annamotreanu
Gotowanie w czasie kryzysu – Polska Blogosfera Kulinarna

Dla wielu osób, szczególnie tych związanych z ideą dziennikarstwa obywatelskiego, blogosfera kojarzy się głównie z komentowaniem bieżących wydarzeń polityczno – społecznych (tak było przynajmniej w moim przypadku). Z pewnego rodzaju podekscytowaniem, odkryłam jednak, że świetnie prowadzone blogi – zarówno od strony merytorycznej jak i artystycznej – wychodzą daleko poza ramy tradycyjnie pojmowanego dziennikarstwa. Oto bowiem, mamy w polskiej sieci silną grupę blogów kulinarnych, które zachwycają profesjonalizmem i pasją autorek oraz – tak, tak! – autorów.
Pomysł na ten artykuł przyszedł mi do głowy, gdy niedawno przeczytałam, iż pewna bezrobotna Angielka, Gill Holcombe, napisała książkę kucharską o tym jak wyżywić zdrowo i smacznie rodzinę za 30 funtów tygodniowo. Publikacja okazała się absolutnym bestsellerem, detronizując takie brytyjskie sławy sztuki gotowania, jak James Olivier, Gordon Ramsay czy Nigella Lawson. Niespodziewany sukces tej pozycji wydawniczej dowodzi tylko, jak bardzo „na czasie” jest problem żywienia, szczególnie wtedy, gdy trzeba zaciskać pasa.
Na szczęście, czytelnicy w Polsce nie muszą czekać na wydanie książki w naszym kraju – wystarczy bowiem sięgnąć do skarbca polskiej blogosfery i czerpać inspiracje „z własnego podwórka”. Nasze kulinarne blogi zawierają mnóstwo prostych, smacznych i przede wszystkim tanich w realizacji przepisów. Do łask wracają nieśmiertelne zupy, naleśniki w nieskończonej ilości wariantów, proste i zdrowe sałatki, a także własny wyrób pieczywa, który, jak się okazuje, jest dużo prostszy niż się wydaje.
Zdecydowaną zaletą blogów kulinarnych jest przede wszystkim to, że wszystkie prowadzone są z pasją, co owocuje tym, że przepisy są znakomicie objaśnione, a także przeważnie okraszone pięknymi zdjęciami i instrukcjami gotowania „krok po kroku”. I z całym szacunkiem dla internetowych portali kulinarnych, ale muszę przyznać, że blogi biją je na głowę. Autorki z cierpliwością anioła odpowiadają na każde, nawet z pozoru najprostsze pytanie, na bieżąco dodają nowe przepisy, a także bardzo często zdarza im się gotować na tzw. „zamówienie czytelnika”.
Co możemy znaleźć na blogach kulinarnych? Praktycznie wszystko. Są strony, które specjalizują się w jakimś konkretnym temacie (np. pieczenie chleba, ciasta, dania wegetariańskie), inne stanowią mieszankę różnych przepisów, a jeszcze inne stawiają na kucharskie eksperymenty i gotowanie egzotyczne. Przepisy różnią się stopniem trudności i czasochłonności – niektóre dania są tak proste, że mogłoby je wykonać dziecko, nad innymi trzeba sporo popracować. Bardzo wiele blogów posiada też sporo dodatkowych informacji na temat wartości smakowych i odżywczych poszczególnych składników i dań, inne zaś zawierają osobiste refleksje i przeżycia związane ze sztuką gotowania.

Jak się więc w tej całej kulinarnej blogosferze odnaleźć? Ostatnio natrafiłam na rewelacyjne narzędzie, o na pozór banalnej nazwie Durszlak , które jest prostą wyszukiwarka internetową. Durszlak przeszukuje wszystkie zgłoszone w jego ramach blogi kulinarne (na dzień dzisiejszy jest ich 154) i zwraca linki z przepisami zawierającymi nasze słowo klucz. Wystarczy wrzucić frazę „zupa pomidorowa”, „szpinak” czy „boczek”, a durszlak „wyłowi” nam odpowiednie propozycje.
Na stronie startowej Durszlaka możemy także zobaczyć ostatnio dodane przepisy, a także akcje kulinarne organizowane w ramach blogosfery. Takie akcje to nic innego, jak inicjatywa wspólnego gotowania – jedna z blogerek (lub jeden z blogerów) rzuca hasło – np. „Z widelcem po Europie” czy też „Wielkanoc” i ogłasza termin, w ramach którego należy coś ugotować. Osoby dołączające do Akcji „pichcą” w wyznaczonych dniach potrawy w proponowanej tematyce, a następnie publikują przepisy i rezultaty swojej pracy na blogach.

