Ossad

Siedem grzechów głównych dziennikarstwa obywatelskiego

Siedem grzechów głównych dziennikarstwa obywatelskiego (w skrócie DO) – cokolwiek to pojęcie naprawdę znaczy.

DOcentryzm – moje teksty, mój profil, mój serwis i… nic więcej! Jakby nie było poza tym nic ciekawego w całej Sieci…

NADOKON – Nałogowe Dodawanie Kontentu

DOdupizm – publikowanie materiałów o wątpliwej wartości merytorycznej, językowej lub po prostu nic nie wnoszących nowego; inne znaczenie: pisanie o TZDW, czyli o tematach z dupy wziętych

DOdyzm – schlebianie gustom masowego odbiorcy pod płaszczykiem „obywatelskich” tematów; inne znaczenie: dochrapanie się pozycji „lidera opinii” poprzez drogę bluzg i kłamstw

DOkopizm – dokopywanie tym, którzy mają inne poglądy, niż my; inne znaczenie: kopiowanie newsów i tematów z serwisów typu onet.pl itp.

DeMOLO – Depresyjno-Maniakalna Obserwacja Licznika Odsłon

WoDOlejstwo – pisanie dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięciomilionowego dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięciotysięcznego dziewięćset dziewięćdziesiątego dziewiątego artykułu o polskich politykach, gejach, psich kupach i (ostatnio) sesji.

Nikt, kto się w tzw. dziennikarstwo obywatelskie angażował, a zwłaszcza w jego wersji korporacyjnej, nie jest wolny od choćby niektórych przewinień. Dlatego dobrze mieć taką listę na względzie i wiedzieć, co nam grozi.

Siedem

Siedem

Tekst opublikowałem 6 lutego 2009 r. na moim blogu Twierdza Otwarta.

Podziel się na:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Google Buzz
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Skomentowano 6 razy

  1. Mirella Cz-T Mirella Cz-T pisze:

    To, to. to !!!Szczegolnie DOdyzm:)

  2. asen pisze:

    Czy ta fotka nie jest trochę dwuznaczna? :D

  3. Ossad Ossad pisze:

    Ma być :)

  4. To teraz czekam na tekst „10 przykazań dziennikarza obywatelskiego” :)

  5. demolek pisze:

    nie zgodziłbym się z tym trochę:
    WoDOlejstwo – pisanie dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięciomilionowego dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięciotysięcznego dziewięćset dziewięćdziesiątego dziewiątego artykułu o polskich politykach, gejach, psich kupach i (ostatnio) sesji.
    w ostatniej części tego zdania konkretnie.
    o psich kupach trzeba pisać, o kulturze nas samych – musimy pisać, zwracać uwagę by spokojnie zjeść choćby loda na świeżym powietrzu. by móc spokojnie położyć się na trawie w słońcu [na chwilę chociaż].

  6. Ossad ossad pisze:

    Jasne, że trzeba. Sam popełniłem niejeden tekst tego typu (akurat nie o kupach, ale to nie ma znaczenia). Chodzi raczej o dobrze już znany i rozpoznany mechanizm obywatelskiego amoku. Na czym on polega? Otóż przykład psich kup dobrze go obrazuje.

    W „Dniu Świra” Adaś Miauczyński wpada wielokrotnie w obywatelski amok. Raz przy wypłacie, innym razem, gdy chce posłuchać w spokoju marszu pogrzebowego, a koszmarny bachor z piętra wyżej odbija piłeczkę. Wreszcie, kiedy idzie po osiedlu i widzi te psie kupska. Bohater posuwa się wszak dalej, niż zwykły dziennikarz obywatelski…

    Podobnie DO. Idzie i widzi – dajmy na to – sopel lodu. Wisi sobie ten sopel nad chodnikiem, ma pół metra i łatwo sobie wyobrazić, co się stanie, kiedy komuś rypnie na głowę. Zwykły obywatel postąpiłby na wiele sposobów. Może wziąłby kostkę chodnikową i sopel strącił. Może zadzwoniłby do straży pożarnej albo miejskiej. DO wyjmuje komórkę (lub lepszy aparat), wraca do domu, siada przy kompie, ładuje fotę do serwisu i robi arta. Wyszuka w internecie, że sople to problem i już interweniowały w wielu miejscach służby…

    A… to można zgłosić do odpowiednich służb…? Ale już za późno – tekst gotowy.

    Jednym słowem: pisanie nie idzie za działaniem, pisanie staje się jedynym przejawem aktywności obywatelskiej.

    A i tak po obejrzeniu „Dnia Świra” na temat psich kup nie pozostaje już nic do dodania.

Skomentuj