gdzie Kowalczyk sięgnęła w wielkim stylu po 2 złote medale oraz jeden brązowy. Na tym jednak nie spoczęła i wywalczyła Puchar Świata, co zapewniła sobie świetnymi startami w ostatnich zawodach.
Na igrzyskach rozegranych zostanie 6 zawodów biegowych. Nasza eksportowa biegaczka ogromne szanse na medal będzie miała w 3. z 4. biegów indywidualnych: 10 km, 15 km na dochodzenie (połowa trasy techniką klasyczną, połowa dowolną) oraz 30 km. W sprincie nasza reprezentantka tak silna nie jest, chociaż wciąż się poprawia i ostatnio stawała nawet na sprinterskim podium. Nie możemy zapominać także o rywalizacji drużynowej kobiet. Kowalczyk wspomogą najprawdopodobniej: Jaśkowiec, Marek i Maciuszek. Wszystkie trzy są jeszcze niezbyt doświadczone, ale robią coraz większe postępy. Na MŚ w Libercu nasza drużyna zajęła 5. miejsce, co jest świetnym prognostykiem na igrzyska. Na naszych panów raczej nie mamy co liczyć. Maciej Kreczmer i Janusz Krążelok swoimi wynikami znacznie odbiegają od światowej czołówki, a czasy gdy byli w stanie pozytywnie zaskoczyć nas w sprincie już chyba bezpowrotnie minęły.
Biathlon – kolejna dyscyplina, gdzie mamy realne szanse na sukcesy. Głównym pretendentem do olimpijskiego krążka będzie Tomasz Sikora, który udanie startuje w tegorocznej edycji Pucharu Świata, gdzie w klasyfikacji generalnej musi uznać wyższość tylko Ole Einara Bjoerndalena. Sikorze nie wyszedł występ na MŚ w Korei Północnej, gdzie zawiodła głównie postawa na strzelnicy. Nie zmienia to faktu, że Polak w Kanadzie będzie walczył o medal i to na każdym indywidualnym dystansie (sprint, bieg na dochodzenie, bieg masowy, bieg indywidualny).
Nasza panie również będą liczyć się w walce o podia. Szczególnie jeżeli chodzi o sztafetę, gdzie Polki w tym roku spisywały się bardzo dobrze. Ich najlepszy występ to 3. miejsce, choć wpływ na to miała dyskwalifikacja Rosjanek. Indywidualnie najbardziej będziemy liczyć na Magdalenę Gwizdoń i Krystynę Pałkę, które zaliczyły udany koniec sezonu. Zaskoczyć może także Weronika Nowakowska. Czwarta do sztafety to Paulina Bobak (lub Agnieszka Grzybek), na indywidualne sukcesy musi jeszcze poczekać.
Skoki narciarskie - sporego apetytu narobiła nam polska ekipa swoimi startami na koniec sezonu. Zawsze lepiej późno, niż wcale. Nasza drużyna w Planicy osiągnęła największy sukces w historii, plasując się na 2. pozycji. Do formy zdaje się powracać Adam Małysz, któremu najwyraźniej pasuje współpraca z Hannu Lepistoe. Orzeł z Wisły w końcówce sezonu stanął 3. razy na podium i wyraźnie widać było, że znów odczuwa radość z tego co robi. Nie zapominajmy także o Kamilu Stochu, który być może w końcu się przełamie i dołączy do ścisłej światowej czołówki. Nasz zawodnik musi potwierdzić, że 4. miejsce na MŚ w Libercu to nie był przypadek.
A może… – ktoś inny? Jak prognozują działacze polskiej misji olimpijskiej, nasza reprezentacja będzie liczyć około 30. osób.
Postępy robi Ewelina Staszulonek, która startuje w saneczkarstwie. W tym sezonie czterokrotnie znalazła się w czołowej 10. w zawodach Pucharu Świata (najlepsze miejsce to 6. pozycja w Kunigsse). Ostatecznie Polka zajęła 9. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ, co i tak jest sukcesem, bowiem powróciła po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją kolana.
Nie możemy też zapomnieć o naszych snowboardzistach. Paulina i Mateusz Ligoccy regularnie punktują w fisowskich zawodach, a nasza reprezentantka sięgnęła w tym sezonie po brązowy medal mistrzostw świata. Oboje natomiast mają już takie sukcesy, jak zwycięstwa w zawodach Pucharu Świata.
Będą emocje w Short-trakcu – być może niewiele mówi wam ten sport. Pokrótce: short-track to odmiana łyżwiarstwa szybkiego (i to bardzo szybkiego). Zawodnicy ścigają się na owalnym torze, podpierając się na lodzie na zakrętach …i generalnie nie wiadomo o co chodzi. Jeśli ktoś uważnie śledził IO w Turynie, to powinien kojarzyć ten sport z brodatą kobietą (matka jednego z łyżwiarzy, swoją drogą bardzo dobrego). Niedawno z bardzo dobrej strony pokazał się Bartosz Konopko, który w zawodach Pucharu Świata zajął 4. miejsce. Ponoć stać go na więcej.
Choć Igrzyska dopiero za rok, możemy już trochę powróżyć i nie będzie to wróżenie z fusów. Naszą reprezentację stać na naprawdę wiele. Miejmy nadzieje, że dobra passa zostanie podtrzymana i w Kanadzie nieraz usłyszymy Mazurka Dąbrowskiego.
Prognozujemy, że z Vancouver Polacy przywiozą od 3 do 7 medali.
Fotografia Vancouver-Olympics-clock autorstwa Makaristos jest opublikowana w Wikimedia Commons jako domena publiczna

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska.





Fajny opis short-tracku
Ja myślałem, że chodzi o to, kto pierwszy – to nie tak?
Jak to przeważnie, ale zazwyczaj nie wiem, kto jest na prowadzeniu. Przyznam, że z czasem można się połapać, ale nie jest to łatwe:D
Fakt, czasami to wygląda, jakby oni sami nawet nie wiedzieli, kto prowadzi
Witaj Łukasz
Z reguły nie czytam wiadomości sportowych, ale dla tego tekstu zrobiłam wyjątek. I wiesz, że nawet mnie zainteresowałeś, co jest sporym osiągnięciem.
Pozdrawiam!
Ja głęboko liczę na KMS (Kowalczyk, Małysz, Sikora)