Nie pozostaje mi więc nic innego, jak zaprosić Was na Durszlak. Dla zachęcenia potencjalnych zainteresowanych, dodam tylko, że wiele przepisów udało mi się już własnoręcznie wypróbować i nie było jeszcze potrawy, która by mi nie wyszła. Ostatnio nałogowo piekę w domu puszyste bułeczki – czas przeznaczony na ich wykonanie to niespełna 15 minut (niestety czas oczekiwania to 2 do 2,5 h), a koszt produkcji to, w moim przypadku, około 3 duńskie korony (co wynosi w przybliżeniu 1,5 złotego) za 14 sztuk. Bardzo podobne pieczywo mogę nabyć w swoim osiedlowym sklepie – tyle że tutaj za 12 bułeczek muszę zapłacić 38 koron (około19 złotych). Pozostawię to bez komentarza.




Wielkie gratulacje za pomysł!
A ja dotychczas pętałem się głównie po stronach z przepisami typu Czarna Oliwka, dzięki za linki!
no dobrze, zatem konkurs, kto mi co ugotuje, bo ja nie umiem;]
Polecę małżonce
Klara, Tobie polecam małżonkę ;P
Bonar, to dobry pomysł, ale w moim przypadku raczej awykonalny, niestety:) taka opłacana to się nie liczy:)
Nie wiem jak to w Twoim przypadku jest, ale jedna moja znajoma mawia, że współczesnej kobiecie w dzisiejszych czasach, tak naprawdę potrzebna jest tylko dobra żona
Świetne:)) spróbuję linkować, choć wtedy zdecydowanie krócej przebywam w kuchni. Uwielbiam gotować i piec, choć ostatnio na przekór Kryzysowi (nie cierpię tego słowa-wytrycha) próbuje potraw bardziej wyrafinowanych. A z pieczeniem chleba to mi chyba nie wyjdzie- z ciasta drożdżowego wychodzi mi tylko spód do pizzy, a i to dość płaski. Natomiast polecam mini-pizze: rozwałkowuję w miarę wyrośnięte ciasto, smaruję przecierem pomidorowym, nakładam co mam w lodówce( można drobno pokroić, ale niekoniecznie) posypuję startym serem żółtym, zwijam w roladę, kroję i piekę ok.15 min w 180 stopniach. Mniam. Mini-pizze mają tę zaletę, że jest ich wizualnie dużo na talerzu i nawet jak zje się ich 10 to nie ma się wyrzutów sumienia
Fajnie, że pomysł Wam się podoba.
Zamieniam się chyba w typową kurę domową, mam tylko nadzieję że bardziej w stylu Bree Van Dee Kamp aniżeli pani Kasi z opakowania margaryny
Ja nałogowo korzystam z kulinarnych blogów, szczególnie dlatego, że jest tam sporo łatwych potraw, na przykład sałatek, które są proste w wykonaniu, ale autorki proponują jeden, dwa dodatkowe składniki, które sałatkę zamieniają w małe arcydzieło.
A co do ciasta drożdżowego, ta ja wcześniej nigdy nic takiego nie potrafiłam zrobić, a teraz piekę bułki, rogale i takie różne
Dlaczego ciasto drożdżówe musi potrafić tylko „typowa kura domowa”?
Takową się nie czuję, a drożdżówe potrafię 
Dzięki za miłe słowa o kulinarnych blogach.
Pozdrawiam
Annamotreanu nie zamieniasz sie w kure domowa a kobiete co w kazdej sytuacji sobie poradzi.
Dla moich znajomych niesamowitym szokiem jest ze uwielbiam gotowac, w kuchni odpoczywam i czuje sie szczesliwa gdy moge kilka dodatkowych osob nakarmic.
Durszlak, to znakomita, wirtualna książka kucharska! najlepsza
Przyjemnie się czyta, nie tylko dlatego, że inicjatywa kulinarnej blogosfery to supersprawa. Dobrze napisany tekst.
Życzymy dalszego uzależnienia
Pozdrawiamy
Casia, Caryco – jakżeś Ty to wyłuskała, to ja nie wiem, ale fajno, że podlinkowałaś u siebie
Annamotreanu, dzięki za wzmiankę
Jutro podlinkuję notkę u siebie
pozdrówka!
W czasach kryzysu gotowanie to naprawdę świetna odskocznia
. Zwłaszcza gdy nie mamy zbyt wiele pieniędzy, a marzy nam się odrobina luksusu.
.
Do annamotreanu: gratulacje, bardzo fajnie napisany artykuł. A Durszlak jak wiadomo rządzi i panuje