Marek Bonarski
Czy nowa Opera ma turbinę?
Nowa wersja Opery – Opera Turbo opiera się na pomyśle, który z sukcesem sprawdził się w telefonach komórkowych i urządzeniach przenośnych. Pomysł opiera się na znacznej kompresji pobieranych danych, a więc zmniejszeniu obciążenia łącza. Ponieważ korzystam z Opery Mini w moim telefonie, postanowiłem przyjrzeć się możliwościom nowej Opery.
Producent udostępnił instalacje dla Windows, Mac OS X i Linuxa. Jako użytkownik tego ostatniego systemu szybko znalazłem w Internecie odpowiednią paczkę z instalacją i już po kilku minutach mogłem sprawdzić „na własnej skórze” co też daje „Turbo” w nazwie nowej Opery. Zainstalowana Opera Turbo prezentuje się identycznie jak zwykła Opera. W lewym dolnym rogu przeglądarki pojawia się za to symbol szybkościomierza informujący o opcji włączenia przyśpieszenia. Możliwość włączania i wyłączania „turbo” w przeglądarce to bardzo dobry pomysł. Użytkownik sam decyduje kiedy przeglądarka kompresuje przesyłane dane, a kiedy ściąga je w pełnym rozmiarze. Przy okazji „szybkościomierz pokazuje stopień kompresji. W moim przypadku było to w zakresie od 3,5 do 4-krotnej kompresji. Na pierwszy plan poszły strony informacyjne. Przy moim łączu (2 mbit/s) różnica w prędkości ładowania stron nie jest może oszałamiająca, ale widoczna gołym okiem. A to już bardzo dużo. Opera Turbo ładowała strony w widoczny sposób szybciej. Jakość przeglądanych stron także wyglądała ok. Zapraszam do obejrzenia poglądowych zrzutów ekranu.
Na drugą próbę postanowiłem Operze Turbo podnieść poprzeczkę wyżej. „Na warsztat” poszły galerie fotograficzne. Tu również Opera Turbo ładowała się szybciej. Tyle, że jakość prezentowanej grafiki pozostawia dużo do życzenia. Obrazy są skompresowane w tak znacznym stopniu, że wprost przeszkadza to w odbiorze (patrz zrzut ekranu). Oczywiście zdjęcia są czytelne, ale przy galeriach fotograficznych jakość odgrywa ogromną rolę, a kompresja jest przeprowadzana właśnie jej kosztem.
Komu więc polecić nową Operę? Na pewno użytkownikom wolnych łącz internetowych. Poziom frustracji przy korzystaniu z tej przeglądarki z pewnością spadnie o kilka kresek. Również internauci buszujący po serwisach informacyjnych, technicznych i tym podobnych powinni skorzystać na przyśpieszeniu. Stanowczo jednak odradzam przeglądarkę pasjonatom grafiki, fotografii i estetom, dla których plamy skompresowanego koloru są zadrą w oku. Lepiej wyłączcie wtedy „turbo”.






Dołożę swoje trzy grosze. Opera Turbo jest bardzo szybka nawet bez włączania trybu kompresji. W moim przypadku niestabilnego łącza, kiedy bywają godziny, że sieć się „zatyka” jest to idealny moment do włączenia kompresji, która realnie pomaga.
W tekście zabrakło mi kilku informacji:
1) przyspieszenie odbywa się w następujący sposób, serwery Opery ściągają żądaną stronę i kompresują ją (nie tylko grafikę, choć to jest najbardziej widoczne, do dziesięciu razy – w praktyce ok. czterech). Następnie skompresowane strony przesyłają do naszego komputera, a Opera Turbo je rozpakowuje. Wszystko odbywa się w czasie rzeczywistym i naprawdę przyspiesza.
2) Opera Turbo (wersja 10) jest w fazie alfa, co oznacza, że teoretycznie jest niestabilna i może sprawiać kłopoty. W praktyce jest dość stabilna, ale ma kilka braków funkcjonalnych, które zostaną usunięte do czasu wydania stabilnej wersji.
3) skąd ściągnąć Operę Turbo do przetestowania: http://labs.opera.com/downloads/
4) Opera Turbo jest po angielsku, ale nie ma najmniejszego problemu z jej całkiem dobrym spolszczeniem (http://my.opera.com/andol/blog/2008/12/10/opera-10-alpha-1-po-polsku) i instalacją polskiego słownika do sprawdzania pisowni (http://www.anduk.pl/2009/opera-10-polski-slownik-latwe-sprawdzanie-pisowni/).
Dzięki za garść uwag technicznych. O tym, że to alfa napisałem w zajawce. Na tym etapie oczywiście nie można pominąć takiej informacji. Zaś linków do programu nie podawałem, bo „wujek Google” świetnie sobie z tym radzi
Skupiłem się po prostu na pierwszych wrażeniach w pracy z nowym, jeszcze nie gotowym produktem Opery.
Witam po raz pierwszy.
Po pierwsze: chciałbym pogratulować strony internetowej.
A teraz to o czym chciałem napisać. Otóż moim zdaniem najlepszą sytuacją do wykorzystywania Opery Turbo jest oglądanie WWW podczas połączenia z komórki. Na przykład: biorę laptopa i jadę gdzieś na wieś, gdzie nie mam stałego łącza. a muszę skorzystać z Internetu, wtedy podłączam komórkę do komputera, robię połącz jakimś managerem (w moim przypadku Wellphone Sagem) i uruchamiam Operę Turbo z trybem kompresji. Zaletą tego rozwiązania jest to, że po pierwsze: oszczędzam pakiet internetowy, a po drugie strony szybciej działają, a to ważne będąc w zasięgu tylko GPRSu.
Pozdrawiam.
To prawda, jest to niezly kompromis